227. Miesięczne podsumowanie książkowe - sierpień 2019

W sierpniu udało mi się przeczytać 13 książek.




Najmilej wspominam przygodę z Maybe someday. Ta książka zdecydowanie znajdzie się na liście książek godnych polecenia.
Najbardziej zawiodłam się na książce pt. ,,Okrutne pragnienie''.

Ile wam książek udało się przeczytać?


Oto pełna lista:
1. (82) Ashley Woodfolk ,,Piękno które pozostanie'' Wydawnictwo We Need Ya

,,Piękno które pozostanie" to książka poruszająca trudny temat jakim jest śmierć bliskiej osoby. W tym przypadku mamy do czynienia z trójką bohaterów. Każdy z nich kogoś stracił: Autumn najlepszą przyjaciółkę, Logan chłopaka a Shay siostrę bliźniaczkę. Każdy z nich na swój sposób stara się pogodzić z utratą zmarłej osoby. Jedyne co ich łączy to muzyka. Ona pomaga ukoić ból i żal.

Książka napisana jest w sposób przystępny, pewnie dlatego, że jest skierowana do młodzieży. Myślę jednak, że nic nie stoi na przeszkodzie, by sięgnęła po nią osoba nieco starsza. Każdy z nas przecież kogoś straci lub stracił.
Po przeczytaniu tej lektury długo myślałam o osobach, które musiałam pożegnać. Byłam zbyt mała kiedy odeszła jedna z ważniejszych osób w moim życiu. Pewnie dlatego dziś tę stratę odczuwam podwójnie i nie mogę się z nią pogodzić. Tęsknię za tobą wujku...


Początkowo nie chciałam oceniać tej książki i skupić się na sferze emocjonalnej. Przespałam się jednak z moimi myślami i zmieniłam zdanie. Oceniam tę książkę 6/10. Wydaje mi się, że autorka dość ogólnikowo podeszła do tematu śmierci i na siłę starała się coś udowodnić. Rozumiem, że kierowała się tolerancją, ale zostało zrobione to zbyt wprost. Jestem również zła na siebie, bo nie potrafiłam współczuć bohaterom. Przez niemal całą historię miałam wrażenie, że są samolubnymi dzieciakami. Przepraszam za brak empatii. Chyba zwyczajnie się nie znam i czepiam bez powodu...


2. (83) Mia Sheridan ,,Bez lęku'' Wydawnictwo Otwarte

Sięgnęłam po kolejną pozycje Mii mimo iż jej schematyczność zaczyna mnie mocno uwierać. Mam na myśli zarówno okładki jak i historie, których podejmuje się pisać. Do ,,Bez lęku" podeszłam nie mając żadnych oczekiwań, prosząc w myślach jedynie oto by nie było gorzej niż zwykle. Czasem warto się nie nastawiać, bo okazało się, że miałam do czynienia z jedną z lepszych, jeżeli nie najlepszą historią jaka wyszła spod pióra autorki.

Głównym bohaterem książki jest Holden Scott, który nie mogąc poradzić sobie z otaczającą go rzeczywistością wpada w szpony uzależnienia od środków przeciwbólowych. Pomocną dłoń wyciąga do niego przyjaciel, który wywozi go do chatki w lesie. Oboje mają nadzieję, że Holdenowi uda się w spokoju dojść do siebie. Podczas pobytu chłopak poznaje dziewczynę, którą z czasem zaczyna obdarzać uczuciem. Nadchodzi jednak moment rozstania i powrotu do rzeczywistości. Mężczyzna zaczyna wątpić w istnienie dziewczyny z lasu. Kim zatem jest Nocna Lilia? Wytworem wyobraźni, które spowodowane były odstawieniem lekarstw? A może dziewczyna jest prawdziwa, tylko ukrywa się przed światem z jakiegoś powodu?


Historia tej dwójki chwyciła mnie za serce, a dokonać tego jest dosyć trudno. Mia pozytywnie mnie zaskoczyła tym jak poprowadziła relację głównych bohaterów. W końcu skupiła się na tym co najważniejsze w miłości - dialogu, gestach, niewinnych pocałunkach. Postawiła na delikatność, budowania uczucia od podstaw. Pierwsze zbliżenie pary miało miejsce po 100 stronach. Mnie samą tak to zaskoczyło, że miałam ochotę wrócić do początkowych rozdziałów będąc przekonaną, że coś mnie ominęło. Czy nie można było tak zawsze? Ode mnie 10/10.


3. (84)  Anna Dembowska ,,Diagnoza. Osaczenie'' Wydawnictwo Edipresse Książki 


Do ,,Diagnozy. Osaczenie" chciałam zrobić pierwsze podejście zaraz po zakończeniu serialu. Wstrzymałam się jednak bo: po pierwsze chciałam przeczytać pierwszą część, po drugie chciałam zdystansować się od serialu. Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Chyba nie do końca odnalazłam się w tym co w niej przedstawiono.

Jan wraz z Anną, która popełniła błąd lekarski (wycięła podczas operacji zdrową nerkę) wyjeżdżają do Szwecji by odciąć się od przeszłości. Kobieta przebywając w obcym kraju z trudem uzyskuje równowagę psychiczną. Nie ułatwia jej tego partner, który mimo uczuciowych zapewnień robi wszystko by jego tajemnice nie wyszły na jaw.

W pierwszej części postaci mi się zgadzały tzn. w Annie widziałam Maję Ostaszewską, w Bognie Danutę Stenkę a w Janie Adama Woronowicza. W tej części ewidentnie mi tego zabrakło. Nie czułam klimatu serialu i straciłam wiarę w to, że Diagnoza będzie miała ciąg dalszy. Sądziłam, że ta historia będzie podstawą do wznowienia produkcji. Raczej się na to nie zapowiada. Historia miała potencjał, gorzej z wykonaniem. Ode mnie 6/10. Mimo takiej oceny polecam przeczytać książkę przed obejrzeniem serialu. 


4. (85) Colleen Hoover ,,Maybe Someday'' Wydawnictwo Otwarte


,,Staraliśmy się to zwalczyć, ale musieliśmy ulec, ponieważ nasze uczucia są o wiele silniejsze niż pożądanie. Z pożądaniem łatwo wygrać. Zwłaszcza gdy jedynym orężem jest wzajemny pociąg. O wiele trudniej wygrać walkę z własnym sercem".

Praktycznie od pierwszych przeczytanych przeze mnie zdań książki zaczęłam zastanawiać się nad recenzją. Jak mam ją w ogóle zacząć? Kolejnym schematem typu bohaterami powieści są... Ok, to nawet da się jakoś przełknąć. A co dalej? Mam wspomnieć, że chłopak zakochał się w dziewczynie a ona w nim? Że ich związek prawdopodobnie skazany jest na porażkę, bo ona leczy zdrady po zdradzie chłopaka a on ma dziewczynę. Widać gołym okiem, że moja opinia zmierza ku utartej zwyczajności. A ja tak bardzo chciałabym od tego uciec. Więc może podzielę się z wami moimi odczuciami.

Z twórczością Hoover miałam już do czynienia wiele razy. Zaczęłam na szczęście od ,,November 9" i przepadałam. Po tej książce już nic nie było takie same. Każda kolejna pozycja autorki wypadała dość blado, więc do ,,Maybe Someday" podeszłam dość ostrożnie. Z góry założyłam, że nic się w tej kwestii nie zmieni. Stało się jednak inaczej. Pozwoliłam miłosnej historii wejść do serca i się w nim zadomowić. Wiem, że będzie ona w nim długo przebywać.

Trudno jest mnie przekonać do tego typu opowieści. Nie chodzi oto, że nie lubię czytać o miłości. Wręcz przeciwnie. Problem polega na tym, że nie było mi dane zaznać takiego uczucia i zwyczajnie zazdroszczę bohaterom książkowym. Dlatego uciekam w świat kryminałów, gdzie trup ściśle się gęsto. Tam nie mam komu zazdrościć, a na dodatek mogę powzdychać do jakiegoś policjanta. 😉😋
Do końca roku jeszcze daleko, ale już dziś wiem, że ta pozycja znajdzie się w podsumowaniu rocznym w top 3. A może nawet je wygra. Ma dość trudnego przeciwnika do pokonania - ,,Krucyfiksa" Cartera.

5. (86) Sebastian Fitzek ,,Lot 7A'' Wydawnictwo Amber


Rząd 7 miejsce A - według statystyk najbezpieczniejsze miejsce w samolocie, które zarezerwował sobie Maks Krüger. Psychiatra cierpi na awiofobię i na wszystkie możliwe sposoby stara się ułatwić sobie lot z Argentyny (gdzie przeniósł się po śmierci żony) do Berlina (by być przy córce w trakcie porodu). Podczas lotu do Maksa dociera, że jego największym zagrożeniem nie będą turbulencje czy terroryści, ale broń, która narobi sporego zamieszania.

Od razu chce uprzedzić - historia mimo iż opis przypomina sensację, w której odnalazłby się Liam Nesson skłania się bardziej ku thrillerowi. Fitzek z tego właśnie jest znany, ale wolałam od razu naprostować sytuację. Po przeczytaniu książki czuję lekki niedosyt. Brakowało mi w niektórych fragmentach opowieści napięcia i zakończenia z przytupem. Autor przyzwyczaił mnie do pewnego poziomu, co powoduje, że więcej od niego wymagam. Niemniej jednak oceniam tę książkę 7/10.


6. (87) Elan Gale ,,Nie jesteś taki zajebisty jak ci się wydaje. Ale inni też nie są'' Wydawnictwo Feeria

Lubię czytać różnego rodzaju poradniki, ale rzadko to robię. Każdy ma swój pogląd na życie i ustawiając go sobie według autora danej publikacji człowiek musiałby się co najmniej sklonować. Czytam zatem średnio jeden poradnik na kwartał, by w miarę swoich możliwości mieć czystą głowę.

Po wypożyczeniu tej książki z biblioteki zajrzałam z ciekawości na portal lubimyczytac.pl by zapoznać się z opiniami innych czytelników. Zazwyczaj robię to po przeczytaniu książki by uchronić się od spojlerów. Kiedy zobaczyłam oceny i recenzję tej publikacji trochę mnie zatkało. Miałam w planach odpuszczenie sobie czytania, ale pomyślałam, że 180 stron to przecież nie tak dużo i jakoś przez to przebrnę. Słusznie zrobiłam.


Autor książki uderza w nas ludzi, a że prawda w oczy kole, to i czytelnicy się oburzają i stąd takie a nie inne noty. Jeżeli ktoś ci mówi, że twoje otoczenie jest nieszczere wobec ciebie, bo wszyscy chwalą cię pod niebiosa a ty nie zasłużyłeś nawet na 1/3 tych pochwał, to przyjmiesz to z pokorą? Oczywiście, że nie. Stwierdzisz, że ten kto napisał tę książkę jest niedouczony i głupi. Tutaj nie chodzi oto, by kogoś obrażać. Elan Gale stara się uzmysłowić nam, że pochwały, komplementy niczego w życiu nam nie ułatwiają. Wręcz przeciwnie. Wyrastając w przekonaniu, że jesteś we wszystkim najlepszy, powtarzając ciągle, że : ,,Nic nie dzieje się bez przyczyny", możesz w bardzo łatwy sposób zgubić się w tym świecie. Każdy kto będzie ci słodził, będzie twoim przyjacielem, a ten kto zwróci ci uwagę będzie twoim wrogiem nr jeden. Ode mnie 8/10 przede wszystkim za szczerość wypowiedzi.


7. (88) Jakub Ćwiek ,,Kłamca'' Wydawnictwo SQN 

Od razu razu na wstępie muszę się przyznać do tego, że dość niepewnie podeszłam do drugiego tomu z cyklu Kłamca Jakuba Ćwieka. Dla przypomnienia pierwsza część nie do końca przypadła mi do gustu. Fantastyka w połączeniu z opowiadaniami - zdecydowanie nie mój klimat. Czy przy okazji tej lektury czekała mnie powtórka z rozrywki? A może było wręcz odwrotnie? Przekonacie się zaglądając poniżej.


Głównym bohaterem zbioru opowiadań jest po raz kolejny Loki. Żyjąc w dobrych stosunkach z aniołami nadal im pomaga wykonując za nich brudną robotę. W zamian za to otrzymuje pióra na których bardzo mu zależy. Umowa wydaje się być uczciwa dla obu stron. Kłamca jednak nie byłby sobą, gdyby grał fair. Okazuje się jednak, że nie tylko on gra nieczysto. Czy układ opierający na wzajemnym oszukiwaniu się ma szansę przetrwać?


 ,,Czasem po prostu boję się jutra. W takich chwilach marzę, by w ogóle nie nadeszło''.

 ,,[...] nie zawsze trzeba wygrywać, żeby zostać zwycięzcą. Czasem wystarczy, że inni przegrają''.

W porównaniu do mojego pierwszego zetknięcia się z tym cyklem, nastąpiła diametralna zmiana. Od pierwszej strony dałam się wciągnąć w perypetie głównego bohatera. Uwierzcie mi sama jestem zaskoczona tym, jak zmieniło się moje zdanie na temat tego gatunku i formatu. Widziałam w tej serii potencjał, ale nie sądziłam, że w tak krótkim czasie zrobi on na mnie wrażenie. Zdecydowanie jest to zasługa pióra autora, które wprost uwielbiam. Poprzednim razem moja recenzja miała negatywny wydźwięk. Teraz nie mam się do czego przyczepić, więc przejdę od razu do plusów:
- okładka książki jest mistrzowska - mniej znaczy więcej;
- Loki jest jedyny w swoim rodzaju. Darzę go jeszcze większą sympatią niż za pierwszym razem;
- brak przerostu formy nad treścią;
- utrzymanie poziomu humoru, który nie przekroczył granic dobrego smaku.
Ode mnie solidne 8/10. Już nie mogę doczekać się kolejnej części.  

8. (89) Tatiana Mindewicz-Puacz ,,Miłość. I co dalej?'' Wydawnictwo Agora

W przypadku tej książki nie liczcie na konstruktywną recenzje. W sumie nie liczcie na jakąkolwiek recenzję. Kupiłam tę książkę z myślą o siostrze, która jest w związku od bardzo dawna i lubi książki tej autorki.
Ja wzięłam się za przeczytanie tej książki, by podnieść sobie statystykę. Wiecie 250 stron machnąć w jeden dzień i popisać się znowu, że 89 książka wpadła na moje konto.


Dla mnie i tej książki nie nastał jeszcze czas. Nigdy nie byłam w żadnym związku i w najbliższym czasie się na to nie zanosi, więc nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy ta książka spełnia swoją funkcję. Tak jak przy okazji książki ,,Luz i tak nie będę idealna" mam nieodparte wrażenie, że autorka zostawia duży margines dla swoich czytelniczek, by mogły one zostać sam na sam ze swoimi myślami. Jest to na pewno skuteczne gdy ktoś przyznaje się do tego, że jest mu to potrzebne. Uważam jednak, że pani Tatiana w 100% sprawdza się prowadząc warsztaty. Osobiście mogłabym ją słuchać godzinami i chętnie skorzystałabym z możliwości spotkania się z nią twarzą w twarz. Papierowo niestety się mijamy.


9. (90) Araminta Hall  ,,Okrutne pragnienie'' Wydawnictwo W.A.B. 


Dwójka kochanków Verity i Mike starają się, by w ich życiu erotycznym nie wiało nudą. Upodobali sobie grę o nazwie Pragnę. Jej zasady są dosyć proste. Kiedy do Verity samotnie siedzącej w barze podchodzi przypadkowy mężczyzna, by ją poderwać do gry wkracza Mike. Wszczyna awanturę udając zazdrosnego partnera. Finalnie para ląduje w łóżku.
Po jakimś czasie para rozstaje się, co oznacza, że gra skończona. Czy rzeczywiście tak jest? Verity układa sobie życie na nowo wychodząc za mąż. Mike jednak uważa, że jest to wstęp do nowej gry, w której obowiązują nowe zasady. Do czego jest w stanie posunąć się mężczyzna, by wygrać?
Pamiętam jak bardzo przy kupowaniu tej książki zainteresował mnie opis. Dałam się skusić na tyle, że kupiłam ją praktycznie po cenie okładkowej w Empiku. Nie mogę powiedzieć, że żałuję wydanych pieniędzy, ale spokojnie mogłam poczekać na jakąś sensowną promocję. Książka po prostu mnie nie zachwyciła. Kolejny raz upewniłam się, że prowadzenie historii z punktu widzenia mężczyzny mnie nudzi. Co z tego, że fabuła jest ciekawa, historia ma potencjał, jak siedzisz w głowie tylko jednego bohatera i poznajesz wszystko z perspektywy faceta. Na dłuższą metę dla mnie jest to nudne. Książka podzielona jest na 3 rozdziały i właśnie ten ostatni jest najlepszy. Jednak przebrnięcie przez ponad 200 pierwszych stron może być uciążliwe. Dla mnie było. Odpadałam zazwyczaj po 20 stronach. Zbyt częste wracanie do tej powieści irytowało mnie. Być może ktoś będzie miał inne spojrzenie na tę historię i doceni ją bardziej niż ja. Życzę tego wszystkim, którzy zdecydują się sięgnąć po tę książkę. Ode mnie 5/10. 

10. (91) Jakub Ćwiek ,,Kłamca 2,5'' Wydawnictwo SQN

Drugi tom cyklu Kłamcy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie mogłam postąpić inaczej i musiałam sięgnąć po kolejną część. Choćby po to, by przedłużyć swoje odczucia. Czy to się udało? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Jak sama liczba wskazuje 2,5 to uzupełnienie cyklu Kłamca, którego podtytuł nosi nazwę Machinomania. Mimo, iż jest to najkrótsza (jeżeli chodzi o strony) pozycja z tej serii to wcale nie odbiegająca poziomem od poprzedniego tomu. Ponownie głównym bohaterem opowiadań jest Loki, który nie byłby sobą, gdyby nic nie robił. Tym razem postanowił ochronić Tokio przed Hefajstosem, pobawić się w swata i zagrać w serialu, którego jest pomysłodawcą.

Za każdym razem kiedy czytam kolejne opowiadania, które wyszły spod pióra pana Ćwieka myślę, że już nic więcej mnie nie zdziwi Autor jednak za każdym razem zaskakuje mnie swoją wyobraźnią, umiejętnością połączenia fantastyki, mitologii z odrobiną sensacji mieszcząc to wszystko w tak krótkiej formie jaką jest opowiadanie. Mimo iż zaliczyłam lekki falstart z pierwszą częścią wszystko wskazuje na to, że w przyszłości będę tę serię polecała wszystkim dookoła, przypominając, że nie lubię krótkich form literackich i fantastyki.

,,Pierwsza sztuczka prawdziwego Kłamcy: nie możesz powstrzymać emocji, możesz ją co najwyżej przekuć w inną''.
 ,,Każdy kraj, każda kultura ma takie nazwiska, na których wspomnienie coś w sercach i duszach odpala się na krótko".

Na końcu książki znajduje się gra karciana o nazwie Kłamcianka towarzyska. Jeżeli ktoś zdecyduje się zatrzymać książkę przy sobie może wyciąć sobie karty i zagrać w gronie znajomych. Jest to dobra sposobność do tego, by zapoznać kogoś z tą serią, bądź przekonać niezdecydowaną osobę. Ode mnie za całokształt 7/10.

11. (92) Gwenda Bond ,,Stranger Things Mroczne umysły'' Wydawnictwo Poradnia K


Świat Stranger Things jest mi obcy. Oczywiście serial kojarzę, ale nie miałam jeszcze okazji go zobaczyć. Stąd właśnie na tapecie książka związana z tą produkcją. Praktycznie wszyscy namawiali mnie, bym najpierw zobaczyła serial, a później przeczytała książkę, bo nie będę potrafiła wczuć się w klimat. Jak widać zrobiłam po swojemu. Co z tego wyszło?

Akcja powieści toczy się na przełomie lat 60 i 70, co oznacza, że historia jest perquelem serialu (zrobiłam małe rozeznanie). Dzięki narracji jaka została wprowadzona praktycznie przez cały czas towarzyszymy głównej bohaterce Terry Ives, która znajduje się w centrum wydarzeń. Nastolatka decyduje się na dołączenie do eksperymentu zwanego Mkultra, nad którym nadzór sprawuje doktor Brenner. Początkowo dziewczynie towarzyszy poczucie dobrze spełnionego obowiązku, ponieważ jest przekonana, że robi coś dla dobra ogółu. Po czasie jednak odkrywa, że nie wszystko jest takim jakim się wydaje. Laboratorium ukryte w środku lasu nie jest już przytulnym zakątkiem, uprzejmość personelu nie oznacza dobrych intencji, a zachowanie doktora Martina niekoniecznie świadczy o jego dobrym sercu. Czy dobrowolne zgłoszenie się na badania było dobrym posunięciem? Jak to się wszystko zakończy?

,,Kluczem do osiągnięcia czegoś wielkiego jest robić swoje",
,,Nikt nie powinien czuć się winny dlatego, że żyje. Że jest szczęśliwy. Że ma chwile, gdy może udawać, iż wszystko, co wredne na tym świecie nie spotyka akurat jego".

Egzemplarz zrecenzowałam dzięki portalowi czytampierwszy.pl

Od początku wiedziałam, że pakuję się w gatunek w którym nie do końca czuje się dobrze czyli fantastyka połączona z science fiction. Bałam się, że moje uprzedzenia wpłyną na historię zawartą w środku. Niepotrzebnie. Nie wiem czy to zasługa dobrego tłumaczenia, sposobu prowadzenia narracji, ale praktycznie od pierwszej strony dałam się ponieść historii znajdującej się w środku.

Naprawdę trudno było się od niej oderwać. Sama jestem zaskoczona swoją postawą, bo świat w który weszłam, na co dzień jest mi obcy. Jak widać dzięki dobrze rozpisane historii można zmienić nastawienie i przekonanie nawet najtwardszego czytelnika. Po przeczytaniu tej pozycji nadal uważam, że dobrze zrobiłam nie oglądając serialu. Mam poczucie, że odbiór książki nie byłby taki sam. A tak przynajmniej zdecydowałam się na szybsze podejście do serialu. Podsumowując - domyślam się, że namawianie kogokolwiek do sięgnięcia po tę pozycję mija się z celem, bo wszyscy ci, którzy powinni ją przeczytać już to zrobili, a reszta musi sama się przekonać czy to klimat, który im przypasuje. Sami się przekonaliście, że ja mimo początkowej nieufności bawiłam się wspaniale. Ode mnie 8/10.



12. (93) Jill  Santopolo Światło które utraciliśmy Wydawnictwo Otwarte

Po przeczytaniu Maybe Someday Hoover poczułam, że mogłabym na dłuższą chwilę odejść od kryminałów na rzecz obyczajówek bądź romansów. Kiedy zobaczyłam w bibliotece ,,Światło, które utraciliśmy'' nie zastanawiałam się długo. Po prostu nie potrafiłam się oprzeć okładce, która z jednej strony jest schematyczna, a z drugiej nie sposób się od niej oderwać. Czy dobrze zrobiłam sięgając po tę książkę?

Bohaterami powieści są Lucy i Gabe. Para poznała się podczas katastrofy związanej z #wtc czyli 11 września 2001 roku. Wydawało się, że tworzą idealny związek. Kochali się, rozumieli, ufali sobie. Po czasie rozeszli się ponieważ nie byli zdolni pójść na kompromis. Mężczyzna wybrał karierę - pracę reportera na Bliskim Wschodzie. Kobieta postanowiła ułożyć sobie życie na nowo na miejscu. Czy uczucie łączące tę parę przetrwa? Jakie będą konsekwencje ich decyzji?

Troszkę zawiodłam się na tej książce. Myślałam, że będę miała do czynienia z miłością trudną ze względu na okoliczności, a dostałam opowieść o ludziach, które swój związek zniszczyło na własne życzenie. Brak rozmów, kompromisu - żaden związek nie może się dobrze układać jeżeli nie ma w nim miejsca na te rzeczy. W środku miałam znowu do czynienia z interpretacją historii z punktu widzenia tylko jednej osoby - głównej bohaterki, która opisywała wszystko w formie pamiętnika. Nudziło mnie ciągłe ,,wysłuchiwanie" kocham go, ale nie możemy być ze sobą, bo los tak chciał. Taa... Niech im będzie. Zakończenie miało na celu zwilżyć czytelniczkom oczy. Pewnie w 99% tak się stało, ale mnie nie udało się nabrać. Jak się ktoś uważa za dorosłą osobę to musi dokonywać wyborów. Nie zawsze są one łatwe. Ale czy ktoś mówił, że życie jest proste? Ode mnie 5/10.

13.  (94) Wojciech Chmielarz Rana Wydawnictwo Marginesy 


,,To dlaczego to pani zrobiła? Dlaczego zabiła pani własną córkę?
- Być może po prostu pewni ludzie nie powinno mieć dzieci.
- To prawda.
- A ja jestem jedną z takich osób. Tylko nikt mi o tym nie powiedział".

Nie ma to jak czytać książkę pod koniec wakacji, której fabuła opiera się na szkolnych wydarzeniach.
Jest to moje pierwsze spotkanie z Wojciechem Chmielarzem mimo, iż i jego pozycjach słyszałam dużo dobrego. Zdecydowałam się na #ranę, ponieważ Żmijowisko aktualnie jest zbyt popularne ze względu na ekranizacje i wolę przeczekać ten okres i sięgnąć po nią, kiedy będzie o niej nieco ciszej.

Rana to słowo, które źle nam się kojarzy. Kiedy słyszymy ten wyraz na naszej twarzy pojawia się smutek, ponieważ kojarzymy je wyłącznie z cierpieniem. To samopoczucie towarzyszy bohaterom jednej ze szkół.

Klementyna zatrudnia się po dość długiej przerwie w szkole jako nauczycielka matematyki. Praktycznie od samego początku staje się uczestnikiem wydarzeń mających związek z uczniami i nauczycielami. Pod kołami pociągu ginie uczennica Marysia, a kilka dni później ktoś zabija nauczycielkę Elżbietę, która nie wierzyła w samobójstwo swojej uczennicy. Czy Klementyna odkryje co dzieje się w szkole? Dokąd zaprowadzą ją wyniki śledztwa?

Kiedy przeczytałam opis książki, czułam, że będę miała do czynienia z ciekawą historią. Tak właśnie było. Momentami przypominała mi ona to co działo się w serialu pt. ,,Belfer". Nie chcę niczego ze sobą porównywać bądź zestawiać - to tylko i wyłącznie moje luźne spostrzeżenie. Trudno było mi się odebrać od książki, bo fabuła była naprawdę dopracowana w każdym calu. Mylenie tropów, dobrze rozpisane postaci, a każda z nich coś ukrywała. To prowadziło do tego, że chciałam jak najszybciej poznać zakończenie.
Książkę recenzowałam dzięki portalowi czytampierwszy.pl

Ode mnie 8/10 ze względu na to, że nie jestem fanką otwartych zakończeń. 

,,Czasami myślę, że zmarnowałam swoje życie. Nie, nie myślę. Ja wiem. Zmarnowałam je".

Komentarze

  1. Sheridan, Hoover i Chmielarz uwielbiam te autorki i autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maybe someday <3 Uwielbiam tę powieść!
    Też udało mi się w sierpniu przeczytać 13 książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wynik! Ja w sierpniu przeczytałam 7 książek. A Colleen Hoover uwielbiam i teraz nadrabiam niektóre jej książki, więc na Maybe someday też na pewno przyjdzie czas :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, dużo udało Ci się przeczytać :) Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  5. Maybe Someday uwielbiam i choć czytałam dawno temu, do dziś wracam do muzyki z książki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Imponujący wynik. Niestety nie czytałam żadnej książki z tego zestawienia :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się właśnie póki co przerzucam na poradniki :D Powieści już mi się przejadły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To coś innego. Przeważnie ludzie z daleka trzymają się od poradników :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019