70. Nie chcem ale muszem czyli świętowanie ćwierćwiecza.

Dziś wielki dzień. Moje urodziny. 25. Ćwierć wieku. Nie mniej. Nie więcej.
Powinnam w tym miejscu zacząć krzyczeć, by pozbyć się swojego wewnętrznego syfu, który mnie wypełnia tzw. wewnętrzny wkurw.
Powinnam w tym miejscu otworzyć szeroko usta by, wydobyć na światło dzienne moją anielską światłość schowaną pod płaszczem codzienności.

Powinnam w tym miejscu zacząć suszyć zęby, by utworzyć atmosferę krainy mlekiem i miodem płynącą, która pozwoli uniknąć pewnych pytań.
    Powinnam w tym miejscu zacząć tańczyć lub biec, by zrzucić ciężar spoczywający na moich barkach utrudniający swobodne poruszanie się.
Powinnam w tym miejscu zacząć płakać, by przynajmniej na jakiś czas pozbyć się łez, aby w przyszłości rozpaczać jak najmniej.
Powinnam w tym miejscu zacząć wyrzucać słowa z szybkością karabinu maszynowego, by pozbyć się szlamu, który ciśnie mi się codziennie na usta.
Powinnam w tym miejscu być dla wszystkich miła, serdeczna, życzliwa, by ludzie, którzy ode mnie tego oczekują nie czuli się zawiedzeni.
Powinnam w tym miejscu zacząć walczyć o swoje życie, by w ostatecznych chwilach móc odczytać ze swych oczu, że się udało.

No właśnie

Powinnam

Powinnam

Powinnam

Powinnam
Dla odmiany nie tyle powinnam co chciałabym powiedzieć/zaśpiewać:
  


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

116. Myślałam, że to pasja ale jednak nie.

121. Lipcowe podsumowanie książkowe