122. Miesiąc miodowy w Las Vegas




Tytuł: ,,Miesiąc miodowy w Las Vegas''
 Reżyseria: Andrew Bergman
Gatunek: komedia
Premiera: 28 sierpnia 1992 (świat)
Czas trwania: 1 h 36 minut


Tak naprawdę, powinnam zacząć cały wpis tworzyć od początku. Z czego to wynika? Kilka tygodni temu oglądałam ten film w telewizji, i nie zachwycił mnie on w takim stopniu, w jakim się tego spodziewałam. Podczas urlopu, jaki miał miejsce niedawno, zdecydowałam się obejrzeć tę produkcję ponownie (oglądam każdą recenzowaną pozycję przynajmniej dwa razy - jak się uda to raz w tv, a później na dvd, by w 100% być pewna swej oceny). Dobrze, że to zrobiłam, bo moje nastawienie do tej komedii troszkę się zmieniło (zwiększyłam  ocenę z 4 na 6). Progres nastąpił, ale 3 podejście już raczej niczego nie zmieni, mimo, że Cage pokazał się z dobrej strony. 
Staram się dojść do jakiegoś wniosku, i jedyne co przyszło mi do głowy to to, że komedia, którą oglądałam kilkanaście dni temu ma tyle samo lat co ja. Gdybym miała 40, 50 czy 60 lat, pozwoliłabym sobie na lekką kokieterię, dotyczącą upływu lat. Jednakże, mają w zasięgu wzroku 2 z przodu, bezpieczniejszym wyjściem będzie, przejście do opisania moich wrażeń, dotyczących filmu. 

Film, jak na komedię, zaczyna się dość poważnie. Główny bohater Jack Singer (Nicolas Cage) żegna się z matką na łożu śmierci, obiecując jej, że nigdy się nie ożeni. Za namową swojej dziewczyny Donny (Sarah Jessica Parker) zmienia zdanie. Wyjeżdżają razem do Las Vegas, by tam się pobrać. Czy dojdzie do ślubu? Jaki udział będzie miał w tym wszystkim Tommy Korman (James Caan)? 

Film oceniałam na:























Chciałabym ocenić ten film zdecydowanie wyżej, jednak tym razem nie za bardzo mam ku temu podstawy:

1. Obsada: Nicolas Cage nie bez powodu otrzymał Nominację do Złotego Globa. Może nie była to jego życiowa rola, ale całkiem dobrze się go na ekranie oglądało. Zabrakło mi trochę w tym filmie jego komediowej odsłony. Postać w jaką się wcielał była dość wdzięczna - chęć odzyskania zaufania, miłości swojej drugiej połówki zawsze jest dość dobrze postrzegana. Sarah Jessica Parker nie oceniłam jej zbyt wysoko (mam tu na myśli ocenę na portalu Filmweb), ale muszę przyznać, że nie mogłam oderwać od niej wzroku. To w zasadzie byłoby na tyle. Moja niska ocena jej postaci wynikała z tego, że w kilku momentach mnie irytowała. Zachowanie świadczące o kolorze włosów + słodkie oczy kota w butach ze ,,Shreka'' nie robiły na mnie wrażenia. James Caan twórca największego zamieszania. Jego postać strasznie mnie denerwowała. Na takich typów to ja mam alergię. Stary erotoman, który zrobi wszystko by osiągnąć swój cel.

2. Dość niska ocena wynika też z braku chemii w poszczególnych partnerowaniach:
a) Cage i Parker - gdyby nie kilka (tyle co kot napłakał)  scen romantycznych, pomyślałabym, że są rodzeństwem;
b) Parker i Caan - nie mam nic przeciwko związkom starszego faceta z młodszą kobietą, ale uczucie jakie ich łączy musi być szczere. Tu mi tego zabrakło. Może dlatego, iż od początku znajomość ta oparta została na kłamstwie?

3. Zdecydowanym plusem filmu są miejsca, w których go kręcono m.in. Las Vegas, Hawaje.

4. Zakończenie zdecydowało ostatecznie o mojej ocenie. Oczywiście ostatnie słowo należało do Nicolasa, z czego się bardzo cieszę, bo akurat przy tym projekcie to on się dwoił i troił. Szkoda, że nie do końca wyszło. Jego skok ze spadochronem dostarczył mi najwięcej wrażeń.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019