201. Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - Kołysanka z Auschwitz Mario Escobar 50/2019



Tytuł: ,,Kołysanka z Auschwitz''
Autor: Mario Escobar
Wydawnictwo: Kobiece





Na książkę zwróciłam uwagę dzięki okładce. Później kiedy zapoznałam się z opisem, wiedziałam, że nie przejdę obojętnie obok tej historii. Może to dziwnie zabrzmi, ale lubię od czasu do czasu sięgnąć po książki, których wątki są umiejscowione w czasach wojny. Mam wtedy możliwość poznania historii z tzw. zaplecza. Czasem potrzebuję takiego mocnego wstrząsu, który uzmysłowi mi, że życie w wolnej Polsce jest bardzo ważne. Niestety zbyt często o tym zapominam. Ale na szczęście zdarzają się takie książki jak ta, które potrafią sprowadzić mnie na ziemię.

Główną bohaterką książki jest Helen Hannemann, której życie w ciągu jednego dnia ulega zmianie. Jej mąż wraz z pięciorgiem dzieci ze względu na romskie pochodzenie mają zostać wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Helen jako rodowita Niemka ma możliwość pozostania w domu. Serce matki jednak nie pozwala postąpić inaczej i kobieta decyduje się na wyjazd. 

Helen, dzięki pielęgniarskiemu wykształceniu zostaje wybrana przez doktora Mengele do stworzenia i prowadzenia przedszkola. Mimo iż z boku wygląda to tak, że dzieci są tam otaczane szczególną troską, wygląda to jednak trochę inaczej. Opieka medyczna, większe porcje jedzenia, służą jedynie temu, by przeprowadzać na dzieciach eksperymenty medyczne. Helen każdego dnia musiała staczać walkę o życie dzieci, zachowując pozory normalności o które tak trudno w obozowym świecie...


,,Czasem musimy stracić wszystko, aby zrozumieć, co jest najważniejsze''
,,Przestajemy istnieć, jeżeli nie ma na tym świecie nikogo, kto by nas kochał".


Kilka lat temu czytając sam opis nie potrafiłabym powstrzymać się od płaczu. Zapoznałam się jednak już  z tyloma historiami, które tak mocno uderzają w serducho, że ciężko jest już mnie poruszyć. Faktem jest, że po zakończeniu przygody z tą pozycją morze łez nie popłynęło, ale w środku jeszcze długo po rozstaniu drżałam. Jest to przede wszystkim zasługa prowadzenia historii. Nawet przez moment nie opuszczało mnie wrażenie, że jestem świadkiem tego wszystkiego, przypatrując się wszystkiemu z boku. Szkoda tylko, że nie wyposażono mnie w taką moc sprawczą, która umożliwiłaby mi jakąkolwiek ingerencję. Nie byłabym sobą, gdybym nie wystawiła tej powieści największej możliwej oceny 10/10.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu: czytampierwszy.pl 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019