131. Uderz w stół a nożyce się odezwą czyli recenzja filmu ,,Kler''.



Tytuł: ,,Kler''
Reżyseria: Wojciech Smarzowski
Gatunek: obyczajowy
Premiera: 28 września 2018
Czas trwania: 2 godziny 13 minut



Uprzedzam zarówno was jak i siebie -  z reguły staram się przed recenzją obejrzeć film co najmniej dwa razy. Chcę się skonfrontować z obrazem jaki mam w głowie. Tym razem jednak tego nie robię. Łamię zasadę w imię czego? Zwiększenia zasięgu bloga lub wyświetleń? Taaa od razu padnie serwer... Więc co jest powodem? Jakiś wewnętrzny impuls nakazuje mi wygłosić swoją opinię. Uprzedzam, nie znajduję się aktualnie pod wpływem żadnej sekty {poprzednie zdanie może na to wskazywać ;)}. Po prostu mam pewność, że kolejny seans mógłby nieznacznie zmienić mój tok myślenia. Chcę zachować sobie prawo do pierwszych myśli. Kolejna odsłona, niestety by mi to uniemożliwiła. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że za kilka miesięcy zdanie na temat filmu może ulec zmianie. Jednak wolę teraz zaufać sobie i temu co czuję. 


Film ,,Kler'' opowiada historię trzech księży. Ksiądz Leszek Lisowski (Jacek Braciak) jest pracownikiem kurii, któremu marzy się kariera w Watykanie. Niestety jego wyjazd jest skutecznie blokowany przez arcybiskupa Mordowicza (Janusz Gajos), któremu bardzo zależy na budowie największego sanktuarium w Polsce. Z kolei kapłan Tadeusz Trybus (Robert Więckiewicz) jest proboszczem w małej parafii, w której nawiązuje romans ze swoją gosposią. Natomiast duchowny Andrzej Kukuła (Arkadiusz Jakubik) sprawujący posługę w swojej parafii zostaje oskarżony o molestowanie dzieci.


Ocena dla filmu:




Uzasadnienie oceny:

1. Obsada - dla niej zdecydowanie warto było wybrać się na ten film. Moja lista ulubionych aktorów ciągle ewoluuje, ale nie oznacza to, że nie darzę szacunkiem tych, którzy stworzyli ten film. Arkadiusz Jakubik - jestem dumna, że pochodzi z miejscowości, w której obecnie mieszkam. Znam go z kilku ról filmowych, ale tak naprawdę dopiero w ,,Wołyniu'' doceniłam jego warsztat aktorki. Wydawało mi się, że już mnie niczym szczególnym nie zaskoczy. Stało się jednak inaczej. W ,,Klerze'' stworzył taką kreację, której długo nie zapomnę. Osobiście mnie tą rolą przeorał. Zresztą, cokolwiek bym nie napisała, nic nie odda tego co czuję. Jakubik w filmie gra księdza oskarżonego o pedofilię. Rola ta ma podwójny wydźwięk. Jego przyjaciel z dzieciństwa był molestowany przez księdza, więc odgrywanie takiej postaci musiało go emocjonalnie wypompować. Było to widać na ekranie. W niektórych scenach jego autentyzm bijący z oczu, mimiki twarzy, tak mnie porażał, że miałam ochotę zamknąć oczy i tę prawdę zatrzymać w głowie już na zawsze. Jacek Braciak - ależ on w tym filmie namieszał. Mimo roli jaką odegrał odbieram go bardzo pozytywnie. Dla mnie do tej pory był Pshemko z ,,Brzyduli'', teraz będę całkiem inaczej go postrzegać. Między tym co gra  a przedstawia na co dzień jest tak pozytywna dysproporcja, że nie sposób docenić tego co robi. Postać księdza Lisowskiego, to zdecydowanie jedna z lepszych ról, jaką przyszło mu zagrać. Janusz Gajos - jest po prostu mistrzem w swoim fachu. Mógł swoją postać przerysować, balansował na granicy, jednak udało mu się zachować umiar. Jego postać dostarczała elementów humorystycznych. To powodowało, że chwilami widz mógł złapać oddech i nieco rozluźnić się po lub przed mocnymi scenami. Nie wiem jak wy, ale ja miałam wrażenie, że odgrywa postać Rydzyka. Robert Więckiewicz - plastyczny aktor, którego nie sposób zaszufladkować. Ujął mnie już jakiś czas temu rolą Wałęsy, jednakże jako ksiądz Tadeusz nie do końca mnie przekonał. Może potrzebował mocniejszej roli, bo na tle wyżej wymienionej trójki wypadł blado. Nie umniejszam w ten sposób jego wkładu w ten film, jednak jestem przyzwyczajona do pewnego poziomu jaki prezentuje i tu się niestety troszkę zawiodłam. 

2. Reżyser - brakuje w Polsce odważnych reżyserów. Oczywiście, jest  Patryk Vega, ale on jest raczej kontrowersyjny... co mi w ogóle nie przeszkadza bo uwielbiam jego filmy, które mnie odstresowują. Wojciech Smarzowski ma to do siebie, że walczy o prawdę na ekranie. Nie zawsze przynosi mu zwolenników, ale warto robić coś przeciwko większości. Chwała mu za to, że dotknął się dość śliskiego tematu i przyjmuje na klatę, krytykę jaką spada na to dzieło.

3. Scenariusz - przestawienie trzech historii równolegle jest dość ryzykowne, ponieważ zawsze może coś umknąć. Tutaj jednak ten zabieg był konieczny, by zwrócić uwagę na indywidualność każdego z księży. Najbardziej denerwują mnie komentarze zarzucające opieranie filmu na pedofilii, argumentując to tym, że nie ma ona miejsca tylko w tym środowisku. Po prostu żal mi tych ludzi. Przecież nikogo nie posądza się od pierwszego wejrzenia o molestowanie. Tym bardziej księdza, do którego ma się zaufanie. Uważam, że tego typu komentarze są po prostu żałosne.
4. Sceny:
I - moment w którym ksiądz Kukuła przemawia do wiernych, przyznając się do tego, że padł ofiara molestowania przez duchownego. Nie potrafię płakać w obecności tłumu, bo wydaje mi się to wtedy robione na pokaz. Wiem jednak, że w domowym zaciszu uronię kilka łez, bo jest to jednak z ważniejszych dla mnie scen, nie tylko w tym filmie. Tego typu uzewnętrzniania zawsze robią na mnie wrażenie, tym bardziej kiedy są oparte na prawdzie.
II - ostatnia scena z podpaleniem (kogo lub czego - to już każdy musi zobaczyć). Większość osób uważa, że ta scena jest mocna. Dlaczego? Bo film wydaje mi się jest zbyt łagodny. Składa się z kilku szokujących scen to fakt, ale w ogólnym zarysie nie tego chyba się spodziewałam.
III - chwila, w której ksiądz grany przez Braciaka przychodzi do szpitala i daje dzieciom prezenty. Jedno z dzieci nie cieszy się z prezentów, a ksiądz pyta dlaczego. Ono bez namysłu odpowiada, że z powodu strachu przed śmiercią. Scena ta jest dość wzruszająca i pokazuje, że nie zawsze dobra materialne są nam w stanie zapewnić poczucie bezpieczeństwa.
  

Kończąc już moją opinię chcę wygłosić dwa oświadczenia. Po pierwsze - nigdy nie byłam molestowana przez żadnego księdza. Przez całe swoje dotychczasowe życie otoczona byłam dobrymi księżmi. Tym bardziej jest mi przykro, że są osoby na tym świecie, które spotkała taka tragedia. Po drugie - nie bój się obejrzeć tego filmu. Jeżeli jesteś otwartym, rozumnym człowiekiem, twoja wiara nie powinna zostać zachwiana. Mimo, iż od mojej wizyty w kinie minęło sporo czasu, to emocje jakie mi towarzyszyły w czasie trwania seansu, i tuż po jeszcze się we mnie tlą. Nie oznacza to jednak, że przestałam chodzić do kościoła. Nie zaczęłam też nagle analizować zachowań księży, podejrzewając ich o pedofilię. Przecież nie od dziś wiadomo, że takie zjawisko ma miejsce, nie tylko w sferze kościelnej. Film to nam tylko zobrazował, a co za tym idzie zszokował ludzi. Co innego wiedzieć, a co innego widzieć. Przecież prawda w oczy kole. Szczerze powiedziawszy na ten moment kościół to miejsce, w którym czuję się najbezpieczniej. Wierzę w Boga, a nie w ludzi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019