251. Miesięczne podsumowanie książkowe - grudzień 2019.

W grudniu udało mi się przeczytać 10 książek.




Najmilej wspominam przygodę z książką pt. ,,Becoming. Moja historia'' Michelle Obama
Najbardziej zawiodłam się na książce pt. ,,Obłęd'' Justyna Kopińska

Oto pełna lista:

1.(126) Wina Piotr Wójcik Wydawnictwo Dragon
Po książkę ze zdjęcia sięgnęłam, ponieważ została ona oceniona dość wysoko przez osobę, której opinie sobie cenię. Ponadto zauważyłam, że ta książka jest początkiem serii, a że ja należę do osób, które je uwielbiają nie mogłam postąpić inaczej i zaopatrzyłam się w ten kryminał. Co wyszło z tego spotkania?
Akcja powieści Piotra Wójcika dzieje się w Katowicach. W jednym z kościołów dochodzi do zamordowania księdza. Do prowadzenia śledztwa zostaje przydzielony komisarz Góralczyk, który zmaga się z problemem z przeszłości. Kiedy wydaje się, że sprawca został złapany dochodzi do kolejnego morderstwa. Czy komisarzowi uda się złapać sprawcę, zanim dojdzie do kolejnej zbrodni?
Początkowo nie widziałam w tym kryminale potencjału. Zbrodnia jaką przedstawił autor była ciekawa, ale nie wyróżniająca się niczym szczególnym. Sprawca został dość szybko schwytany, ponieważ opierano się na stereotypach. Dodając jeszcze do tego, że książka nie jest szczególnie gruba, pomyślałam, że nic z tego dobrego nie wyjdzie. Wiecie - jestem starym wyjadaczem jeżeli chodzi o kryminały i trudno mnie zaskoczyć. Autorowi się to jednak udało. W pewnym momencie akcja nabiera tempa, wszystko zmienia się o 180 stopni i koniec końców sprawcą okazała się osoba, której nie da się tak łatwo domyślić. Uwielbiam tego typu akcje. Ode mnie 7/10.


2. (127) Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris Wydawnictwo Marginesy
Na temat pozycji ze zdjęcia słyszałam różnie opinie. Nie sięgnęłam po nią wcześniej, bo zrobił się wokół niej zbyt duży szum, zanim jeszcze została bestsellerem roku Empiku 2018. Zdecydowałam na przeczytanie tej książki właśnie teraz, ponieważ okazało się, że jest możliwość zrecenzowania jej na portalu czytam pierwszy. Lale Sokołow trafił do Auschwitz w 1942 roku mając 26 lat. Udało mu się dostać pracę przy dość prostym zajęciu - tatuowaniu więźniów. Pewnego dnia podczas kolejnego transportu Lale poznaje Gitę, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Wykorzystując swoją pozycję w obozie robi wszystko, by rzeczywistość jaka ich otacza była do zniesienia. Ich historia na szczęście skończyła się dobrze. Obojgu udało się przetrwać i spędzić resztę życia razem aż do śmierci Gity. Może to dość dziwnie zabrzmi, ale Polacy chętnie sięgają po literaturę obozową. Świadczą o tym nie tylko ilości sprzedanych egzemplarzy, ale również dyskusje toczące się po opublikowaniu danej powieści. Jak już wspominałam wyżej, ta książka miała swoje pięć minut. Nie mi oceniać czy to dobrze, czy źle. Mogę jedynie napisać czy książka mi się podobała. Nie mam zbyt dużego porównania jeżeli chodzi o tematykę obozową, ponieważ rzadko sięgam po tego typu książki, ale mniej więcej wiem czego powinnam się po tym gatunku spodziewać. Nie ukrywam, że ,,Tatuażysta z Auschwitz'' lekko mnie zawiódł. Brakowało mi w tej historii emocjonalnego ciężaru, momentów, które będą przyprawiać mnie o gęsią skórkę, chwil, które nie obędą się bez płaczu. Zamiast tego dostałam opowieść o obozowym Jamesie Bondzie, któremu większość rzeczy przychodziła bez trudu. Ja tego broń Boże nie neguję, po prostu opisuje jak to wygląda z mojej strony.Zdaję sobie sprawę, że bohater książki mógł nie ze wszystkim podzielić się z pisarką i wyszła z tego taka, a nie inna opowieść, ale niestety mam poczucie, że pani Morris nieco podkoloryzowała rzeczywistość. Ode mnie 7/10.
                                                       
3. (128) Życie jak film Jarosław Jakimowicz Wydawnictwo Oficyna 4em
Po biografie sięgam z dwóch powodów - z ciekawości bądź sympatii dla osoby, o której jest mowa w danej publikacji. W przypadku tej pozycji kierowałam się tym pierwszym. Nie znam pana Jarosława osobiście, nigdy nie śledziłam jego kariery, nie oglądam produkcji z nim związanych. Liczyłam, że to z czym podzieli się z nami autor książki spowoduje, że moja ciekawość będzie zaspokojona. Czy tak się stało? Od pierwszych stron widać, że pan Jarosław rzetelnie przygotował się do napisania swojej biografii. Zadbał o chronologiczność wydarzeń, urozmaicił swoje wspomnienia zdjęciami i postawił na szczerość, co nie jest takie oczywiste w tego typu publikacjach. Mam jednak nieodparte wrażenie, że ta biografia mogła pójść w nieco innym kierunku. Zamiast przechwalać się akcjami związanymi z alkoholem czy narkotykami można było wspomnieć o fajnych zakulisowych wspomnieniach, którym autor nie poświęcił zbyt wiele miejsca. Nie twierdzę, że pan Jarosław miał uciekać od swojej przeszłości i wybielać się przed czytelnikami, ale może nie warto było prawie w każdym rozdziale wspominać jakim to się było złym chłopcem.
Długo biłam się z myślami, jaką ocenę wystawić tej pozycji. Myślę, że 6/10 to nota adekwatna do tego co znalazłam w środku.

4. (129) Gad. Spowiedź klawisza Paweł Kapusta Wydawnictwo Wielka Litera
Po przeczytaniu wspomnień m.in. lekarzy, pielęgniarek czy policjantów, postanowiłam sięgnąć po zawód, który jest mi dość bliski w związku z lokalizacją położenia budynku, w którym pracują bohaterowie książki Pawła Kapusty.
Z mojego balkonu widać kawałek budowli, który nosi nazwę Zakład Karny nr 1 w Strzelcach Opolskich. Codziennie przechodzę obok niego, niejednokrotnie mijając skazanych wyruszających do pracy w pobliskiej fabryce. Kiedyś mnie to przerażało, teraz mam do tego obojętny stosunek. Ale nie o tym chciałam. Wśród moich znajomych jest kilku byłych i obecnych klawiszy. Nieraz chciałam zaspokoić swoją ciekawość wypytując o ich codzienność. Dopiero teraz po przeczytaniu książki nie dziwię się, że nie byli skorzy do rozmowy. W książce opisane są sytuacje z którymi praktycznie na co dzień stykają się osoby pracujące w służbie więziennej. Są historie, o których mówi się głośno i wydają nam się czymś normalnym, ale zdarzają się również epizody po usłyszeniu których włos jeży się na głowie. Jak w każdym zawodzie natrafić można na tematy tabu, ale akurat w tej publikacji autor starał się je przełamywać. Ciężko jest polecać tego typu książki, ale wobec tej pozycji nie można przejść obojętnie. Jeżeli wydaje ci się, że to co wiesz na temat zawodu klawisza jest wystarczające, tym bardziej sięgnij po tę publikację, bo podejrzewam, że szybko zmienisz zdanie. Autor być może nie odkrywa Ameryki, ale myślę, że niejedną osobę zaskoczy to, co dzieje się za murami zakładów karnych. Ode mnie 8/10.
 ,,Mam powiedzenie: jeśli masz wyższe wykształcenie, to musisz mieć jeszcze średnie wyobrażenie i podstawowe wychowanie''.


5. (130) Sprawa Hoffmanowej Katarzyna Zyskowska Wydawnictwo Znak
O książce Katarzyny Zyskowskiej słyszałam już jakiś czas temu, ale różnie zobowiązania nie pozwoliły mi wcześniej sięgnąć po tę powieść. Po ,,Historii złych uczynków'' byłam przekonana, że w sferze językowej nie spotka mnie rozczarowanie. A co z fabułą? O tym przekonacie się poniżej.
Państwo Hoffman wraz z synem wybrali się w góry, gdzie doszło do tragedii. Na Lodowej Przełęczy znalezione zostały zwłoki męża i pasierba kobiety oraz młodego mężczyzny. Co zdarzyło się podczas wyprawy. Co sprawiło, ze Mira przeżyła? Czy to ona jest winna temu co się stało? 
Nie będę owijała w bawełnę i od razu przyznam się do tego, że zostałam pozytywnie zaskoczona tym co przeczytałam w środku. Mam słabość do ukazywania historii dwutorowo. Autorka poprzez opisywanie tego co działo się przed i po wypadku na przemiennie nieustannie intryguje czytelnika. Dzięki temu przez większość czasu w głowie tli się jedno pytanie - czy ta kobieta jest winna? Ode mnie 8/10. 
,,Milczę. Patrzę na świat. Jest tak pięknie, że aż chce mi się krzyczeć. Milczę. Krzyczę tylko w środku. Wszystko, co najważniejsze, zawsze odbywa się w środku''.

6. (131) Kasztanowy ludzik Soren Sveistrup Wydawncitwo WAB
Kiedy przeczytałam opis ,,Kasztanowego ludzika'' wiedziałam, że muszę mieć tę książkę na półce. Nie dane mi jednak było się za nią zabrać od razu. W końcu się jednak zmobilizowałam i ją przeczytałam.
W Kopenhadze dochodzi do brutalnych morderstw. Ktoś okalecza i zabija młode kobiety, zostawiając na miejscu zbrodni kasztanowego ludzika. Sprawę komplikuje fakt, że odciski znalezione na figurce należą do dziewczynki, którą uznano za martwą. Czy coś łączy te sprawy? Czy śledczym uda się odnaleźć mordercę zanim dojdzie do kolejnej zbrodni.
Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale jeżeli chodzi o kryminały, zwłaszcza te zagraniczne stałam się bardzo wybredna. Trudno mnie ostatnio zadowolić. ,,Kasztanowy ludzik'' nie był złą książką, ale zawiódł mnie w kilku momentach. Niepotrzebnie autor rozdrabniał historie na króciutkie rozdziały, które mam wrażenie spowodowały, że cała historia była szarpana. Ponadto zakończenie patrząc na całokształt było zbyt mocne i trochę podkoloryzowane. Takie pomieszanie z poplątaniem thrillera z melodramatem. Chcąc pozytywnie zakończyć tę recenzję, napiszę o pozytywnej rzeczy. Mimo, iż nie do końca odnalazłam się w tym kryminale, to muszę przyznać, że element zaskoczenia się pojawił. Dzięki temu mogę podwyższyć moją ocenę o jeden punkt - 6/10.
,,Smutek jest miłością, która stała się bezdomna''

7. (132) Dziewięcioro nieznajomych Liane Moriarty Wydawnictwo Znak Literanova
Po książkę ze zdjęcia sięgnęłam dość przypadkowo. Zobaczyłam ją na półce w bibliotece i pomyślałam, że jest w końcu okazja, by zapoznać się z twórczością Liane Moriarty. Co z tego wynikło? 
Jak sama nazwa i okładka wskazuje bohaterami książki jest grupa składająca się z dziewięciu osób, które zaplanowały sobie dziesięciodniowy pobyt w SPA. Każda z tych osób skrywa jakąś tajemnicę. 
Przez pierwsze sto stron nie potrafiłam przebić się przez fabułę. Jeżeli na stracie mam do czynienia z wieloma postaciami, gubię się i brakuje mi motywacji, by zapamiętać imiona i zależności między bohaterami. Tu na dodatek trzeba było jeszcze pamiętać, co każda z nich ukrywa. Z natury jestem człowiekiem, którego nie interesują cudze sekrety, więc między mną a historią zawartą w środku praktycznie nie było porozumienia. Thrillery psychologicznie zaczynają mnie nudzić od dawna i szukałam czegoś na przełamanie. Niestety ta pozycja niczego nie zmieniła. Nie twierdze, że ta książka jest bardzo zła. Myślę, że klimatem nie odbiega zbyt daleko od innych tego typu powieści. My po prostu nie znalazłyśmy wspólnego języka. Nie jest to absolutnie wina tłumaczenia, dzięki któremu dobrnęłam do końca tej książki. Ode mnie 5/10.

8. (133) Becoming. Moja historia Michelle Obama Wydawnictwo Agora
Nie ukrywam tego, że od czasu do czasu sięgam po biografię. Wynika to z ciekawości bądź sympatii dla danej osoby. Swego czasu wypatrywałam życiorysu napisanego przez Baracka Obamę, ponieważ darzę go wielką sympatią i śledzę jego poczynania. Kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się książka napisana przez jego żonę, wiedziałam, że wcześniej bądź później znajdzie ona swoje miejsce na mojej półce.
Zanim zabrałam się do przeczytania książki zaczęłam śledzić poczynania Michelle m.in. na Instagramie i Youtubie. Dotąd wiedziałam o niej niewiele. Po uzupełnieniu swojej wiedzy muszę przyznać, że bardzo ją polubiłam. Do tej pory uważałam, że to ona ma szczęście, że spotkała na swojej drodze Baracka. Teraz wiem, że jest odwrotnie. To on ma szczęście, że los postawił ją na jego drodze. Jako para tworzą zgrany duet, który udowodnił, że można rządzić Stanami Zjednoczonymi w rozsądny sposób. 
Jeżeli chodzi o samą biografię - podobał mi się sposób w jaki została wydana. Autorka niczego nie pozostawiła przypadkowi. Podzieliła się z czytelnikami tym, czym mogła. Szanuję ją za to, że nie pokusiła się o pozyskiwanie odbiorców pisząc o skandalach, bądź tajemnicach, które niekoniecznie muszą być znane szerszej publiczności. W końcu to jej historia, a nie Białego Domu, czy jej współpracowników. Jeżeli chodzi o język - tłumaczenie było miodem na moje serce. Tutaj wielka zasługa dla tłumacza. Miałam wrażenie, że czytam historię kogoś zwykłego, normalnego - przez większość czasu nie odczuwałam, że mam do czynienia z Pierwszą Damą Stanów Zjednoczonych. Żeby nie było nieporozumień - mam na uwadze podejście do czytelnika, sposób wypowiadania swoich myśli, odczuć czy sposobu bycia, a nie jej wykształcenie. Na Śląsku powiedziano by, że Michelle to swojska babka. Obserwując jej zachowanie jestem pod wielkim wrażeniem tego jak łączy ze sobą styl, klasę i luz, nie wychodząc poza granice dobrego wychowania. U naszych pierwszych dam tego brakuje. Nie twierdzę, że trzeba od razu wziąć udział w programie Kuby Wojewódzkiego. Wystarczyłoby jedynie trochę więcej luzu. Po tylu pozytywach, nie mam innego wyjścia jak ocenić tę książkę 10/10.

9. (134) Obłęd Justyna Kopińska Wydawnictwo Świat Książki
Po świetnym reportażu jaki wyszedł spot pióra pani Justyny ,,Polska odwraca oczy'' postanowiłam kontynuować przygodę z jej twórczością. Wybór padł na Obłęd, który już na stracie zaintrygował mnie swoją okładką. W sumie na tym powinnam poprzestać, bo poza oprawą nie znajduję więcej pozytywów. Treść mnie do siebie nie przekonała, objętość to jakieś nieporozumienie. Autorka mogła sobie odpuścić temat, albo w sposób umiejętny go rozwinąć, bo ja miałam wrażenie, że ten reportaż o ile można go tak nazwać zrobiono po łebkach. Nie sądziłam, że pod koniec roku trafię na książkę, która tak bardzo mnie rozczaruje. Ode mnie 2/10. Mimo tej wpadki mam w planach kolejne reportaże pani Justyny, bo widzę w nich spory potencjał. Już nie chodzi oto, że gorzej być nie może. Po prostu reportaż ,,Polska odwraca oczy'' jeszcze na długo zostanie mi w pamięci i wierzę, że ,,Obłęd'' był tylko wypadkiem przy pracy.

10. (135) Czart Robert Kilen Wydanwictwo Oficyna 4em
Do przeczytania książki ze zdjęcia zabieram się od kilku tygodni. Na początku miałam na nią wielką ochotę po przeczytaniu opisu. Po czasie zarys fabuły nieco ostudził mój zapał. Może to dziwnie zabrzmi, ale przestraszyłam się tego, że mimo moich dobrych chęci, ta konkretna pozycja nie przypadnie mi do gustu.
Jest rok 2019. Terroryści wkraczają do zamku w Lublinie i biorą zakładników. Maks Keller z ramienia ABW zostaje oddelegowany do wyjaśnienia tej sprawy. Komu zależało na zrobieniu zamieszania? Jaką rolę w tym wszystkim odegra osoba o pseudonimie Czart?
Od pierwszej strony zostałam wciągnięta w intrygę jaką autor nam zaserwował. Sensacja w połączeniu z thrillerem daje wybuchową mieszankę, co powoduje, że akcja nawet na moment nie zwalnia tempa. Ciekawym zabiegiem w tej książce okazało się mylenie tropów. Na pierwszy rzut oka nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Komu można ufać, a kto okaże się zdrajcą. Myślę, że dodawało to smaczku całej historii. Wstawki historyczne również zasługują na pochwałę. Ciekawostki dodatkowo pobudzają wyobraźnię i zainteresowanie daną epoką lub miejscem osadzenia fabuły. Ode mnie 8/10.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

229. Kłamca 2.8 Jakub Ćwiek 98/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019