184. Głodny królik skacze - opinia na temat filmu ,,Bóg zemsty''.





Tytuł: ,,Bóg zemsty''
Reżyseria: Roger Donaldson
Gatunek: thriller, akcja
Premiera: 2 marca 2012 (Polska)
Czas trwania: 1 h 48 minut






Will (Nicolas Cage) i Laura (January Jones) Gerard mieszkają w Nowym Orleanie. On jest nauczycielem, ona występuje w lokalnej orkiestrze symfonicznej. Pewnego dnia Laura zostaje napadnięta i zgwałcona. Podczas odwiedzin w szpitalu, Will poznaje Simona (Guy Pearce). Oferuje mu on pomoc w odnalezieniu i zabiciu sprawcy, w zamian za ewentualne wsparcie w przyszłości. Wyrażenie pozytywnej zgody przez głównego bohatera uruchomi ciąg wydarzeń, który ciężko będzie zatrzymać. Po kilku miesiącach, do Willa odzywa się Simon, który prosi go o przysługę. Ma on zabić mężczyznę podejrzanego o pedofilię. Początkowo Will się temu sprzeciwia, ale zostaje zastraszony i podejmuje się tego zadania. Jednak nie wszystko idzie po jego myśli. Mężczyzna co prawda ginie, ale dość przypadkowo. Wina jednak spada na Willa, a dowód jego niewinności znajduje się w rękach Simona. Jaką cenę zapłaci główny bohater za wejście w układ z organizacją, której celem jest wymierzanie sprawiedliwości?


Ocena:


Uzasadnienie oceny:

1. Obsada - Nicolas Cage - za rolę Willa otrzymał nominację do Złotej Maliny. Zarzuca mu się, że grał udręczonego, zmęczonego faceta, używając tego samego wyrazu twarzy. Powoli przestaję reagować na tego typu komentarze. Wiem z czego one wynikają. Zdaję sobie sprawę, że Nicolas zalicza wpadki filmowe, choć nie oglądałam go jeszcze w jego najlepszych filmach. Dla wielu ludzi Cage był lub nadal jest ikoną kina, więc kiedy widzą go w tak marnych odsłonach wyładowują swoją frustrację, krytykując go. Mam podobny problem z Seagalem. Oglądałam kilka jego produkcji z przełomu lat 80 i 90 i byłam pod wielkim. Zaczęłam więc sięgać po filmy, że tak się wyrażę teraźniejsze i oczom nie wierzę. Pytam samą siebie, jak aktor z takim potencjałem mógł obniżył swoje loty. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że to nie wina aktorów, a produkcji jakie są wypuszczane w świat. Widz ma wrażenie, że już to gdzieś widział, efekty specjalne tworzy się za pomocą komputera, co nieraz umniejsza wartość filmu (zwłaszcza, kiedy nie do końca są udane). Za krótko znam Nicolasa, mój zachwyt jeszcze jest zbyt świeży bym tak samo zaczęła o nim myśleć. Ten kto śledzi bloga na bieżąco, wie, że jestem dość obiektywna. Ależ się rozpisałam. Wracając do postaci głównego bohatera. Cage nie zagrał  roli swego życia, ale nie zmienia to faktu, że poradził sobie całkiem dobrze. W tym wydaniu, nie potrafiłam oderwać od niego wzroku. Czy ja już wspominałam, że mam słabość do mężczyzn z zarostem? Może i było widać po nim zmęczenie, zwłaszcza w końcówce filmu, ale ja nie wiem czy wynikało ono ze znudzenia. Zresztą początek miał całkiem udany. Pokazał kawałek swojego ciała (moim zdaniem niejeden facet mógłby mu go pozazdrościć). Jego taniec w barze strasznie mnie rozbawił, a jego płacz nad łóżkiem żony wzruszył. January Jones - według mnie wywiązała się z przeznaczonej dla niej roli. Zarzucano jej, że zbyt szybko podniosła się po tragedii jaka ją spotkała, ale chyba niektórzy zapomnieli, że w filmie miał miejsce półroczny przeskok. Guy Pearce - względem jego postaci oczekiwania były największe i ponoć niektórych zawiódł. Nie znam go z innych ról, więc mając czystą głowę mogę stwierdzić, że zagrał dość dobrze. Miał w sobie coś demonicznego, zwłaszcza kiedy przedstawiał propozycję głównemu bohaterowi.

2. Historia opowiedziana w filmie to temat wielokrotnie wałkowany, jednakże każdy reżyser ma inne podejście do realizacji swojego dzieła. Mimo schematyczności każda opowieść jest inna. W tym przypadku różnica polega na tym, że to nie główny bohater szuka zemsty. Bez obaw TO NIE JEST SPOJLER.

3. Brakowało mi w tym filmie bójek, akcji pościgowych i brutalności zwłaszcza podczas napadu na główną bohaterkę. Realizatorzy mogli pokusić się oto, by od początku zachęcić widza do oglądania, bo akcja nabiera tempa dopiero w połowie.

4. Końcówka filmu jest kluczowa, bo ona tak naprawdę tworzy ten film. Człowiek ma wrażenie, że to dopiero początek.

Oglądaliście ten film? Macie podobne spostrzeżenia do moich? A może wręcz przeciwnie - film wam się nie podobał. Czekam na wasze opinie. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

116. Myślałam, że to pasja ale jednak nie.

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

121. Lipcowe podsumowanie książkowe