17. ,,Tylko mnie kochaj''.

Dzisiejszej nocy niezbyt dobrze spałam. Myślałam nad dzisiejszym wpisem co chyba nie ułatwiało mi zaśnięcia. Miałam w głowie całkiem niezły pomysł na wpis, jednak przez moje rozdrażnienie nie wiem czy coś fajnego z tego wyjdzie. Czemu w ogóle ,,chwalę'' się moim stanem? Chcę abyście wiedzieli co w danej chwili czuję.

Nie bez powodu tytuł wpisu jest tytułem filmu. Gdy dowiedziałam się, że w niedzielę TVN znajdzie się miejsce dla filmu z Maciejem Zakościelnym nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Jak każda nastolatka w młodości  miałam swojego idola. Jeżeli chodzi o aktora to był i jest nim Maciej Zakościelny. Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć go w serialu ,,Na dobre i na złe''. Potem pojawił się w serialu ,,Kryminalni'' jako Marek Brodecki, ale jeszcze wtedy nie do końca zwracałam na niego uwagę ( moja siostra miała jego plakaty nad łóżkiem, które teraz są w moim posiadaniu ). Moje serce względem jego osoby jako aktora zaczęło bić mocniej w momencie kiedy zagrał w komedii romantycznej: ,,Tylko mnie kochaj''. Choć oglądałam już ten film kilka razy, zawsze działa na mnie jakbym oglądała go po raz pierwszy. Byłam przeciwniczką oglądania czegoś po raz któryś z kolei, nie lubiłam przewidywalności. Przeważnie się wkurzałam gdy ktoś pomimo tego, że widział dany film czy serial powracał do niego - teraz w pełni go rozumiem. Ja odświeżam sobie dany film z prostej przyczyny - chcę choć na chwilę wrócić myślami do czasów kiedy byłam szczęśliwa. Nie potrafię wytłumaczyć, czemu kiedyś w nastoletnim życiu gdy miałam pod górkę potrafiłam cieszyć się dniem, uśmiech na twarzy nie był wymuszony, a teraz kiedy niby większość spraw się ułożyła, ja nie potrafię docenić tego co mam, żyję z dnia na dzień a ulubiona moja pora dnia to noc. 
Minęło kilka lat i zdałam sobie sprawę, że chyba trochę wyrosłam z mojego idola, czego zaczęłam się trochę obawiać, bo czułam jakbym traciła jakąś cząstkę siebie zwaną dziewczęcością. Gdy dowiedziałam się, że do kin wchodzi film z Maciejem Zakościelnym nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności zobaczenia go na dużym ekranie. 13 marca wybrałam się więc do Powiatowego Centrum Kultury w moim mieście, gdzie za pośrednictwem kina objazdowego dane mi było zobaczyć film: ,,7 rzeczy których nie wiecie o facetach''. Na szczęście dzięki tej komedii upewniłam się, że Maciej Zakościelny to mój number one :).


Podsumowując - coraz częściej dopada mnie chęć powrotu do wspomnień z przeszłości. Rozkładam wtedy wokół siebie zdjęcia i nucę piosenkę: Lubię wracać tam gdzie byłem. Ciekawe co to będzie jak będę miała 50 na karku ;). Taka mała rada pielęgnujcie wspomnienia, bo bez względu na to co wydarzyło się kiedyś, to nas w jakiś sposób ukształtowało i warto to docenić.

Komentarze

  1. Kiedyś bardzo lubiłam ten film, dziękuję, że mi o nim przypomniałaś - muszę sobie znów zobaczyć :) Co więcej, to dzieki tej roli polubiłam również MAćka :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

121. Lipcowe podsumowanie książkowe

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019