8. Lekarstwo na smutki.


Nie wiem co się ze mną dzieje. Ostatnio nie mam na nic ochoty, nawet wstawanie z łóżka sprawia mi trudność. Najchętniej zaszyłabym się gdzieś, daleko od wszystkich bo czasem po prostu brakuje mi sił. Może to przez to, że staram się sobie sama poradzić z problemami? Jestem  świadoma tego, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Należę jednak do osób, które nie lubią obarczać bliskich swoimi problemami, bo wydaje mi się, że są to błahostki, rzeczy nad którymi nie warto się pochylać…

Teraz może przejdę do części pozytywnej mojego wpisu. Tak jak zapowiadałam na facebooku, zdam Wam relację z występu kabaretu Paranienormalni, który odbył się 6 marca w Bytomiu.

Przeważnie ze mną jest tak, że na kilka dni przed występem kabaretowym zwłaszcza kiedy jadę na Paranienormalnych mam mega stres. Nie polega on na tym, że zastanawiam się w co ubrać, czy się malować itp. Wynika on z racji tego, że układam sobie w głowie jakiś scenariusz i obawiam się czy uda mi się go zrealizować. Tym razem było jednak inaczej. W ogóle nie myślałam o tym, że w niedzielę jest występ, nie kombinowałam co mam mówić, jak się zachować gdy ich zobaczę.
Pełny spontan – sama to sobie obiecałam i udało się.

Występ chłopaków był rewelacyjny. Tak wiem powtarzam się, ktoś może zarzucić mi, że jestem nieobiektywna, ale nic na to nie poradzę. Po prostu ich uwielbiam. Myślę, że jeżeli ktoś z Was choć raz był na ich występie myśli podobnie.

Nowy program chłopaków ,,Pierwiastek z trzech’’ jest przezabawny. Prawdą jest, że miałam okazję już go zobaczyć we Wrocławiu w grudniu zeszłego roku, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Ktoś z Was może pomyśli jaki sens jest oglądać to po raz któryś. Pomimo tego, że widzę te same skecze, to zawsze coś mnie w nich zaskoczy, pewne rzeczy odkryję na nowo, i to jest w tym najlepsze.

Tak pokrótce opowiem jakie skecze zawierał nowy program kabaretu. Jak to bywa na początku Igor z Robertem raczyli publiczność różnymi opowiastkami z trasy ale i nie tylko. Później na scenę wszedł Michał powiedział kilka słów i zapowiedział skecz o roznosicielu ulotek, który bardzo przypadł mi do gustu. Później przyszła kolej na piosenkę o inspektorze BHP. Piosenka ta bardzo spodobała się mojej siostrze, nie tylko za sprawą zawartego w niej tekstu ;). Doskonale wiem jak Igor śpiewa, jednak za każdym razem wydaje mi się, że robi to lepiej. Mam nadzieję, że pójdzie kiedyś w ślady pani Katarzyny Pakosińskiej i wystąpi w programie Twoja twarz brzmi znajomo i pokaże jak wygrywa się ten program. Kolejnym skeczem jaki został zaprezentowany był poeta. Ta gra słowem rozkłada  mnie na łopatki. Prawie bym zapomniała o tym, że zaraz po poecie miał miejsce short o pendolino.  Zanim zdążyłam dojść do siebie nadszedł czas na skecz o bieganiu. Uważam, że jest to najlepszy skecz jaki pokazują w tym programie – cieszy zarówno ucho i oko (szpagat Roberta robi wrażenie). Igor w tym skeczu też wymiata, jego pomysł na brzuszki jak i również układ choreograficzny spowodowały u mnie taki ból brzucha, że do dziś mam zakwasy. Najbardziej nie mogłam się doczekać nowej odsłony Mariolki. Zaskoczyli mnie pozytywnie, choć jak już wcześniej wspominałam na mnie Mariolka tak nie działa jak na większość publiczności. Na bis pojawił się mój ukochany Jacek Balcerzak. Uwielbiam ten skecz, kocham Jacka Balcerzaka i te jego problemy z końcówką. I to by było na tyle jeśli chodzi o występ.

Po występie udałyśmy się z siostrą pod scenę. Okazał się, że praktycznie zostało 10 osób do zdjęć, co bardzo mnie ucieszyło, bo pomyślałam, że będzie w końcu okazja z nimi pogadać (tak wiem trochę to egoistyczne). Niestety okazał się, że chłopaki trochę się śpieszą, musiałam trochę zmienić swoje plany tzn. zrezygnowałam z fotki i autografu. Priorytetem dla mnie było danie prezentu urodzinowego Igorowi. Doszłam do wniosku, że na rozmowę z nim jeszcze przyjdzie czas. Gdy czekałam na swoją kolej, aby podejść do chłopaków poczułam lekkie rozdrażnienie. Dlaczego – bo ludziom zachciało się poprawiania zdjęć. Doskonale byli świadomi, że kabaret śpieszy się na kolejny występ a oni odwalają takie coś! Podziwiam chłopaków, że znoszą takie zachowanie. W końcu przyszła kolej na mnie. Na szybciocha wręczyłam prezent Igorowi, wyściskałam się z chłopakami i pogratulowałam im Telekamery. Na szczęście moja siostra uwieczniła tą chwilę. 

W czasie bisu dopadły mnie melancholijne myśli, że występ zaraz się skończy, nie wiadomo kiedy znów spotkam się z chłopakami. Nie potrafię wyjaśnić skąd takie myśli przyszły mi do głowy, akurat w tym momencie. Być może to ,,zasługa’’ mojego nastroju. Na szczęście w porę się otrząsnęłam, nie mogłam pozwolić by nastrój zepsuł mi całą zabawę.
Może to co teraz napiszę wyda się trochę głupie, ale w momencie kiedy przytuliłam się do chłopaków, poczułam jakbym dostała od nich dobrą energię do następnego spotkania. Oni właśnie są moim lekarstwem na smutki. Co prawda nie są w stanie rozwiązać moich problemów, ale dzięki temu, że na mój widok cieszą im się oczy mi raduje się serce <3.

Pozdrawiam wszystkich moich czytelników. Dziękuję, że chce Wam się czytać mojego bloga, dla mnie to dużo znaczy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

104. Marcowe podsumowanie książkowe.

106. Czy coś można udowodnić drugiej osobie?