36. List w kopercie.

Patrząc na tytuł wpisu, aż chciałoby się napisać list w butelce, ale byłoby to błędem, ponieważ dziś nie będę opisywać powieści Sparksa, ani jej ekranizacji (na to przyjdzie czas). Jak wskazuje zdjęcie po lewej stronie, dziś znowu będzie wpis o moim ulubionym kabarecie Paranienormalni.

W dniu wczorajszym udałam się pod Amfiteatr Opolski, by po zakończeniu Polskiej Nocy Kabaretowej spotkać się z chłopakami. Chciałam podziękować im za: życzenia urodzinowe. W głowie ułożyłam już sobie dość dawno co chcę powiedzieć, ale wiecie jak to ze mną jest - stres robi swoje. Im bliżej było 22 tym ciężej było mi usiedzieć w domu, więc do Opola pojechałam już przed 21. Będąc pod Amfiteatrem załapałam się na końcówkę skeczu o bieganiu i Mariolkę. Z każdą minutą poziom stresu wzrastał, oddech stawał się szybszy, a ciało odmawiało posłuszeństwa. Nagle nie wiem nawet jak to się stało, ale cały parking opustoszał, a ja stałam oczywiście jak ciele majowe, marząc, by schować się za znakiem drogowym. Nagle moja siostra budząc mnie z letargu powiedziała, że widzi Michała, Roberta i Igora. Szczerze powiedziawszy, ja na pierwszy rzut oka ich nie widziałam, ale jak już ich zaważyłam, to czułam jakby moje nogi zostały przyspawane do podłogi i ani rusz. Na szczęście od czego ma się siostrę. Dzięki jej twardej postawie i popchnięciu mnie do przodu podeszłam do chłopaków. Zagadnęłam krótkim cześć akurat złożyło się, że byłam blisko Igora, który mi odpowiedział, i tak jak pozostali zaczął się pakować. Taka chwila niepewności się we mnie zakradła, że po przywitaniu nic więcej mnie nie czeka, więc jak tylko Igor się odwrócił, powiedziałam, że chcę im zająć tylko chwilę. On uśmiechnął się i powiedział, że nie ma sprawy. Wtedy ja powiedziałam swoją kwestię: dziękuję wam za życzenia, ja jestem zdrowa, wy też więc życzenia się sprawdziły. Igor się uśmiechnął i kątem oka spojrzał na moją prawą dłoń, w której trzymałam list. Nie miałam innego wyjścia jak dać mu go i wytłumaczyć, że to taka mini lektura. W zamian za to załapałam się na  misiowate przytulenie. Jejku jakie to było urocze. Uroczym momentem było również, stwierdzenie przez Igora, że mam strasznie zimne uszy. Sama nie zdawałam sobie z tego sprawy. Potem przyszedł czas na Roberta. Podchodząc do niego nie wiedziałam czego się spodziewać. On chwycił mnie za przedramiona, zaczął je pocierać, bo chyba stwierdził, ze skoro mam zimne uszy to musi mi być zimno. Osobiście było mi ciepło z nadmiaru emocji, ale gest jak najbardziej doceniam. Dodatkowo ten zwrot Roberta: co słychać młoda damo? Jejku to było bardzo fajne. Gdy powiedziałam w jakiej sprawie przyszłam znowu załapałam się na przytulas. Na koniec podeszłam do Michała, ale on był jakiś nieswój, więc nie chciałam mu się narzucać. Po wszystkich uprzejmościach jakie między sobą wymieniliśmy Igor zaczął chwalić się tym, że dostał ode mnie kopertę. Ja tego nie słyszałam, ale moja siostra stwierdziła,  że powiedział, iż zaraz go przeczytają  w busie. Na koniec najlepszy był Robert który zwrócił się do mnie i mojej siostry: Panie pozwolą, że ubiorę kapelusz, bo wtedy jestem bardziej męski. To była chyba najlepsza puenta tego spotkania.

Teraz przyszedł czas na odczucia. Naprawdę im częściej widzę chłopaków tym bardziej stres przejmuje nade mną kontrolę. Z czego to wynika nie wiem. Wiem jednak, że to jeden z głównych argumentów by na jakiś czas nabrać dystansu względem kabaretu, a szczególnie PNN. Już wyjaśniam o co chodzi. Otóż miłość do kabaretów była  tym co na ten moment było mi potrzebne, tylko powoli zaczęło przeradzać się w obsesję. Bo jak wytłumaczyć fakt szukania występów swojego ulubionego kabaretu codziennie. Czułam się jak narkoman szukający narkotyków. Kończyło się to też frustracją oraz zazdrością o inne osoby, bo ciągle uważałam, że ktoś jest lepszy ode mnie. Powiedziałam sobie w końcu dość. Jeżeli chodzi o Paranienormalnych osiągnęłam więcej niż się spodziewałam. 
Wiecie co jest tak naprawdę najważniejsze! Pierwszy raz wczoraj sobie zazdrościłam. Wiele osób ciągle powtarzało mi, że Paranienormalni mnie lubią a ja nie do końca im wierzyłam. Wczoraj zobaczyłam wyrazy sympatii w ich oczach. To było coś niesamowitego. Życzę tego wszystkim a szczególnie tobie Wera, bo wiem jakie to ważne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019