176. #Domnajeziorze Sarah Jio 29/2019

 

Tytuł: ,,Dom na jeziorze''
Autor: Sarah Jio
Wydawnictwo: Między słowami







Jest to moje czwarte spotkanie z twórczością tej autorki. Sięgam po jej książki z ochotą, bo mam wrażenie, że ta autorka mnie wybrała. Jest to fantastyczne poczucie i uczucie.


Okładka
Okładka przedstawia nam uśmiechniętą kobietę. Przyznam się szczerze, że nie miałabym nic przeciwko, by tak wyglądać.

Spis treści
W tej książce nie natrafimy na spis treści, tak jak w poprzednich powieściach tej autorki.

Ilość stron
Książka liczy 320 stron. Osobiście uważam, że autorka wyczerpała temat i ilość stron jest adekwatna do przedstawionej historii.

Rozdziały
Książka posiada 34 rozdziały. Może wydawać się to dużo, ale niektóre nie są zbytnio rozbudowane stąd ich ilość.

Opis
Bohaterką książki jest Ada, która dwa lata temu straciła męża i córkę. Nie mogąc pogodzić się ze stratą postanawia zamieszkać na barce, na której znajduje tajemniczą skrzynkę. Z pomocą Alexa postanawia rozwiązać zagadkę zniknięcia śmierci Penny, która pół wieku zamieszkiwała to miejsce. Czy bohaterce uda się znaleźć odpowiedź na nurtujące ją pytania? Czy wspólne odkrywanie przeszłości z przystojnym mężczyzną na nowo pozwoli jej się otworzyć na miłość?

Długość czytania
Przeczytanie tej książki zajęło mi 3 dni. Można to zrobić o wiele szybciej, bo historia jest wciągająca, ale ja nie potrafiłam się rozstać nie tylko z tą książką, ale i z twórczością samej autorki. Jak na razie nie ma widoku na to, bym w najbliższym czasie sięgnęła po jej powieści. Z biblioteki wypożyczyłam już wszystkie dostępne. Pozostało mi czekać na coś nowego.


Cytaty
-,,Czuję się jak dziewczynka, która daje z siebie wszystko na lekcji plastyki, ale kiedy wraca ze swoim dziełem do domu, nie ma tam nikogo, kto by się nim zainteresował'',
-,,Nie można uciec od samego siebie, przenosząc się z miejsca na miejsce''.

Moja opinia + ocena
Ktoś może stwierdzić, że autorka niczym czytelnika nie zaskakuje bo po raz kolejny odwołuje się do przeszłości. Moim zdaniem jest to klucz do serc czytelniczek. Mam jednak zastrzeżenia do tej historii. W porównaniu do innych, ta wydaje mi się niedokończona. Brakuje w niej kończącego historię pozytywnego akcentu, który oczywiście się pojawia, ale zostaje zasłonięty nutką melancholii, która przyczynia się do wrażenia otwartości końca przygody. Cieszę się, że zniknięcie Penny udało się wyjaśnić, ale miałam nadzieję, że jednak czytelnik będzie miał możliwość wglądu do jej życia w całości. Zmuszona jestem do tak delikatnego, niezrozumiałego pisania, by przypadkiem czego nie zdradzić. Ode mnie mocne 7/10.

Komu polecam?
Polecam wszystkim tym, którzy lubują się w kojących, spokojnych historiach miłosnych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

116. Myślałam, że to pasja ale jednak nie.

121. Lipcowe podsumowanie książkowe