147. #jakpłatkiśniegu Denise Hunter 4/2019


Tytuł: ,,Jak płatki śniegu''
Tytuł oryginalny: ,,Falling Like Snowfalkes''
Autor: Denise Hunter
Wydawnictwo: Dreams




Książkę o której będzie mowa, wygrałam jakiś czas temu w konkursie organizowanym przez wydawnictwo Dreams. Czekałam jednak z jej przeczytaniem na właściwą porę roku, by zrobić aktualne zdjęcie. Czytałam już dwie książki Denise Hunter i żadna z nich mnie nie zawiodła. Czy z tą było podobnie - odpowiedź znajdziecie poniżej.


Okładka
Uwielbiam okładki wydawnictwa Dreams. Jest w nich coś co mnie chwyta za serca, zwłaszcza gdy pojawiają się na niej duety. Oprawa tej książki niczego przed nami nie zataja - będziemy mieli do czynienia z miłością w zimowy okresie. 

Spis treści
W tej książce spis treści nie występuje. Uważam że, byłby on tu zbędny.

Ilość stron
Książka posiada 368 stron. Mało czy dużo? Dla mnie było w sam raz. Aczkolwiek można by tę historię rozszerzyć, pozbywając się kilku niepotrzebnych scen. 

Rozdziały
Książka posiada 41 rozdziałów. Nie są w żaden sposób zatytułowane, nie nakładają się na siebie, co sprawia, że całość wygląda przejrzyście.

Opis
,,Jak płatki śniegu'' to książka, która rozpoczyna nowy cykl zatytułowany Summer Harbor opowiadający o trzech braciach. Każdy tom jest poświęcony jednemu z nich, ale ich losy się przeplatają. Akurat w tej książce historia dotyczy Beau Callahana i Eden Martelli, która wraz z synkiem przed kimś lub przed czymś ucieka. Zepsuty samochód, ukradziona torebka, zmuszają kobietę do poszukania schronienia w Summer Harbor. Kobieta otrzymuje schronienie u rodziny Callahanów w zamian za opiekę nad ich ciocią. Między Eden a Beau zaczyna się rodzić uczucie. Czy uda im się stworzyć trwały związek?

Długość czytania
Czytanie książki zajęło 3 dni. Zazwyczaj tyle czasu zajmuje mi przeczytanie pozycji 300 - 400 stronicowej. Wiadomo, wiele zależy od historii. Ta akurat niekoniecznie była wciągająca, ale niezwykle odprężająca, co spowodowało, że czytanie jej nie zajęło mi wiele czasu.

Moja opinia + ocena 
Książka podobała mi się, ale nie na tyle, bym mogła się nią zachwycać. Historia w książce przypominała mi ,,Bezpieczną przystań''. Automatycznie na stracie, zaczęłam zestawiać ze sobą te dwie historie. Sparks niestety bądź stety nie ma sobie równych. Jego książka urzekła mnie jako pierwsza, więc ,,Jak płatki śniegu'' nie miały za bardzo szans tego powtórzyć. Dla mnie najważniejszą rzeczą w historii dwojga ludzi jest namacalna chemia między nimi. Tutaj jej zabrakło. Miałam wrażenie, że ten duet łączy bardziej więź rodzinna, aniżeli namiętność. Bardzo mnie to zdziwiło, bo w poprzednich książkach Hunter, nie miałam z tym najmniejszego problemu. Być może to kwestia tego, że postawiono większy nacisk na wątek sensacyjny, a nie miłosny. Możliwe, że w tym przypadku, takie było założenie autorki. Może w kolejnych tomach będzie lepiej. Ode mnie 6/10

Komu polecam?
Polecam tę książkę osobom, które uwielbiają miłosne historie z pozytywnym zakończeniem. 





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

116. Myślałam, że to pasja ale jednak nie.

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

121. Lipcowe podsumowanie książkowe