71. Recenzja książki ,,Prokurator''.

źródło: znak.com.pl
                                                 


Tytuł: Prokurator
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 319
Ocena: 8/10






Adwokat + Prokurator = ostra mieszanka.












Kinga Błońska, to ambitna pani adwokat wiodąca życie u boku kochającego męża. Bieg jej życia gwałtownie się zmienia, kiedy nakrywa partnera na zdradzie i zostaje zmuszona do prowadzenia sprawy ,,Szarego''. Chcą zrzucić z siebie nadmiar złych emocji, udaje się do dyskoteki. Poznaje tam Łukasza, z którym idzie do łóżka. Obydwoje są przekonani, że nigdy więcej się nie zobaczą, więc owe spotkanie traktują jak jednorazowy numerek. Los jednak płata im figla, ponieważ oboje mają przyjemność natrafić na siebie podczas rozprawy - okazuje się, że Łukasz jest prokuratorem prowadzącym sprawę gangstera -  nota bene brata Kingi.
Stuk stuk stuk {wyobraźcie sobie, że (mówiąc prostym językiem) walę się w łeb}. Dlaczego - bo znowu chcę a nie do końca chyba potrafię. Obiecałam, że nie będę bawić się w recenzowanie książek, bo praktycznie nikt ich nie czyta, nie bardzo mi to wychodzi, a ja uparta jak osioł, nadal w to idę. W dodatku wzięłam się za nowość o której najlepsi książkowi blogerzy zdążyli już niejedno napisać. Zastanawiam się po co mi to i  chyba znam powód - za wszelką cenę chcę się szkolić w tym zakresie - bo co mam do stracenia? Moje recenzje i tak są słabo odbierane, więc kilka wyświetleń mniej czy więcej, chyba nie robi różnicy. Z drugiej strony, myślę sobie, że nie powinnam tak do tego podchodzić - jeżeli nastawienie nie jest dobre, to bez sensu jest się w cokolwiek ładować. Także cofam w kąt, wszystkie złe emocje i .... stop. Kurde, źle robię. Niczego nie będę cofać, oddalać. Ostatnio oglądałam wywiad z artystą (nie zamierzam tu lokować żadnego produktu), który powiedział, że potrafi tworzyć jedynie wtedy, kiedy wpada do mrocznej otchłani. Stwierdziłam, że ja też inaczej nie potrafię - kiedy jestem szczęśliwa, nic fajnego do głowy mi nie wpada, wręcz można powiedzieć, że mój mózg się rozleniwia. Natomiast kiedy jest mi tak po prostu źle, smutno, to pomysły sypią się jak z rękawa i większości z nich nawet nie potrafię przelać na papier, nad czym nieustannie ubolewam. Wybaczcie moją długą dygresję, wracam do książki.
Przeczytałam wiele książkowych recenzji dotyczących ,,Prokuratora'' i łączy je jedna rzecz - wszyscy starają się zakwalifikować książkę do jakiegoś gatunku. Dla jednych to połowiczny erotyk a'la Grey z domieszką kryminału, inni traktują ją jak pełnokrwisty kryminał, nie zwracając uwagi na pikanterię w powieści. Myślę sobie wtedy: What does the fox say?   [to taki zamiennik dla what the fuck ;) ]. Dla mnie jest to przede wszystkim sensacja.  Rozumiem, każdy ma swoje zdanie i prawo do własnej opinii, z którymi ja się nie zgadzam - też mam takie prawo. A propos prawa - bohaterowie ,,Prokuratora'' skojarzyli mi się z parą pewnego znanego pisarza - pewnie domyślacie się, że chodzi Chyłkę i Zordona. Nawiązuje do tego, ponieważ powieści pana Remigiusza zostaną zekranizowane, nie pogniewałabym się gdyby to samo stało się z dziełem pani Pauliny.


Książkę o której mowa powyżej zakupiłam na stronie znak.com.pl razem z kilkoma innymi dziełami takimi jak - ,,Księga luster'', czy ,,Lokatorka''. Początkowo zastanawiałam się po którą pozycję sięgnąć, ale mam na to pewien sposób. Nie zależnie od tego czy chodzi o film, serial, książkę - najpierw sięgam po to co polskie - taka patriotka ze mnie. Nigdy tego nie pożałowałam (po ostatnim skandynawskim kryminale chyba muszę oddalić się od pozycji zagranicznych).




Przy okazji recenzji filmów starałam się argumentować przyznawaną ocenę. Przy książkach tego nie robiłam, ale w momencie kiedy, założyłam konto na stronie lubimyczytac.pl (z prawej strony można śledzić jakie pozycje aktualnie czytam) stwierdziłam, że pora się zrehabilitować. Poniżej uzasadnienie:
  1. ,,Prokuratora'' spokojnie można przeczytać w jeden dzień a nawet wieczór. Ja jednak lubię dawkować sobie emocje i poświęciłam tej pozycji 3 dni. Książka może nie jest jakimś wymagającym dziełem - ale czasem warto poświęcić czas na coś lżejszego.
  2. Prowadzenie narracji dwutorowo - możemy poznać zarówno myśli głównej bohaterki jak i bohatera - dla mnie strzał w 10.
  3. Ostrość na wszystkich płaszczyznach - akcja, seks, język - tego zdecydowanie było mi trzeba.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

116. Myślałam, że to pasja ale jednak nie.

121. Lipcowe podsumowanie książkowe