52. Recenzja filmu ,,Krocząc wśród cieni''.

źródło: filmweb.pl

Tytuł: ,,Krocząc wśród cieni'''
Reżyseria: Scott Frank
Gatunek: kryminał
Premiera: 3 października 2014 (Polska)
Czas trwania: 1 h 54 min.

Matt Scudder były policjant, obecnie pracujący jako detektyw bez licencji, zostaje wynajęty przez handlarza narkotyków, w celu odnalezienia jego żony. Prowadząc śledztwo odkrywa, że kobieta została zamordowana, a  winni jej śmierci są seryjni mordercy. Czy detektywowi uda się doprowadzić bandytów przed oblicze sprawiedliwości - dowiecie się tego oglądając film.

Kupiłam ten film zupełnie przez przypadek, płacąc za niego kilka złotych, dzięki promocji na stronie świat książki. Przed obejrzeniem filmu, starałam się nie przeglądać żadnych recenzji by mnie tzw. ,,czystą głowę'' i zbytnio się niczym nie sugerować. Jestem osobą, która raczej nie podąża za tłumem, nie kieruje się dobrymi lub złymi opiniami, oraz uważa, że przeczytanie opinii nt. filmu grozi zasianiem niepewności. Uwierzcie mi nie sprzyja to oglądaniu. Oczywiście kiedy zobaczę już jakiś film, staram się zajrzeć na kilka stron, by przekonać się czy moje wrażenia są podobne, czy znajdą się jakieś osoby, które tak jak ja przekonały się do jakiegoś filmu, lub wręcz odwrotnie nie mają o nim dobrego zdania. Bez zbędnych ozdobników przejdę zatem do moich przemyśleń.

Film sam w sobie był cudowny. Chociaż  nie - słowo cudowny tu nie pasuje. Kojarzy się z czymś słodkim, a nie to miałam na myśli. Uważam że, adekwatnym słowem będzie przymiotnik mocny. Tak właśnie tak. Nie fajny, nie dobry tylko mocny. Może nie zostałam przyspawana do krzesła z zachwytu bo akurat oglądałam film w łóżku, ale kilka momentów pozwoliło mi na nazwanie filmu takim oto przymiotnikiem. Wiele osób może stwierdzić, że łatwo mnie zadowolić, ale ja wiem, że tak nie jest. Nieraz zdarza się, że w dniu, którym zaplanuję sobie oglądanie filmu nagle stracę humor, ochotę na cokolwiek, ale przez swoją upartość nie przełożę oglądania domowego seansu na inny dzień, bo popsułoby to mój filmowy grafik. W rezultacie jeżeli o jakimś filmie pisze, że był co najmniej dobry to znaczy, że znacząco wpłynął na mój stan.

Liam Nesson przez wielu uważany jest za aktora, który gra ciągle te same role - twardego, mocnego czasem zmęczonego faceta. Szczerze - mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie podoba mi się właśnie w takich rolach.  Już nie mogę doczekać się jego roli w serii ,,Uprowadzona'', choć chyba bardziej jestem ciekawa jego odsłony w ,,Listach Schindlera'' na które jeszcze przyjdzie czas.

Ocena dla tego filmu:







Poniżej wklejam zwiastun, który być może przekona was bardziej niż moja recenzja do obejrzenia filmu:


Przyznaję się bez bicia, złamałam zasadę - obejrzałam film wcześniej nie przeczytawszy książki, ale nie miałam pojęcia, że jest to ekranizacja powieści. Postaram się w wolnym czasie naprawić swój błąd.


Kieruję zatem pytanie do was - mieliście okazję zobaczyć film, przeczytać książkę? Podzielcie się wrażeniami. :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

104. Marcowe podsumowanie książkowe.

106. Czy coś można udowodnić drugiej osobie?