189. #Neverworldwake Marisha Pessl 39/2019



Tytuł: ,,Neverworld wake''
Autor: Marisha Pessl
Wydawnictwo: Jaguar










Z twórczością Marishy miałam już do czynienia przy książce ,,Nocny film''. Gdy zobaczyłam, że autorka wydała coś nowego, nie zastanawiałam się długo i zaopatrzyłam się w jej dzieło.



Okładka
Nie chciałabym zaczynać od złej rzeczy, ale widać tak musi być. Otóż okładka mimo barw w ogóle mi się nie podoba. Nie niesie ze sobą żadnego przekazu. Jedyną jej rolą jej przykuwanie uwagi. Wiadomo, od tego są okładki, ale wolę, kiedy na pierwszy rzut oka przynajmniej coś z niej wynika.

Spis treści
Na spis treści w tej książce nie ma co liczyć. Być może dlatego, że rozdziały nie posiadają tytułów.

Ilość stron
Książka posiada 368 stron. Jak na to, co zostało przedstawione w książce jest to dosyć sporo. Naprawdę można było pokusić się o rozsądniejsze podejście do fabuły, nie siląc się na kombinacje. Może książka liczyła by i mniej stron, ale nie zawsze liczy się ilość, a jakość.

Rozdziały
Książka podzielona jest na 3 części. Żadna z nich nie posiada osobnych rozdziałów, których jest 27. Nie posiadają tytułów, nie są zbyt długie co ułatwia szybsze czytanie.

Opis 
Bohaterką książki jest Beatrice która,  stara się wyjaśnić okoliczności śmierci swojego chłopaka Jima. W tym celu wybiera się wraz ze znajomymi do nadmorskiej posiadłości Wincroft, by znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Okazuje się jednak, że nie będzie to takie proste. Podczas pobytu w domku, zetkną się z pętlą czasową, z której mogą wydostać się podejmując decyzję rzutującą na ich życie. 

Długość czytania
Przeznaczyłam na tę książkę dwa dni. Czytałam ją w takim tempie, ponieważ chciałam mieć ją jak najszybciej za sobą.

Moja opinia + ocena
Opis tej książki strasznie mnie zaintrygował. Reklama o ekranizacji na Netflixie również swoje zrobiła. Dziś już wiem, że jest to książka, która należeć będzie do kategorii rozczarowania roku. Dawno żadna pozycja mnie tak nie zirytowała. Obiecano mi porywający thriller, a dostałam młodzieżówkę z elementami fantastyki. Trudno mi uwierzyć, że ta sama autorka napisała ,,Nocny film''. Między tymi obiema książkami jest taka przepaść, że naprawdę w trudno mi w to uwierzyć. Mam spore zastrzeżenia do samej fabuły. Od początku nie zdobyła ona mojej aprobaty, a później już było tylko gorzej. Bohaterowie cyklicznie wpadali w jakiejś pętle. Ile ich było - trudno to zliczyć. Był to, tak mi się wydawało dosyć ważny element historii a autorka zaczęła to traktować dosyć pobieżnie. Najlepsze w tej książce było zakończenie. Gdybym miała do czynienia z komedią, spadłbym z krzesła śmiejąc się do rozpuku. A tak mogłam tylko zacząć pluć sobie w brodę, że uszczupliłam portfel wydając pieniądze na tę książkę.

Komu polecam?
Zważywszy na to co napisałam powyżej, nie polecam tej książki nikomu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019