46. Strach przed byciem kopią własnej matki.

Moja matka, rodzicielka. Kiedyś była dla mnie wzorem do naśladowania, dziś jest wierną kopią mojej babci, co mnie osobiście przytłacza i przyprawia o strach. Boję się, że będę taka jak ona...

Moja mama, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką bardzo dbała o siebie. Lubiłam się do niej przytulać wdychając jej kwiatowy zapach. Uwielbiałam, kiedy smarowała mnie kremem do twarzy lub pozwoliła mi malować paznokcie (zawsze był to kolor czerwony, do dziś mam do niego słabość). Czułam się wtedy jak prawdziwa dama. Wtedy też myślałam, że kiedyś będę taka jak ona. Niestety czasem warto ugryźć się w język i nie mówić głośno o swoich marzeniach, bo czasem najzwyczajniej w świecie można się na nich zawieść.
Dziś moja matka jest wrakiem człowieka. Nie dba już o siebie jak dawniej. Kosmetyczka jest pusta. Z jej ekwipunku został tylko krem, któremu jest wierna. Cały czas się zastanawiam dlaczego tak się stało, co spowodowało, że w fajnej laski, za którą oglądali się faceci, stała się kopią babci po 70. Znalazłam kilka wytłumaczeń:
  • Utrata pracy. Moja mam jest osobą niepełnosprawną, więc trudno było jej skończyć jakąś dobrą szkołę, ale jak na tamte czasy praca nie była jakimś wielkim problemem. Od kiedy ją straciła zaczęliśmy oszczędzać co przyczyniło się do tego, że moja mama przedkładała nasze potrzeby nad swoje.                                                                                                                                                  
  • Brak czucia się kochaną. Mój ojciec jest bardzo trudnym człowiekiem. Nie raz zadaję sobie pytanie, co moja matka w nim widziała. Odpowiedź jest chyba tylko jedna, bała się być sama. Kiedyś podczas jednych z naszych kłótni powiedziała mi, że gdyby mogła cofnąć czas nie popełniła by tego samego błędu, więc wniosek nasuwa się sam. Mój ojciec nigdy nie powiedział do mojej mamy: kocham cię, jesteś dla mnie wszystkim, czy dziękuję ci, że jesteś. Skutek tego jest taki, że moja mama nie widząc sensu nie stara się, co dla mnie jest naprawdę smutnym widokiem.                                                                     
  •  Choroby. Moja mama słabo widzi, nosi aparat słuchowy, cierpi na migrenę. Myślę, że przez to co ją  dotyka, nie ma siły, by zadbać o siebie. 

Dla mnie jest to trudny temat, ciężko pisać o bliskiej mi osobie nie całkiem pozytywnie. Naprawdę chciałabym by ten wpis miał pozytywny wydźwięk, niestety nie zawsze się tak da.

Co chciałam osiągnąć poruszając ten temat? Chciałam po prostu nazwać swój strach. Mam nadzieję, że pisząc o tym czego się boję, będę miała więcej odwagi by się z zmierzyć ze swoimi lękami.



 

Komentarze

  1. Bardzo poruszył mnie twój wpis jesteś odważna, że o tym piszesz. Porozmawiaj z mamą, może zadba jeszcze o siebie. Życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ci za te słowa. Bardzo miło mi, że ktoś docenia moją odwagę a jednocześnie nie ocenia mnie stereotypowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. "zaczęliśmy oszczędzać co przyczyniło się do tego, że moja mama przedkładała swoje potrzeby nad nasze..."

    chyba nasze nad swoje?

    wspieraj mamę,
    kup jej od czasu do czasu coś ładnego i powiedz jej, że dobrze w tym wygląda... pokaż, że to nie bez znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, mój błąd. Dzięki za radę, na pewno z niej skorzystam :).

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

121. Lipcowe podsumowanie książkowe

117. Nie wie nikt, czyli przedurodzinowe rozmyślania.