128. Polowanie na czarownice - opis filmu.


Tytuł: ,,Polowanie na czarownice''
Reżyseria: Dominic Sena
Gatunek: fantasy, przygodowy
Premiera: 14 stycznia 2011 (Polska), 4 stycznia 2011 (świat)
Czas trwania: 1 h 35 minut



Wszystko zaczęło się od dnia w którym udostępniłam na swoim facebookowym profilu 1/3 kolekcji filmów z Nicolasem. W komentarzach padło wiele propozycji pozycji, których brakowało na zdjęciu. Najczęściej wymienianym dziełem było ,,Polowanie na czarownice''. Szczerze powiedziawszy nie miałam pojęcia o tym filmie, ale dość szybko udało mi się zniwelować to niedopatrzenie. Według chronologii ,,Polowanie...'' zostało umiejscowione na 56 miejscu. Zakładając oglądanie jednego filmu w miesiącu obejrzałabym go za .... co najmniej 4 lata. Emisja w telewizji jaka miała miejsce 19 lutego, przyśpieszyła ten proces. Jednakże znacie mnie już na tyle i wiecie, że oglądam filmy co najmniej dwa razy. Powtórka z rozrywki miała miejsce kilka dni przed opublikowaniem wpisu. Obawiałam się zderzenia dwóch opinii - słusznie. Miesięczna przerwa spowodowała, że oglądanie Nicolasa na ekranie, było jak powiew świeżego powietrza. Gdyby nie resztka rozsądku jaka mi jeszcze została i pamięć o tym, że film za pierwszy razem nie zrobił na mnie aż tak dobrego wrażenia, wszystko musiałabym tworzyć od początku. Postaram się do tego nie dopuścić.



Behmen (Nicolas Cage) wraz ze swoim kompanem Felsonem (Ron Perlman), po latach walki z niewiernymi, postanawia wrócić w swoje rodzinne strony. Zatrzymując się w jednej z wiosek, natrafiają na obraz nędzy i rozpaczy - mieszkańców wioski dopadła zaraza. Wszyscy uważają, że jest to zasługa kobiety uznaną za czarownicę (Claire Foy). Mężczyźni chcąc uniknąć więzienia decydują się na przewiezienie wiedźmy do opactwa w Severac, by tam mogła zostać sprawiedliwie osądzona, co być może pozwoli na pozbycie się choroby.
Film oceniłam na:

Uzasadnienie oceny:

  1. Obsada -  mimo, iż uwielbiam Nicolasa CZASEM bywam nieobiektywna względem jego gry aktorskiej, muszę przyznać się do tego, że przy okazji każdego filmu towarzyszy mi lekki strach. Boję się, że skoro jeden film spowodował, że go polubiłam, to może dojść do sytuacji odwrotnej - jakaś produkcja doprowadzi do tego, że nie będę chciała go oglądać. Do tej pory nic takiego nie miało miejsca, i mam nadzieję, że taki stan rzeczy się utrzyma. Wracając jednak do meritum punktu - postać Behmena jaką przyszło grać Cage'owi nie była jakoś szczególnie wymagająca, ale dał radę. Niesłusznie otrzymał nominację do maliny. Osobiście nie mogłam oderwać oczu od niego. Dla większości odbiorców Nicolas strzela karykaturalne miny, a mnie nimi zdecydowanie ujmuje. Poza tym jego oczy... On jest jak Bazyliszek - wystarczy, że na początku filmu w nie spojrzę i gdyby nie reszta przytomności jaka mi zostaje, poza jego osobą, nie zwracałabym uwagi na nic. Dlatego przed dodaniem recenzji oglądam film co najmniej dwa razy, by mieć ,,świeże'' spojrzenie. Ron Perlman, który grał Felsona, nie jest mi znany. Muszę się więc odnieść do tego, co widziałam na ekranie. Jego postać była dobrze zbudowana, jego duet z Behmenem się sprawdził. Razem na ekranie wytwarzali dobrą energię. Jak to stwierdził Nicolas w materiałach dodatkowych, byli jak dobre małżeństwo - rozumieli się bez słów, byli gotowi oddać życie za siebie, czego niejednokrotnie będziecie świadkiem. Claire Foy - według ocen na Filmwebie, aktorka ta, jest oceniana najwyżej. Zdobywa same pochlebne recenzje, a ja się pytam za co? Za udawanie niewiniątka w klatce. Nie deprecjonuje jej talentu aktorskiego, uważam tylko, że w roli Dziewczyny, nie pokazała swojego warsztatu. Miała kilka fajnych momentów, ale na mnie nie robiły one wrażenia. Szczerze powiedziawszy to lepiej prezentowała się w zakulisowych materiałach, gdzie jej drapieżność, wściekłość była bardziej wypunktowana. W filmie moim zdaniem, została jednak przyćmiona przez główne i drugoplanowe postaci.
  2. Muzyka, kostiumy, scenografia, niesamowicie oddają klimat tego filmu. Nie przeraża jak horror (choć ja jestem bardzo strachliwą osóbką, której kilka razy serce zabiło mocniej), ale dzięki tym trzem czynnikom widz odczuwa napięcie, niepokój.
  3. Dla mnie ten film trwał zbyt krótko. Pomimo prostoty jaka z niego bije, ma w sobie coś co przyciąga i można by to wykorzystać np. rozwijając pewne wątki, wydłużając ujęcia krajobrazów, co zdecydowanie uatrakcyjniłoby dzieło.
  4. Zakończenie filmu, wyprowadziło mnie z równowagi. Poczułam się oszukana. Nie mogę zdradzić z jakiego powodu, bo zepsułoby to przyjemność z oglądania, ale znacząco wpłynęło ono na moją ocenę. Jak dla mnie końcówka była przekombinowana.
  5. Oglądając dodatkowe materiały znajdujące się na DVD, bardziej doceniłam film. Plenery, jazda konna, sekwencje wypraw krzyżowych, to naprawdę jest godne uwagi. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019