96. Do czego prowadzi chora ambicja, czyli opinia na temat filmu ,,Oczy węża''.

źródło: filmweb.pl

Tytuł: ,,Oczy węża''
Reżyseria: David Koepp
Gatunek: thriller
Premiera: 13 listopada 1998 (Polska) 30 lipca 1998 (świat)
Czas trwania: 1 h 39 min.

Pamiętacie o mojej obietnicy? Dotyczyła ona opisywania większości filmów, w których Nicolas Cage ma swój udział. Staram się zobaczyć jeden góra dwa filmy w miesiącu, by nie stracić obiektywności i myślę, że jakoś mi się to udaje...

Często w chwili podjęcia decyzji o zobaczeniu filmu z Nicolasem towarzyszył mi lekki strach. Bałam się momentu, w którym będę musiała się przyznać przed wami, że to co zobaczyłam na ekranie było do bani a rola Cage'a była okropna. Dojrzałam jednak do tego, że aktor którego ja lubię, niekoniecznie podoba się innym, więc lęk spowodowany brakiem obiektywizmu na szczęście gdzieś uleciał. Moja fascynacja nie wykracza poza pewne granice, co pozwala mi trzeźwym okiem spoglądać na grę jednego z moich ulubieńców.

Rick Santoro (Nicolas Cage) jest uczestnikiem bokserskiego meczu, podczas którego dochodzi do postrzelenia sekretarza stanu. Wraz ze swoim przyjacielem Kevinem Dunne (Gary Sinise), który jest oficerem ministerstwa obrony, rozpoczyna śledztwo. Czy wśród 14 tysięcy osób uda się znaleźć mordercę? Jedno jest pewne - najciemniej jest zawsze pod latarnią.

Film oceniłam na:


Uzasadnienie oceny: 

      1. Obsada:
  • Nicolas Cage -  w tym filmie dał radę. Lubię kiedy na ekranie pokazuje wachlarz emocji - czasem wygłupiając się strzela takie miny, że jedyne na co mnie stać to... spadnięcie z łóżka. Kiedy jednak gra twardziela bądź ma do odegrania rolę nazwijmy to smutną, za pomocą stopklatek wpatruję się w niego i pozwalam sobie powzdychać; 
  • Gary Sinise - fajnie było zobaczyć aktora, którego zna się z ekranu dzięki serialowi ,,Kryminalne zagadki Nowego Jorku''. Nie mam do jego gry większych zastrzeżeń, ale rola jaka przypadła mu w filmie, nie do końca chyba była dla niego. Sama mimika twarzy nie na wiele się zda, kiedy aktor nie do końca dobrze czuje się w odgrywanej postaci. 
       2. Historia pokazana w filmie, niby oklepana (mam na myśli zabójstwo premiera, prezydenta itp.), a jednak reżyserowi udało się widzów zaskoczyć. Kiedy robiłam mały research poznałam zakończenie filmu, co pozbawiło mnie przyjemności z oglądania. Nie pozwoliłam by miało to jakiś wpływ na ocenę - starałam się zapomnieć o tym co wiedziałam i dałam się zaskoczyć. 

        3. Minusem filmu jest to, że można go podzielić na dwie części, co powoduje dość mocny kontrast - pierwsza część, w której krok po kroku odkrywamy kim jest zabójca trzyma nas w napięciu, druga natomiast w której zabójcy są ścigani, powoduje, że napięcie spada.

       4.  Kontrast postaciowy - uwielbiam kiedy na ekranie postaci zamieniają się charakterami - ten zły na końcu okazuje się dobry i na odwrót, wzór cnót w rezultacie jawi się nam jako łagodnie ujmując skurczybyk.

Oglądaliście ten film? Chętnie poznam wasze opinie na ten temat.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019