241. Nie pozwól mu odejść Tomasz Kieres 117/2019




Tytuł: ,,Nie pozwól mu odejść''
Autor: Tomasz Kieres
Wydawnictwo: Filia





Na początku mojej recenzji wspomnę, że nie lubię wszelkiego rodzaju porównań zagranicznych artystów z polskimi twórcami. Mam ty na myśli m.in. polska Jennifer Lopez, polski Chris Carter itp. Wiem z czym wiąże się takie zestawianie - typowy marketing bądź mała podpowiedź która naprowadzi odbiorę na właściwy tor. Wspomniałam o tym nie bez powodu, ponieważ autor Tomasz Kieres został okrzyknięty polskim Nicholasem Sparksem. Nie będę udawać, że przede wszystkim ta informacja spowodowała, że sięgnęłam po tę pozycję. Czy ten przydomek jest słuszny? Odpowiedź uzyskacie poniżej.

Autor zafundował niezły wyciskacz łez. Kamil i Lena poznali się podczas wakacji nad morzem. On po rozstaniu z żoną i dość trudnym kontaktem z córką próbuje nabrać dystansu do otaczającej go rzeczywistości. Ona z kolei za namową siostry, stara się na nowo uwierzyć w swoją kobiecość, licząc na to, że po nieudanym związku znajdzie jeszcze kogoś kto ją pokocha. Tych dwoje na początku zbliża do siebie niewinny flirt, który przeradza się w łóżkowe uniesienia. Oboje przeżywają drugą młodość mając nadzieję na to, że nadmorski romans przerodzi się w coś trwałego. Czy ta dwójka, doświadczona przez los odważy się pójść za głosem serca? A może jednak będą kierować się rozumem?

,,Dlaczego - zadawał sobie wielokroć pytanie - dlaczego nie można komuś sprawić przyjemności tak po prostu, bezinteresownie, bez podtekstów, tylko po to, aby było miło? Czy świat nie byłby lepszym miejscem, gdyby ludzie byli dla siebie tak po prostu mili, potrafili obdarzyć się ciepłym słowem i z miejsca nie zostali przy tym uznani za wariatów?''

Muszę przyznać, że mam problem z tą pozycją. Z całym szacunkiem dla autora, ale płacz jest zarezerwowany dla historii tworzonych przez Sparksa, z czego można wywnioskować, że historia mnie nie wzruszyła aż tak mocno, by spowodować u mnie potok łez. Przyjaciółce też raczej nie polecę tej pozycji, bo dla mnie zawiera ona zbyt duży bagaż emocjonalny, który nie każdy ma ochotę w danej chwili nieść. O tym czy zostanę fanką tego pisarza zadecyduje kolejna książka. Widzę w autorze spory potencjał zarówno językowy jak i fabularny. Dojrzałość dialogów, prowadzenia historii zaskakiwała mnie na każdym korku. Momentami miałam wrażenie, że jestem jeszcze za młoda na tę pozycję. W tej opowieści nie było przypadków. Dawno nie spotkałam się z taką sensownością występującą w dialogach. Zdecydowanie muszę wrócić do tej powieści za 10, by jeszcze bardziej docenić jej życiowe przesłanie. Na ten moment ode mnie 8/10.

Książkę zrecenzowałam dzięki portalowi czytampierwszy.pl

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019