295. Podsumowanie książkowe - marzec 2022.

 

W marcu udało mi się przeczytać 7 książek.

Najmilej wspominam przygodę z tytułem Chemia śmierci.

Najbardziej zawiodłam się na Nie mówiąc nikomu.

Oto pełna lista:

1.  Max Czornyj Zimny chirurg Wydawnictwo Filia

Max Czornyj nie od dziś intryguje mnie swoim piórem. Pisze dość mocne książki, zwłaszcza jeżeli chodzi o szczegółowe opisy, co bardzo lubię. Sięgając po tę książkę, wiedziałam, że autor nie oszczędzi swoich czytelników. I tak też się stało, ale czuję niedosyt.
Pod pseudonimem Zimny chirurg kryje się pan Edmund Kolanowski, który na co dzień był kochającym synem, mężem, ojcem. Niestety jak się z czasem okazało był również psychopatą, który zabijał kobiety i w sposób makabryczny okaleczał zwłoki.
Autor zdecydował się zastosować w przypadku tej książki narrację pierwszoosobową, dzięki czemu zaistniała możliwość wejścia w mózg pana Edmunda. Bardzo się cieszę, że autor od samego początku nie próbował w żaden sposób załagodzić poczynań bohatera. Oczywiście to powoduje, że człowiek stykając się ze złem w tak czystej postaci może nabrać obrzydzenia, niechęci, ale właśnie oto chodziło. Pierwszy raz od dawna nie współczułam mordercy, wręcz przeciwnie - jest we mnie wiele złości względem tej postaci i cieszę się, choć nie powinnam, z tego jak skończył. Dlaczego spodziewałam się po tej lekturze czegoś innego? W książce co jakiś czas, autor uchylał fragmenty z akt sprawy. Szkoda, że nie było tego więcej. One mogły i rzucały szersze spojrzenie na osobę, jaką był Zimny chirurg. Ode mnie 7/10.

2.  Nie mówiąc nikomu Danuta Awolusi Wydawnictwo Prószyński i S-ka

O zakupie książki zdecydowała przepiękna okładka. Nie mogłam od niej oderwać wzroku. Nawet nieszczególnie zapoznałam się z opisem, biorąc za pewnik, że książka przypadnie mi do gustu. Kiedy lektura do mnie dotarła i miałam czas na przeczytanie opisu, lekko zdębiałam. Kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać, poza tym, że będę miałam do czynienia z historią Laury i Maksymiliana.
Pierwsze strony powieści nie do końca mi, że tak się wyrażę weszły, więc zdecydowałam się na audiobooka. Przesłuchałam już sporo książek w tej formie i na taką lektorkę jak w tym przypadku jeszcze nie trafiłam. Totalny sztos sztosów. Dla niej Jack Daniels to Jacek, weekend i Facebook czytane były po polsku 🤦 #zajakiegrzechydobryboże. W pewnym momencie miałam ochotę wrócić do papierowej wersji książki, ale nie chciałam zmarnować żadnej dodatkowej możliwości, bo mogłoby się okazać, że pani lektorka ma w zanadrzu jeszcze kilka granatów, które wykorzysta przy nadarzającej się okazji.
Niestety mimo najszczerszych chęci, książka nie do końca przypadła mi do gustu. To już nawet nie chodzi o tę nieszczęsną lektorkę. Chyba fabuła mnie przytłoczyła. Nie jestem ani żoną, ani matką. Nie mam partnera, który tłamsiłby mnie zamykając w domu, wydzielając pieniądze, nie pozwalając pracować. Nie urodziłam dzieci, które wchodzą w wiek dojrzewania i zaczynają się buntować. Autorka miała nosa dotykając tych problemów i myślę, że fanom polskich obyczajówek ta różnorodność problemów przypadnie do gustu. Dla mnie i tej książki było jeszcze za wcześnie. Ode mnie 5/10.
PS. #niechżyjejacekdaniels 🤣

3.  Katarzyna Gacek Pies ogrodnika Wydawnictwo Znak


Z twórczością pani Katarzyny Gacek miałam możliwość zapoznać się przy okazji tytułu W jak morderstwo. Niestety książka fabularnie nie przypadła mi do gustu. Minęło trochę czasu i postanowiłam nam obu dać drugą szansę. Tym razem wybór padł na Psa ogrodnika. Czy był to był dobry strzał? Yes!!! 😀.
Gaja przypadkowo odkrywa, że mąż ją zdradza. Szukając nowego zajęcia, dochodząc do wniosku, że kto jak nie kobieta powinna szukać dowodów na niewierność mężów innych kobiet, postanawia założyć agencję detektywistyczną. Jej pracownikiem zostaje Klara, która pracowała u samego Rutkowskiego. Którego? Trudno to ustalić 🤭😅. Z doskoku kobietom pomaga najlepsza przyjaciółka Gai - Matylda.
Pech chciał, że pierwszym zleceniem agencji nie jest sprawa dotyczącą zdrady, lecz morderstwa młodej dziewczyny. Zadaniem kobiet jest znalezienie dowodów, które mogłyby oczyścić nauczyciela matematyki, który został ich pierwszym klientem. Niestety nie jest to wcale takie łatwe, ponieważ wszystkie dowody wskazują na niego. Poza tym dziewczyny dopiero zaczynają stawiać pierwsze kroki w swoim zawodzie. Czy uda im się dowieść niewinności oskarżonego? 🤔 🕵️
Pies ogrodnika to połączenie kryminału, obyczajówki i komedii. W tego typu publikacjach mam wrażenie, że zagadka detektywistyczna odgrywa najmniejszą rolę. Czy to dobrze czy źle? Zależy od budowania fabuły. Na pewno w tej historii nie ma co liczyć na śledztwo policyjne z prawdziwego zdarzenia, bo ważniejsze są tutaj powiązania między postaciami oraz tło obyczajowe. Jeżeli chodzi o mnie, ten zabieg przypadł mi do gustu. Odpoczęłam sobie od zalanych krwią zwłok, gonienia za psychopatycznym szaleńcem czy zagadkami rodem z Sherlocka Holmesa. Spokojnie pijąc sobie herbatkę czekałam na rozwiązanie zagadki, której wynik był bardzo satysfakcjonujący za sprawą mylnych tropów 🕵️‍♀️.

4.  Chemia śmierci Simon Beckett Wydawnictwo Czarna owca

David Hunter jeszcze do niedawna pracował jako antropolog sądowy. Po wypadku w którym zginęli jego najbliżsi, uciekając od złych wspomnień postanawia zamieszkać w małym miasteczku, pracując jako lekarz rodzinny. Niestety spokój miasteczka zaburza odnalezienie zwłok kobiety, które ktoś brutalnie potraktował. Doktor Hunter początkowo niechętnie zgadza się pomóc policji. Kiedy jednak znika kolejna kobieta, postanawia zmienić zdanie. Z kim będą mieli do czynienia śledczy? Czym kieruje się morderca? W jaki sposób dobiera ofiary? Czy uda się na czas odnaleźć zaginioną?
Jestem fanką kryminałów i w tej materii dość trudno mnie zaskoczyć. Ale zdarzają się takie pozycje jak ta, które właśnie totalnie mnie szokują. Oczywiście pozytywnie. Sposób prowadzenia śledztwa, drobiazgowość w opisywaniu, mylenie tropów no i w końcu finał w którym wszystko się wyjaśnia – uczta dla lubiących czytać kryminały.
Od samego początku Simon Beckett uwiódł mnie swoim piórem, sposobem prowadzenia fabuły. Cieszę się, że stworzył takiego bohatera jak David Hunter, bo przynajmniej będę miała do kogo wzdychać. Już wystarczy tego uganiania się za policjantami. Czas na antropologa 🤭.
Oświadczam wszem i wobec, że dla mnie Chemia śmierci to książka roku. No chyba, że kolejny tom z serii okaże się lepszy, to wtedy będę miała problem 😁.

5.  Harry Potter i Więzień Azkabanu J.K. Rowling Wydawnictwo Media

Harry Potter i więzień Azkabanu to jeden z moich ulubionych tomów. Od początku czuć, że ta część różni się od pozostałych. Jest mroczniej, bardziej tajemniczo, dochodzą nowi bohaterowie, którzy kierują fabułę na inne, zdecydowanie ciekawsze tory. Kto by pomyślał, że brak Voldemorta wcale nie spowoduje, że fabularnie będzie mniej ciekawie.
Wracając po kilku latach do książki, przypomniałam sobie, że w to właśnie w tym tomie moja antypatia do Snape'a diametralnie urosła względem poprzednich części z serii. Ale za to dzięki niemu po raz pierwszy wybuchłam głośnym śmiechem, kiedy wyobraziłam sobie go w ciuchach babci Neville'a. Zresztą Alan Rickman w filmie odegrał ten moment fantastycznie.
Cieszę się z pojawienia Lupina (najlepszego nauczyciela od czarnej magii) oraz Syriusza, którego postać dużo wnosi. W końcu Harry poznał kogoś kto nie tylko był blisko jego rodziny, ale go kochał. Już się cieszę na ich relację w następnych odsłonach. Ode mnie 9/10.

6. Rozliczenie Monika Ziółkowska Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Kiedy przeglądam Instagrama w poszukiwaniu ciekawych zdjęć czy recenzji, często trafiam na pytanie dotyczące debiutów. Kiedyś odpowiadałam, że nie sięgam po nie zbyt często, ale od jakiegoś czasu moje myślenie całkowicie się zmieniło.
Rozliczenie to debiutancka powieść 19- letniej Moniki Ziółkowskiej, która na początku zainteresowała mnie najpierw okładką, a później opisem. Książka podzielona jest na dwa opowiadania. W obydwu występują te same postaci, jednak akcent jest postawiony na innych bohaterów. Pierwsza historia dotyczy Marty i Piotra. Kobieta na co dzień pracuje jako lekarka w szpitalu, do którego trafia ranny mężczyzna bez dokumentów. Marta chcąc poznać jego personalia, zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, które może się dla niej źle skończyć. Druga historia dotyczy Poli i Maćka. Oboje poznają się w dość niecodziennych okolicznościach. Dla dobra dziecka, które ktoś podrzucił pod drzwi mężczyzny muszą udawać małżeństwo. Dzięki współpracy odkryją coś, czego naprawdę się nie spodziewali.
Osobiście jestem fanką drugiej fabuły, którą znacznie lepiej się czytało. Był w niej czas na wątek kryminalny, akcyjny i miłośny. Jak nie zostać fanem takiego tria?
Autorka udowodniła, że chcieć to móc. Nie ważne ile się ma lat. Jeżeli ma się ciekawą historię do opowiedzenia czytelniczemu światu, trzeba się przełamać i dążyć do tego, abyśmy mieli okazję ją przeczytać. Nie każdy musi od razu pisać jak pretendent do Nagrody Nobla 😊. Ode mnie 7/10.
PS. Tak samo jak autorka uwielbiam Harry'ego Pottera oraz Remigiusz Mroza.

 7. Architektura uczuć Meg Adams Wydawnictwo Niezwykłe

Pierwszy raz z twórczością Meg Adams spotkałam się przy Ochroniarzu i najchętniej wykrzyczałabym całemu światu, że to najlepszy romans z jakim miałam do czynienia. Swoje powiedziałam już w osobnej recenzji, więc nie będę się powtarzać, skupiając się na kolejnej książce autorki pt. ,,Architektura uczuć’’, która jest debiutem pisarki. Oliwia to kobieta, która w swoim życiu sporo przeszła. Nieodwzajemnione uczucie, śmierć bliskiej osoby, to rzeczy, które ją ukształtowały. Dzięki temu dzisiaj jest pewną siebie i odważną kobietą, która nie dopuszcza do siebie zbyt blisko nieznajomych. Kiedy na jej drodze staje przystojny, również pewny siebie David Arnaud z którym Oliwia musi współpracować przy wspólnym projekcie, jej niechęć do mężczyzn jeszcze bardziej się potęguje. Tym bardziej kiedy okazuje się, że łączy ich wspólna przeszłość. Początkowa nieufność, przeradza się w namiętność, której oboje nie potrafią się oprzeć. Niestety mężczyzna nie jest do końca szczery z wybranką swojego serca, czym sprowadza na nich ogromne niebezpieczeństwo. Gdyby w Polsce powstawały tak dobre debiuty jakim jest Architektura uczuć, nie bałabym się o poziom czytelnictwa w naszym kraju. Meg Adams ma niesamowite wyczucie pióra, jej historie są napisane lekko, poprawnie i tak obrazowo, że każdy krok bohatera mogę sobie wyobrazić i dopowiedzieć jeżeli jest taka sposobność. Gdybym tę książkę przeczytała jako pierwszą, to pewnie ona skradłaby moje serce. Jednak na ten moment nadal moje serce bije dla wyżej wspomnianego Ochroniarza, dlatego też Architekturę oceniam 8/10.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

62. Spóźniam się życiowo - czyli recenzja filmu ,,Bez twarzy''.

85. ,,Czasy ostateczne: Pozostawieni'' - opinia na temat filmu.

67. Recenzja filmu ,,Przeczucie''.