63. Lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie?




Dlaczego posłużyłam się cytatem z bajki? Miałam powód o którym mowa poniżej.


Kilka dni temu usiadłam w przedpokoju naprzeciwko lustra i zaczęłam płakać. Nikt na mnie nie krzyczał, nie przystawiał pistoletu do głowy, a łzy same płynęły po twarzy. Co było tego powodem - trudno określić? Przez cały dzień byłam w dobrym humorze, co rzadko się zdarza, a jednak coś we mnie siedziało i dałam w końcu temu upust - chyba zbyt wiele rzeczy w ostatnim czasie się nawarstwiło.

Problem siedzi gdzieś głęboko we mnie. Patrząc w lustro widzę tylko swoje wady. Jeżeli znajdzie się jakaś cecha pozytywna, potrafię obrócić ją w taki sposób, że z miejsca staje się cechą negatywną. Co ze mną jest nie tak? Kiedy tak naprawdę nabiorę pewności siebie i uwierzę w swoje możliwości?

Tak się zastanawiam i myślę, że część moich problemów leży wśród ludzi, którym ufałam a którzy w jakiś sposób mnie zawiedli. Był w moim życiu czas, kiedy bałam się być sama. Kończyło się to tym, że robiłam wszystko, by jakoś zaaklimatyzować się w danej grupie. Nigdy rezultat nie było dobry. Finalnie wychodziłam na tym źle, bo z czasem traciłam szacunek do samej siebie. Najgorszy był jednak fakt, że ktoś mówił o mnie dobrze tylko wtedy, gdy chciał mojej pomocy. Niech żyje dwulicowość. Niestety wynikiem tego jest, że nie potrafię ufać ludziom a szczególnie facetom. Kiedy mężczyzna prawi mi komplement, najeżam się strasznie i byłabym w stanie spoliczkować go, bo nie wierzę w to co mówi.

Wiecie, czas mija, a ja zastanawiam się ile jeszcze łez wyleję, by w końcu poczuć, że jestem coś warta. Dawniej uważałam siebie za twardą babkę, ale coraz częściej czuję, że robi się ze mnie straszna kruszynka. Kiedyś większość złych słów, ostrej krytyki przyjmowałam na klatę i szłam dalej. Dziś nie potrafię tego robić. Każde złe słowo strasznie mnie boli i coraz częściej załamuję się na oczach innych. Być może zbyt wiele przeszłam. Jakaż to ironia. Z upływem czasu powinnam być twardsza, nieprawdaż? A ja jak jakiś uparty osioł robię odwrotnie. Być może zbyt wiele złego przeżyłam i nie potrafię sobie z tym radzić. A tak bym chciała na nowo stać się twarda jak skała....

Komentarze

  1. Mnie też zawiodła cała masa ludzi i w końcu doszło do tego, że trudno mi zaufać nowym znajomym. Ale trzeba żyć dalej :) Będzie lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas pracuję nad tym by ufać - z każdym rokiem jest coraz lepiej. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

116. Myślałam, że to pasja ale jednak nie.

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

121. Lipcowe podsumowanie książkowe