74. Z ładnej miski się nie najesz, czyli moi zagraniczni amanci ;)

Witajcie. Próbuję sobie wytłumaczyć, dlaczego w momencie zakiełkowania fajnego tematu w mojej głowie pojawia się blokada, której nie potrafię przeskoczyć. Męczę się z początkiem wpisu jak Syzyf wtaczający głaz na szczyt. Kiedy już widzę światełko w tunelu, wszystko trafia szlag i kolejny raz usuwam to, co udało mi się stworzyć. Daję sobie szansę po raz n-ty, oby tym razem udało mi się przelać na papier to, co sobie założyłam.

Jak zapewne wiecie, czytając na bieżąco moje wpisy, ostatnio mam bzika na punkcie filmów zagranicznych. Wiąże się to z tym, że co jakiś czas jakiś aktor przykuwa moją uwagę. Od dawna moim numer jeden jest Wentworth Miller, z czasem dołączył Daniel Craig, ale brakowało tego ostatniego ogniwa. Oczywiście, idąc na łatwiznę i chcąc opublikować post jak najszybciej, mogłam na najniższym stopniu podium umieścić np. Leonardo DiCaprio i pewnie bym tak zrobiła gdyby nie pojawił się ON. A o kim mowa przekonacie się poniżej.

Na początek zrobię takie małe wprowadzenie ( to u góry to coś w rodzaju mojej prywatnej dygresji ), tak abyście wraz ze mną po nitce do kłębka, odkrywali poszczególne etapy moich fascynacji. 





Jako mała dziewczynka częściej oglądałam seriale niż filmy czy bajki (czytanie bajek sprawiało mi więcej frajdy, rozwijało moją wyobraźnie), co spowodowało, że pierwszym facetem do którego wzdychałam okazał się serialowy amant - odtwórca roli Iva w produkcji ,,Zbuntowany anioł'' - Facundo Arana. Po zakończeniu serialu moja fascynacja tym aktorem znacząco opadła, jednak na nowo została rozbudzona za sprawą telenoweli ,,Jesteś moim życiem''. Nie pamiętam już zbyt wiele z okresu dzieciństwa, jednak gryzmoły na kartach pamiętnika typu: ,,kocham Ivo'', ,,bardzo chcę by Ivo był moim mężem'', jednoznacznie wskazywały na to, że miłość była wielka ;). Dziś, kiedy przywołuję w myślach sylwetkę tego aktora, rogal na mojej twarzy znacząco się powiększa. Mam duży sentyment do tego aktora zważywszy na to, że był pierwszym facetem za którym się obejrzałam ;).
 


Po pewnym czasie z bajek typu ,,Kopciuszek'', ,,Mała Syrenka'', czy ,,Śnieżka'', przerzuciłam się na książki przygodowe z domieszką kryminału. Zbiegło się to w czasie z pojawieniem się w telewizji serialu ,,Strażnik Teksasu''. Pewnie domyślacie się, że kolejnym aktorem, który skradł moje serce, został Chuck Norris. Było to o tyle dziwne, że będąc małą dziewczynką bałam się facetów z brodą - Cordell Walker spowodował, że do dnia dzisiejszego mam słabość do mężczyzn z zarostem. Muszę się wam przyznać do tego, że z Chucka wyrosłam szybciej niż z Facundo - po pewnym czasie doszłam do wniosku, że bardziej jaram się serialem niż jego osobą, ale nie zmienia to faktu, że w moim życiu odegrał dość ważną rolę, więc gdybym tutaj o nim nie wspomniała zrobiłabym poważny błąd.  



źródło: przeglądarka Google


Minęło kilka lat, z seriali przerzuciłam się na sport (który w pewnym okresie czasu był dla mnie jedyną rozrywką ), jednak nic nie stało na przeszkodzie by znów rozejrzeć się za aktorem, do którego mogłabym wzdychać. Dzięki serialowi ,,Czarodziejki'' miejsce w moim sercu znalazł Julian McMahon. Był nie tylko obiektem moich westchnień, ale też pierwszym aktorem, który zaczął pojawiać się w moich snach, przeważnie tych erotycznych. Ostatnio miałam okazję oglądać film z jego udziałem pt. ,,Przeczucie'' i mam mieszane uczucia w związku z nim, bo z jednej strony przypominając sobie fascynację tym aktorem, po plecach przechodzi mnie przyjemny dreszcz, ale drugiej strony nie śledzę zbyt uważnie jego kariery więc chyba wychodzi na to, że miałam/mam słabość do roli jaką odgrywał w serialu a nie do niego.


Zdałam sobie sprawę, że powyższe zestawienie łączy jedno - nie tyle fascynowali mnie aktorzy, co postaci, w które się wcielali. Nie zmienia to faktu, że darzę ich ogromnym sentymentem, i chętnie powracam do wspomnień z nimi związanych. Jednakże dziś moje podium wygląda nieco inaczej. Dla jasności - interesuję się danym aktorem a nie postacią jaką odgrywa w serialu, bądź w filmie, zatem różnica jest znacząca.  Żaden z aktorów nie wpadł mi w oko od razu - musiało minąć sporo czasu zanim się do kogoś przekonałam - przykładem jest Nicolas Cage, który pojawił się w moim życiu stosunkowo niedawno i skradł moje serce, co pozwoliło mi na zamknięcie listy.


Zatem koniec tłumaczenia, czas przejść do meritum wpisu. 
Number 1 Wentworth Miller - bliski przyjaciel / bratnia dusza                
                                                                                                                                                                                     
źródło: Skazany na śmierć - grupa polskich fanów.

Dlaczego nr 1 -  mam wrażenie, że jest moim lustrzanym odbiciem. Mocne stwierdzenie, ale tak czuję. Mylnie przypuszczacie, jeżeli sądzicie, że moja fascynacja tym aktorem rozpoczęła się wraz z pojawieniem się w Polsce serialu ,,Skazany na śmierć''. Oczywiście rola jaką odgrywał od razu chwyciła mnie za serce ( jak co najmniej większość Polek ), ale byłam już na tyle dużą dziewczynką, że postanowiłam najpierw przyjrzeć się odtwórcy roli Michaela Scofielda, a dopiero później ewentualnie dopuścić myśl, że jest to kolejny aktor na punkcie, którego mogę oszaleć. Z moim angielskim nie jest najlepiej więc na początek zabrałam się za artykuły poświęcone jego osobie w naszej prasie, a dopiero później przerzuciłam się na wywiady dźwiękowe - choć nie do końca wszystko rozumiałam, to lubiłam i nadal lubię wsłuchiwać się w jego głos. To co z czasem odkryłam na jego temat, spowodowało, że pokochałam go jako człowieka. Dla mnie jest osobą godną naśladowania, jest moim osobistym bohaterem. Ten kto zna jego i mnie może domyśla się o co chodzi. Skradł moje serce odwagą, której mnie nauczył, jasnymi, wytyczonymi zasadami o których nie boi się głośno mówić i twardo się ich trzyma, skrytością i skromnością. Pomimo tego, że go nie znam, mam poczucie, że jest mi bliski, stąd takie a nie inne określenie miejsca jakie zajmowałby w moim życiu. Kilka dni przed wrzuceniem tego wpisu miałam piękny sen - znalazłam się z Wentworthem na niezidentyfikowanej plaży, po kilku minutach spaceru, usiedliśmy na piasku i nagle zaczęłam płakać. Kiedy Went to zauważył zewnętrzną stroną dłoni otarł mi łzy, lekko podniósł podbródek i zapytał o powód mojego płaczu. Odpowiedziałam, że to z nadmiaru emocji, on wtedy przytulił mnie a ja dodałam od siebie, że jestem dumna z tego, jakim jest człowiekiem. W jego oczach pojawiły się łzy, które tym razem to ja otarłam wewnętrzną stroną dłoni dotykając jego policzka. Później nasze czoła się zetknęły i ponownie się przytuliliśmy. Boziu ten sen był cudowny - nie miał żadnego podtekstu erotycznego, po prostu czułam jakbym spotkała kogoś bliskiego. Tego uczucia nie da się opisać.
Number 2 Daniel Craig - kochanek
Daniel Craig znajduje się na 2 miejscu, ale sama, nie wiem dlaczego. Znaczy się, może wiem, ale do końca chyba rozumiem. Ależ kręcę! Postaram się to wyjaśnić. Gdyby odtwórca roli Bonda szedł sobie ulicą, pewnie bym na niego nie spojrzała, bo nie wpisuje się w moje kryteria, ale jednak coś mnie do niego ciągnie. Od kiedy ujrzałam go w ,,Skyfall'', nie mogę przestać się nim zachwycać. Zdawałam sobie sprawę, że moja fascynacja tym aktorem może wynikać z roli w jaką się wcielił, więc po raz kolejny podchodziłam dość sceptycznie do uczuć jakie z nim wiązałam. Sceptycyzm mi bardzo pomógł, bo do dnia dzisiejszego postać Daniela mnie fascynuje. Jest tak pełen sprzeczności i tajemniczości, że grzechem z mojej strony byłoby gdybym nie śledziła jego poczynań w prasie, czy w Internecie. Co do tej pory urzeka mnie w tym aktorze - w moim mniemaniu jest on pozytywnie brudny ( nie pytajcie co mam na myśli, bo sama nie potrafię tego wytłumaczyć). Dlaczego nadałam mu ,,tytuł'' kochanka? Od zawsze boję się a jednocześnie kręcą mnie mężczyźni zagadkowi. Tak, wiem nie znam Daniela Craiga prywatnie, tak jak dwóch pozostałych aktorów, kieruję się jednak tym co podpowiada mi intuicja, która akurat w tym przypadku mówi mi, że odtwórca roli agenta byłby dobry w łóżku. Nie wierzę, że podzieliłam się z wami tam intymną rzeczą. Wow! Oprócz mnie nikt nie ma do nich dostępu, ale doceniam swoich czytelników i od czasu do czasu chyba mogę podzielić się z wami jakimś moim małym sekretem.
Number 3 Nicholas Cage - przykładny mąż
Obecność tego pana w tym miejscu i na tym miejscu, chyba do końca zostanie dla mnie zagadką. Jest w tym zestawieniu świeży tzn. odkryłam go stosunkowo niedawno, oglądając film ,,Bez twarzy''. Jak wiadomo jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc zabrałam się za inne filmy, w których gra i... bęc zauroczyłam się. Czekajcie - czy słowo zauroczyłam jest adekwatne... jak najbardziej. Wchłaniam wszystkie filmy z jego udziałem, czego nie doczekam się w tv, zakupuję na dvd. Co takiego ma Nicolas, że uwielbiam oglądać go na ekranie - zniewala mnie swoim spojrzeniem. W każdym filmie zwracam uwagę na oczy Caeg'a i one nigdy mnie nie zawodzą, mogłabym się przeglądać w nich zawsze - ale zajechało romantyzmem. Taka jest prawda - aż chce się śpiewać ,,Przez twe oczy zielone''. Ostatnio przy okazji filmu ,,World Trade Center'' poznałam Nicholasa po oddechu - czy to już podpada pod paranoję? Dlaczego nadałam mu taki a nie inny przydomek? Mam wrażenie, że gdybym spojrzała w jego oczy zobaczyłabym tam swoje odbicie. Myślę, że w życiu realnym też tak będzie, tzn. kiedy zobaczę swoje odbicie w oczach mężczyzny, wtedy będę wiedziała, że to ten właściwy. Nie śmiejcie się, wiem, że to brzmi nad wyraz poetycko, ale tak uważam. Teoretycznie całe życie śmiałam się czy wręcz nawet ironizowałam, gdy ktoś mówił mi, że zainteresowała go jakaś osoba ze względu na oczy. Myślałam wtedy, że to nie tyle niemożliwe, co dziwne - jak ktoś może się kimś zauroczyć z powodu oczu. No i tak to już jest - dopóki człowiek nie doświadczy czegoś na własnej skórze, jest sceptyczny ( a wiecie, że u mnie to norma ).


A jak jest z wami - macie swojego ulubionego zagranicznego aktora? Chętnie zapoznam się z waszymi typami :).

Komentarze

  1. Widziałaś film Dom snów z Craigiem w roli głównej? Świetny thriller z dość zaskakującym zakończeniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze okazji zobaczyć, ale już zapisuję sobie ten film na liście do obejrzenia.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

116. Myślałam, że to pasja ale jednak nie.

121. Lipcowe podsumowanie książkowe