269.Podsumowanie książkowe - czerwiec 2020.

W czerwcu udało mi się przeczytać 12 książek.



Najmilej wspominam przygodę z Oszukaną.
Najbardziej zawiodłam się na Dziecku w czasie.


Oto pełna lista:
1. (72) Petra Hammesfahr Grzesznica Wydawnictwo Otwarte
Byłam strasznie ciekawa Grzesznicy. Mimo iż nie mam dobrych wspomnień z thrillerami psychologicznymi nie wiedzieć czemu na ten wyjątkowo się napaliłam. Szkoda, że nie wyszło...
Cora spędza czas ze swoim mężem i dzieckiem nad wodą. Nagle z niewiadomych przyczyn śmiertelnie rani mężczyznę, który kilka metrów obok opalał się ze swoją świeżo upieczoną żoną i ich znajomymi. Co kierowało kobietą? Jaki był jej motyw? Czy rzeczywiście uznanie jej za niepoczytalną jest dobrą diagnozą?
Tak wiele razy zawiodłam się na thrillerach psychologicznych, że powinnam już je sobie dawno odpuścić. Ale potem myślę sobie, że gorzej być nie może i... No niestety może. Tą książkę przepełniała nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Już w połowie nie pamiętałam kim jest główna bohaterka i co zrobiła. Żeby tego było mało jestem świeżo po przeczytaniu książki i nadal nie wiem dlaczego Cora zabiła tego mężczyznę. Tak to już jest z tym gatunkiem. Jeżeli nie zainteresuje nas główna postać i to, czym się kierowała zabijając, nie ma szans, by pamiętać o tej lekturze przez następne miesiące. A tym bardziej wystawiać jej dobrą notę. Nie ma bata, muszę czym prędzej zobaczyć serial, by się w końcu dowiedzieć o co kaman. Ode mnie 4/10. 

2. (73) Michał Czernecki Wybrałem życie Wydawnictwo Pascal
Są biografię po które sięgam bez zastanowienia i są takie, które muszą poczekać na swoją kolej. Ta książka zalicza się do drugiej grupy. Dlaczego? Od początku wiedziałam, że nie będę miała do czynienia z prostą w odbiorze, lekką autobiografią tylko czymś zupełnie innym.
Wybrałem życie - tytuł obok którego nie można przejść obojętnie. Przynajmniej ja nie mogłam. Ten kto stawał kiedykolwiek przed podobnym dylematem wie, co mam na myśli. Cieszę się, że sięgnęłam po tę lekturę dokładnie w tym momencie. Potrzebowałam silnego zderzenia, mocnego uderzenia i spojrzenia na swoje życie. Rozmowa Pana Michała z Panią Moniką to nie byle jaki dialog. Padają w niej tak samo mocne pytania jak i odpowiedzi. I to mi się podoba. Już dość mam biografii, które niczego nie wnoszą do życia poza szumem medialnym. Bo albo ktoś w danej chwili się czai, bądź sypie nazwiskami z rękawa by książka lepiej się sprzedawała. Tym razem postawiono na szczerości i mądrość. Nie palę się do oceniana takich publikacji, ale chcąc nie chcąc muszę dać wam znać, że warto zapoznać się z życiorysem tego pana. Nawet jeżeli nie jesteście jego wielkimi fanami. Zawsze może się to zmienić. Ode mnie 10/10.


3. (74) Magda Stachula Oszukana Wydawnictwo Edipresse
Swoją recenzję muszę zacząć od przeprosin, które kieruję w stronę autorki. Przepraszam za to, że po pierwszym rozdziale nie widziałam potencjału w tej historii. Byłam przekonana, że to kolejny thriller, w którym nie natkę się niestety na żaden element zaskoczenia. Mój błąd, bo w pewnej chwili akcja zmienia się o 180 stopni i już nic nie jest takie jakim się wydaje.
Główną bohaterką thrillera jest Lena 23 letnia dziewczyna, której pasją jest fotografia. Mieszka na obrzeżach miasta pod lasem w dość mrocznym miejscu, (które traktuje jako kryjówkę) ze swoim chłopakiem Nikodemem i psem Biszkoptem. Jak każdy ma swoje tajemnice, jednak jej są na tyle poważne, że musi się ukrywać. Czego dziewczyna się boi? Dlaczego stara się za wszelką cenę uciec od przeszłości?
Jestem zła na siebie, że od początku nie weszłam w tę historię tak jakbym tego chciała. Ale w sumie może to i dobrze, bo nie doceniłabym jej po jej zakończeniu. Ten nagły zwrot akcji, drobne niedopowiedzenia, aura tajemniczości - wow. To była uczta dla mnie. Wydaje mi się dosyć często, że nie można mnie już zaskoczyć. Kocham ten moment kiedy udaje się to w 100%. Moja radość z czytania jest wtedy nieporównywalna do niczego. Ode mnie mocne 9/10. Czekam oczywiście na ciąg dalszy i trzymam kciuki za ekranizację.


4. (75)  Filip Zając Wigilia dnia zmarłych Wydawnictwo Psychoskok
Przy okazji czytania tej książki przypomniał mi się komentarz jaki umieściłam pod recenzją u @domis_st który jasno sugerował, że nie czuję by ta książka była dla mnie. A jak myślę teraz?
Oskar bohater powieści poznaje w barze troje osób: Berenice, Zozyma i Nicole. Któregoś dnia chłopak daje się namówić do pójścia na tajemniczy bal przebierańców... To czego był świadkiem na pewno długo zostanie w jego świadomości.
Za każdym razem po przeczytaniu książki, która zawiera w sobie elementy fantastyki lub jest nimi przesiąknięta pytam siebie dlaczego, dlaczego, dlaczego mi się to nie podoba. No niby znam odpowiedź i ona jest dość prosta, ale czy może służyć jako wyjaśnienie? Lubię dochodzić do pewnych rzeczy sama a w fantasy mam już gotowca, który zakiełkował w głowie pisarza i muszę albo się z tym pomysłem zgodzić lub nie. No i w tym wypadku moja wyobraźnia niestety nie podążyła za autorem. Żeby nie było - ta książka jest dobrze napisana, nawet zaryzykuję stwierdzenie, że mądrze. Wydana też jest w sposób przemyślany, krótko, zwięźle i na temat z przepięknymi obrazkami w środku. Jestem za cienka na fantastykę i nie potrafię docenić jej fenomenu. Ode mnie 5/10.


5. (76) Jakub Ćwiek Topiel Wydawnictwo Marginesy
Na tylnej okładce książki widnieje informacja o tym, że powieść jest mieszanką serialu Stranger Things i To Stephena Kinga. Obie produkcje kojarzę, ale żadnej nie widziałam, więc trudno mi się do tego ustosunkować. Myślę jednak, że coś w tym musi być, bo w ciemno nikt nie powoływałby się na takie tytuły.
Historia opowiedziana w środku od początku stała mi się bliska. Nie dość, że czas jej trwania to lipiec to dodatkowo w 1997 urodziła się moja siostra. Nie pamiętam wydarzeń związanych z powodzią stulecia, bo miałam wtedy jedynie 5 lat. Może to dziwnie zabrzmi, ale cieszę się, że połowiczne udało mi się zostać połowicznym świadkiem i nieco wczuć się w atmosferę tamtych lat i wydarzeń z nimi związanych.
Akcja powieści ma miejsce w Guchołazach przy granicy polski-czeskiej, gdzie czterech chłopaków - Kacper, Darek, Józek i Grzesiek spędzają wakacje. Niestety podczas wspólnie spędzonych chwil stają się świadkami i poniekąd uczestnikami Powodzi Stulecia, podczas której jeden z nich traci życie. W jakich okolicznościach? Z jakiego powodu? I najważniejsze który z nich? O tym musicie przekonać się sami.
Każdą moją opinię dotyczącą Pana Jakuba zaczynam od tego, że mam słabość do jego pióra. Wydaje mi się, że nawet gdyby zabrał się za erotyk, spod jego ręki wyszłoby coś niesamowitego. A propos niesamowitego, tego słowa mogę użyć myśląc o Topieli. Miałam do czynienia z ciekawym pomysłem na przedstawienie fabuły, która w połączeniu z klimatem lat 90 spowodowała u mnie dreszczyk trudnych do opisania emocji. Coś pomiędzy ciekawością, tęsknotą za tamtym okresem i strachem jaki wywołuje żywioł zwany wodą. Pan Jakub kolejny raz mnie nie zawiódł. Ode mnie 8/10. 


6. (77) Alicja Sinicka Obserwatorka Wydawnictwo Kobiece
Nawet nie wyobrażacie sobie co teraz czuje. Moje czytelnicze serce krwawi. Nie lubię tego stanu po przeczytaniu książki. Wstrzymałam się z recenzją książki kilka godzin by z sobą przedyskutować pewne kwestie i niewiele to pomogło.
Arek i Iza to przyjaciele z dzieciństwa. Mimo dość bliskiego sąsiedztwa ich relacje z biegiem lat uległy rozluźnieniu. Wszystko zmienia pewne wydarzenie. Ktoś pobił Izę, a ta trafia na dyżur, który pełni Arek. Instynkt opiekuńczy mężczyzny powoduje, że między tą dwójką znowu zaczyna iskrzyć. Dość szybko para decyduje się na wspólne mieszkanie i planuje wspólne życie. Niestety ich spokój zaburza nie tylko nadopiekuńcza matka ale tajemniczy ktoś, kto próbuje wpłynąć na relacje pary zostawiając pod ich domem kwiaty przeznaczone dla kobiety. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że była dziewczyna Arka dostawała podobne kwiaty i... zginęła w nieszczęśliwym wypadku. Czyżby to był zbieg okoliczności? A może ktoś próbuje nie dopuścić do tego, by Arek był w końcu szczęśliwy?
Powiem tak, opinie nie kłamią. Nawet Sherlock Holmes nie wpadłby na to, kto podkłada róże. Zaskoczka totalna i to ona naprawdę ratuję tę historię. Niestety bądź stery autorka Stażystką tak podniosła poziom, że teraz trudno będzie temu dorównać. Obserwatorka nie jest zła - to znowu ja się czepiam. Postać Arka mnie zawiodła, bo oczekiwałam rycerza na białym koniu, a dostałam faceta który z jednej strony uchodzić chce za wielkiego macho, a tak naprawdę nie potrafi uwolnić się spod kontroli matki. Iza to już w ogóle mnie załamała. Znaczy się była jak najbardziej dobrze napisana, ale jej zachowanie...egoistka pełną piersią. Moje serce krwawi, ponieważ nie mogłam wejść w tą historię tak jak bardzo chciałam. Nie czułam tego, co towarzyszyło mi przy Stażystce. Nie wierzę, że to napisze, bo rzadko sięgam po ten gatunek, ale spodziewałam się jakiegoś love story pełne gębą. Ach chciałabym sobie przemówić do rozsądku. Ode mnie 7/10.

7. (78) Ian McEwan Dziecko w czasie Wydawnictwo Albatros 
Zdradzę wam maleńki sekrecik - gdyby nie okładka filmowa, na której obecny Benedict nie zdecydowałabym się na przeczytanie tej książki. Temat przedstawiony w książce jest tak daleko ode mnie, że istniała spora szansa, że nie poczuję więzi z czytanym tekstem.
Życie Stephena Lewisa autora książek w ciągu kilku sekund zmienia się diametralnie. Podczas wspólnych zakupów z córką, zauważa, że ona znika. Poszukiwania niestety nie przynoszą rezultatów. Mężczyzna musi poradzić sobie z utratą ukochanego dziecka, odejściem żony i towarzyszącym mu nieustającym poczuciem winy. Czy w tym przypadku czas uleczy rany?
Chciałabym zacząć i zakończyć recenzję pozytywami, bez których tym razem musi się ona obejść. Historia zaczęła się tak fantastycznie pod względem emocjonalnym, że miałam obawy czy udźwignę całość. Ale to mi akurat pasowało. Gdy już się odpowiednio nastawiłam, dotarłam do momentu w książce po którym już nic do mnie trafiało. Nie mam tak naprawdę pojęcia co się stało z tą opowieścią. Nie rozumiem po co autor kombinował poruszając wiele wątków, nie skupiając się na tym, co naprawdę było ważne. Liczyłam na głębszą analizę relacji ojca z córką, jego zachowanie tuż po tym jak ją stracił. Być może to było w tej książce, ale do mnie jakoś nie dotarło. Może tekst był pisany zbyt mądrze jak na mnie. No cóż... Ode mnie z ciężkim bólem 3/10.


8. (79) Colleen Houck Odrodzeni Wydawnictwo We need ya
Jeżeli śledzicie mój profil w miarę możliwości na bieżąco, to pamiętacie, że pierwszy tom Strażników Gwiazd nie przypadł mi do gustu. Co więc robi drugi tom w moich rękach? Otóż chciałam się przekonać, co wydarzy się dalej, jak potoczą się losy Lily i Amona.
Mam sporą zagwozdkę jeżeli chodzi o napisanie recenzji. Bo jak napisać cokolwiek, by nie zdradzić zakończenia pierwszego tomu. Postaram się jakoś z tego wybrnąć. Otóż Lily postanawia spędzić wakacje u babci, ponieważ nie potrafi dogadać się z rodzicami. Nieustannie ma wrażenie, że to co robi, nie uzyskuje ich aprobaty. Odpoczynek na wsi ma również spowodować, że jej myśli będą skierowane do jej ukochanego. Niestety, złe moce nie próżnują. Dziewczyna musi uwolnić Amona, ocalić wszechświat przed mrokiem i chaosem. Zwykła śmiertelniczka przeciwko nieznanym stworom. Co to, to nie. Lily chcąc zawalczyć o dobro swoje i całego świata musi stoczyć walkę zamieniając się w... Sfinksa. Jak tym razem zakończy się jej przygoda?
Zwracam honor wszystkim fanom tej serii. Już wiem, co wam się w niej podoba. Spojrzałam na ten tom nieco innym, życzliwszym okiem i od razu jakoś lepiej weszłam w fabułę. Historia utrzymywała równe tempo, postaci zwłaszcza te nowe, ciekawie zostały poprowadzone. A do tego wszystkiego czytelnik miał okazję uzupełnić swoją wiedzę historyczną. W końcu nieco więcej dowiedziałam się o Sfinksach. Ode mnie zasłużone 8/10. 


9. (80) Michelle Richmond I że cię nie opuszczę Wydawnictwo Otwarte
Thriller psychologiczny to gatunek wobec którego mam największe wymagania. Są one tak duże, że 8/10 książek oceniam poniżej 5 gwiazdek. Zawsze coś mi w nich nie gra mimo opisu jaki mnie najczęściej zwabia do czytania. Tym razem było odwrotnie. Co prawda, przy zakupie tej książki opierałam się na opisie z okładki, który w dniu otrzymania przeze mnie książki nie zrobił już na mnie wrażenia. Dzięki temu książka przeleżała na półce... 2 lata. W tym roku walczę ze stosem hańby i w końcu poświeciłam uwagę tej książce. Niepotrzebnie tyle zwlekałam.
Alice i Jake są szczęśliwym, młodym małżeństwem. Ona jest prawniczką, on terapeutą. Wśród prezentów ślubnych otrzymują zaproszenie do klubu o nazwie Pakt, który ma na celu wspieranie małżeństw, ich trwałości i nierozerwalności. Do czego są zdolni uczestnicy klubu, by chronić swój związek?
Było coś w tym thrillerze, co nie pozwoliło mi się od niego oderwać. Podobało mi się tempo prowadzonej fabuły, elementy zaskoczenia jakie w niej występowały i początkowe zarysowanie całej historii. Nie sądziłam, że to napiszę, ale pierwszy raz od dawna nie przeszkadzało mi to, że narracja została oddana w ręce mężczyzny. Dodawało to smaczku całej atmosferze. Ode mnie solidne 8/10. Naprawdę warto poświęcić czas tej książce. Ocena byłaby nieco wyższa gdyby nie zakończenie, które nie do końca skleiło mi się z całością. 


10. (81) Jan Grzesiak Rozboje sceniczne Wydawnictwo Onepress
Kilka dni temu odezwała się do mnie przedstawicielka wydawnictwa @wydawnictwo_onepress która zaproponowała mi recenzję książki Pana Jana Grzesiaka. Początkowo nie byłam do tego tytułu przekonana, bo wystąpienia publiczne to kompletnie nie moja bajka. Później doszłam jednak do wniosku, że warto jednak chociażby z czystej ciekawości zajrzeć do tej książki. I nie żałuję.
,,Przemawiać każdy może trochę lepiej lub jeszcze gorzej. Ale nie oto chodzi co z mych ust na scenie wychodzi. Człowiek przemawiać musi inaczej słyszą go tylko głusi...". Po czym poznać dobrze wydaną publikację? Wiadomo, że po okładce, ale też po... pierwszych kilku zdaniach. Zarówno to pierwsze jak i drugie to strzał w 10 w tym przypadku. Kto z nas przeszedłby obojętnie obok tak pozytywnej okładki? Jest to na pewno książka, która pod tym względem pozytywnie się wyróżnia. Jesteśmy wzrokowcami, więc potrzeba czegoś, co popchnie nas w kierunku tej czy innej okładki. Tutaj postawiono na pozytywne emocje, co mi się oczywiście podoba. Bo ileż można patrzeć na osoby w sztywnych garniturach, prezentujących swój profesjonalizm, nie dając pola na choćby szczyptę luzu. Dobra, teraz co nieco o środku. Byłam przekonana, że dostanę tzw. gotowca, który powie mi jak mam stać na scenie, jakim palcem u ręki ruszać, a jakim absolutnie nie. Nic bardziej mylnego. Autor oczywiście dzieli się z nami kilkoma radami, ale przedstawia je w tak lekki sposób, że poczułam, iż wyjście na scenę wcale nie musi być takie straszne. Pan Jan postarał się by każdy kto sięgnie po tę książkę bez względu na jego doświadczenia sceniczne, czuł, że może dać z siebie więcej niż przypuszcza. Ja na pewno skorzystam z kilku rad. Postaram się poprawić swoją dykcję, nauczyć się poprawnie oddychać i spróbować przed ważnym spotkaniem otoczyć się dobrą duszą, która pozwoli mi rozluźnić się wewnętrznie. Ode mnie 9/10.

11. (82) Magda Stachula W pułapce Wydawnictwo Znak
W przeciągu kilku dni sięgnęłam po kolejną książkę Pani Magdy. Oznacza to tylko jedno - mam słabość do historii tworzonych przez autorkę.
Klara i Lisa nie mają o sobie pojęcia, z powodu odległości jaka je od siebie dzieli. Ale jest coś, co je łączy. Nie pamiętają kilku dni wyjętych ze swojego życia. Wszystko wskazuje na to, że zostały porwane. W jakim celu? Przez kogo? Kiedy Klara trafia na ślad Lisy postanawia drążyć temat. Czy uda jej się dociec prawdy?
Wiecie co najbardziej uwielbiam w twórczości pani Magdy? To, że jej historie z początku są niepozorne, a potem nagle gdzieś w połowie wszystko zmienia się nie o 180 stopni lecz o 360 i człowiek nie może złapać tchu, z każdą przewracającą się stroną z trudem ukrywa zdziwienie i niedowierzanie. Pomysł pisarki na tę fabułę nawet mnie zaskoczył, a wydawać by się mogło, że jestem już starym wyjadaczem i nie dam się podejść. Ale w sumie to ja lubię to uczucie totalnej zaskoczki. Żałuję jednego, tego, że nikt nie postarał się o ambitniejszą okładkę. Wydaje mi się, że przez to ta książka wielu osobom umknie. Może uda się wznowić druk i pomyśleć o czym bardziej wyrazistym. Ta publikacja zasługuje by ją zauważono. Ode mnie mocne 8/10.


12. (83) Michał Larek Furia Wydawnictwo Czwarta Strona
Gdy zobaczyłam fragment opisu tylnej okładki: ,,Zimny poniedziałek październik 1992" wiedziałam, że to książką którą muszę przeczytać. Nie można przejść obojętnie obok roku w którym przyszło się na świat(nie ma to jak zdradzić swój wiek 😜). Dodając do tego styczność z rasowym kryminałem - must read.
Harry to policjant z krwi i kości. Jego największą słabością są: piękne kobiety, alkohol i dość brutalne podejście do przesłuchań. Dzięki jego metodom zostają mu przydzielane trudne sprawy. Jedną z nich poprowadzić ma z nową policjantką Katią Domagała. W lesie zostają znalezione zwłoki kobiety. Podczas śledztwa udaje się ustalić, że ktoś uwodzi piękne kobiety by się zabawić. Kiedy coś nie idzie po jego myśli zabija je. Czy uda się odnaleźć mordercę nim ten uderzy po raz kolejny?
Podczas czytania tej książki dotarło do mnie, że dawno nie miałam do czynienia z takim typowym kryminałem. Brakowało mi tej atmosfery lat 90, prowadzenia śledztwa etapami. Już prawie zapomniałam o tym, że mam słabość do policjantów takich jak Harry. Naprawdę miło spędziłam czas z tym kryminałem. Ode mnie 7/10.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

238. Czarna lista Kerry Wilkinson 113/2019

223. Kłamca 2 Jakub Ćwiek 88/2019