297. Podsumowanie książkowe - maj 2022.

 

W maju udało mi się przeczytać 12 książek.

Najmilej wspominam przygodę z tytułem Harry Potter i Zakon Feniksa, Harry Potter i Książę Półkrwi oraz Zakładnik.

Najbardziej zawiodłam się na God mode.

Oto pełna lista:

1.  Znajdź mnie Dorota Śliwa Wydawnictwo Novae Res

Ewa to kobieta samotnie wychowująca córkę, marząca o spotkaniu na swojej drodze mężczyzny, który ją pokocha. W tym celu umawia się na randki przez portale randkowe. Jedna z takich randek nie kończy się najlepiej, dlatego kobieta postanawia odpuścić sobie na jakiś czas tego typu spotkania. Jej nastawienie zmienia się, kiedy przypadkowo nawiązuje internetową relację z policjantem. Podczas ich pierwszego spotkania kobieta zostaje porwana. Czy mężczyzna był rzeczywiście tym za kogo się podawał? Czy uratuje z rąk porywaczy kobietę, której tak naprawdę nie zna?
Chciałabym napisać, że ta książka nie była zła, bo nie była, ale w moich ustach tego typu komplement przypomina tekst dziewczyny, która mówi facetowi: jesteś fajny, dobry i w ogóle jesteś spoko, ale zostańmy przyjaciółmi. Znajdź mnie to książka w której mamy do czynienia prawie ze wszystkimi gatunkami - po romans przez sensację aż po kryminał. I takie trio byłoby naprawdę fajnie gdyby nie powodowało u mnie pewnego rodzaju klaustrofobii. Miałam wrażenie, że wszystkiego tam jest za dużo i wszystko dzieje się za szybko na tak małej książkowej przestrzeni. Książka liczy sobie 276 stron, co sprawia, że wszystko się za szybko spina. Człowiek ma wrażenie, że akcja dzieje się w przeciągu 3 dni, a potem nagle się okazuje, że rozłożono to na 3 tygodnie. Tylko problem w tym, że tego upływu czasu nie widać. Jest romans i trwa on jakiś czas, ale ten upływ czasu w książce jest pokazany poprzez wymianę wiadomości na komunikatorze. Potem jest spotkanie bohaterów w realu i ich relacja nie ma szans się rozwinąć bo dochodzi do porwania. No i znowu upływ czasu jest załatwiony tym, że bohaterka albo śpi, albo czymś ją faszerują, by traciła kontakt z rzeczywistością. Brakowało mi szczegółowych opisów, które pozwoliłby mi się wczuć w akcję. Jeżeli chodzi o główną bohaterkę, fajnie zbudowaną jej relacje z córką. Dialogi między nimi były napisane prawidłowo. Jednak nie przekonała mnie ta postać pod względem wyborów.
Bohaterka cały czas twierdziła, że córka jest dla niej najważniejsza, a mimo to wiedząc, że internetowe znajomości nie kończą się najlepiej, nadal w to brnęła. Nie twierdzę, że Ewa miała do końca życia być sama i żyć w celibacie, ale powinna podchodzić do relacji damsko-męskich ostrożniej. Bycie matką to podstawa na której opiera się jej życie. To ochrona jej życia, a nie szybki numerek w hotelowym pokoju powinien być jej priorytetem. Może łatwiej byłoby prowadzić fabułę, gdyby bohaterka nie była matką. Ode mnie 5/10.

2. God mode Martyna Sowińska Maja Zadumińska Wydawnictwo Novae Res 

Bohaterka książki budzi się w hotelowym pokoju, nie pamiętając jak się tam znalazła, co robiła i jak się nazywa. Ponadto okazuje się, że prawdopodobnie została wmieszana w sprawę morderstwa. Czy uda jej się odpowiedzieć na nurtujące pytania ufając ludziom, którzy są dla niej zupełnie obcy?
Punkt wyjścia książki bardzo mi się podobał. Szykował się bardzo fajny thriller, coś na pograniczu kryminału. Niestety dla mnie, wmieszany został w to wątek medyczny dotyczący pracy nad starzeniem się i nieśmiertelnością, co mnie niestety wybiło z rytmu. Gdzieś po drodze się pogubiłam, może nie do końca czytałam tę książkę ze zrozumieniem, co przyczyniło się do tego, że nie kumam tak do końca o co chodziło w tej fabule. Stylistycznie to była dobrze napisana powieść, jednak jako całość, nie poczułam książkowego flow. Czasami tak też bywa 🤷‍♀️. Ode mnie 4/10.

3. Serce to samotny myśliwy Carson Mccullers Wydawnictwo Albatros 

Serce to samotny myśliwy to książka, którą kupiłam tylko i wyłącznie ze względu na tytuł, który od razu rzucił mi się w oczy i bardzo spodobał. Dopiero zagłębiając się nieco bardziej w opis, dotarło do mnie, że to klasyk. A że z klasykami mi nie po drodze i przeważnie ich nie rozumiem, odłożyłam tę książkę na półkę. Po upływie roku zdecydowałam się z nią zmierzyć.
Głuchoniemy John Singer może komunikować się ze światem poprzez czytanie z ruchu warg i pisanie w notesie. Jest przez to dobrym słuchaczem, dlatego też wszyscy zwracają się do niego z przeróżnymi troskami. Niestety zajęci własnymi problemami nie dostrzegają tragedii, dopóki nie jest za późno.
Książka jest podzielona na trzy części i po przeczytaniu tej pierwszej odeszła mi cała ochota na dalsze czytanie.Totalnie rozmijałam się z fabułą, nie docierał do mnie jej sens. Dałam sobie chwilę oddechu i w przerwie obejrzałam pewien odmóżdżacz, który spowodował, że dalsza część historii już do mnie przemówiła. Inaczej spojrzałam na sylwetkę głównego bohatera, bardziej się z nim zżyłam i uruchomiłam w sobie pewne pokłady wrażliwości, które przepuściłam przez całą historię.
Nie zostałam fanką tej książki, do filmu na jej podstawie mi nie śpieszno, ale przynajmniej nie czuję się po jej przeczytaniu tak głupio jak po większości klasyków. Ode mnie 7/10.

4.  Zakładnik Przemysław Borkowski Wydawnictwo Czwarta Strona

Zakładnika po raz pierwszy przeczytałam 28.05.2017 r. W tamtym czasie książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i zajęła pierwsze miejsce w moim prywatnym rankingu czytelniczym. Powróciłam do niej po latach, aby sobie przypomnieć co mnie zafascynowało w tej powieści i możliwie jak najszybciej nadrobić pozostałe części z tej serii.
Do studia podczas trwania programu telewizyjnego dostaje się uzbrojony mężczyzna, który bierze zakładników, zabija jednego z nich, wydaje oświadczenie po czym popełnia samobójstwo. Jedna z zakładniczek Karolina Janczewska, postanawia zrobić reportaż z tego zajścia, do pomocy namawia Zygmunta Rozłuckiego, który również był zakładnikiem i świadkiem całego zdarzenia.
Czy duetowi składającemu się z niezależnej, zdeterminowanej, dziennikarki i psychologa z problemami uda się znaleźć odpowiedź na jedno ważne pytanie: co spowodowało, że mężczyzna zdecydował się na tak drastyczne kroki?
Mimo upływu lat, okazało się, że książka nadal robi na mnie wrażenie. Pewnie dlatego, że nie pamiętałam tak do końca o co chodziło w fabule, i dałam się do samego końca prowadzić za nos. Cieszę się, że zdecydowałam się na powrót właśnie do tej historii, ponieważ dzięki temu przypomniałam sobie, jak zdolnych pisarzy mamy w kraju, którzy traktują czytelnika poważnie, oferując mu zagadkę na wysokim poziomie. Podoba mi się w tej fabule to, że dwójka głównych bohaterów często ze sobą dyskutuje na temat śledztwa, dzięki czemu czytelnik ma wrażenie, że jest częścią zespołu dochodzeniwo-śledczego 😉.
Zygmunt Rozłucki zdobył moją sympatię niemalże od razu. Chyba mam słabość do mężczyzn, którzy nie wstydzą się swoich uczuć. Ode mnie 10/10.

 5. W głębi lasu Harlan Coben Wydawnictwo Albatros

Przed dwudziestoma laty doszło do dziwnego zdarzenia. Czwórka nastolatków opuszczając w nocy młodzieżowy obóz udała się do lasu. Odnaleziono tylko ciała dwóch osób, pozostała dwójka została uznana za zaginioną. Wśród zaginionych osób znajduje się Camille, siostra Paula Copelanda, który nadal nie może pogodzić się z tą tragedią.
Jego nastawienie zmienia się, kiedy w jednym z zabitych mężczyzn Paul rozpoznaje jednego z zaginionych przed laty chłopców. Czy jest szansa na to, że Camille również żyje? W trakcie prowadzenia śledztwa okazuje się, że każda z osób zamieszana w tamte wydarzenia nie była ze sobą do końca szczera. Nawet Paul skrywa tajemnicę, która być może miała wpływ na zdarzenia minionej nocy.
W historiach napisanych przez Cobena lubię to, że jestem przez cały czas trwania fabuły wodzona za nos. W głębi lasu taki zabieg również miał miejsce. Praktycznie do ostatniego zdania książki nie wiadomo kto był punktem zapalnym wydarzeń w lesie. Z jednej strony bardzo podobało mi się zakończenie, ale z drugiej strony czuję niedosyt, bo wiedzieć to jedno, a zrozumieć to drugie. I ja chyba nie rozumiem. I to nie wina autora, bądź jakiegoś niedopowiedzenia w książce. Bez obaw. Wszystko jest dobrze wyjaśnione, tylko po prostu nie mogę pojąć dlaczego wyszło tak, a nie inaczej. Wystarczy tylko raz pomyśleć o sobie, zachować się egoistycznie, uruchamiając tym samym taki ciąg wydarzeń, który niesienie za sobą straszliwe konsekwencje. A mówią, że to dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. No raczej nie w tym przypadku...
Co do serialu, który obejrzę za jakiś czas, ale nie mam co do niego takiej pewności jaką miałam przed przeczytaniem książki. W głębi lasu jest tak przesiąknięte amerykańskością, którą jestem fanką, że jakoś nie widzę tego przełożenia na polskie podwórko. W książce jest tam fajny wątek toczący się na sali sądowej (mój ulubiony).
Obawiam się, że w porównaniu do tego co ukazane jest w książce u nas otrze się to o coś, co przypomina serial o sędzi Wesołowskiej. Nie żebym coś miała do tej produkcji, bo ją lubię, ale my nie mamy czego zaprezentować w kontrze do tego, co zostało już napisane. Ode mnie 8/10.

6. O psie, który wrócił do domu W. Bruce Cameron Wydawnictwo Kobiece

Z twórczością pana Camerona miałam już do czynienia przy okazji tytułu Był sobie pies, który mnie oczarował. Po 4 latach przerwy, wracam do jego twórczości przy okazji fabuły zaprezentowanej w O psie, który wrócił do domu.
Tytuł tej książki przypomniał mi o innej, ważnej pozycji od którego zaczęła się moja przygoda z psiakami. A mowa tu o O psie, który jeździł koleją. Od tego momentu jestem bardzo zżyta z psiakami, kocham je nad życie i nie wyobrażam sobie innego kompana do życia niż pies.
Bella jako szczeniak trafia do domu Lucasa, który zapewnia jej dobre i pełne ciepła życie. Pewnego dnia, za sprawą problemów formalnych, psina zostaje rozdzielona ze swoim właścicielem. Stęskniona za domem Bella postanawia wrócić, pokonując długą drogę, pełną przygód i niebezpieczeństw. Czy jeszcze zobaczy Lucasa?
Książki o zwierzakach może nie są idealne, ale mają w sobie coś, co powoduje, że nie mogę przejść obok nich obojętnie. O psie, który wrócił do domu to przeurocza historia, która totalnie mną zawładnęła. Przy końcówce miałam już tak ściśnięte serduszko, że pozwoliłam sobie na chwilę płaczu, który dusiłam w sobie od dawna.
Zazdroszczę autorowi wyobraźni, empatii i wrażliwości, które powodują, że spod jego pióra wychodzą tak pełne miłości historie. Czyżby pan Cameron w poprzednim życiu był psem? 🤔 To by wiele wyjaśniało 😉. Ode mnie 10/10. Dziś oceniam serduchem.

7. Harry Potter i Zakon Feniksa J. K. Rowling Wydawnictwo Media Rodzina

W dzieciństwie piąty tom przygód Harry'ego i spółki podobał mi się najmniej. Chyba na tamten moment nie akceptowałam tego, co stało się z postacią Syriusza. Po powrocie do tego tomu, nadal się nie zgadzam z tą decyzją, ale już inaczej patrzę na całokształt i wiem, że taki a nie inny zabieg był potrzebny.
Nadszedł czas, by wrócić do Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Harry zostaje jednak oskarżony o bezprawne użycie magii poza szkołą, co może mieć groźne konsekwencje. Młody czarodziej musi stawić czoła kłamliwym plotkom i zadbać o swoje dobre imię. Ciąg złowieszczych wydarzeń prowadzi go do domu Syriusza Blacka, gdzie dowiaduje się o istnieniu tajemniczego Zakonu Feniksa, który ma za zadanie przeciwdziałać Voldemortowi. Tymczasem w szkole pojawia się dwulicowa profesor od obrony przed czarną magią, Dolores Umbridge, która wcale nie przygotowuje młodych czarodziejów do walki z mrocznymi mocami. Harry bierze więc sprawy we własne ręce i przekazuje swoją wiedzę na ten temat grupie uczniów. Już wkrótce młodzi czarodzieje będą musieli zastosować ją w praktyce.
Po przeczytaniu w pięć wieczorów 960 stron Zakonu Feniksa już żadna książkowa cegła nie będzie mi straszna 🤣. Sama jestem zdziwiona, choć nie powinnam, że czytanie tak grubej książki tak płynnie mi szło. Miłość do tego świata wygrywa.
Jeżeli chodzi o Zakon Feniksa to jest to moja ulubiona część z całego cyklu. Chyba ze względu na to, że jest tak mocno nakreślona i fabularnie ciągle coś się dzieje. Nie ma tam miejsca na jakieś przestoje, niepotrzebne wątki, które niczego nowego nie wniosłyby do fabuły.
Po przeczytaniu tej książki doszłam do dwóch wniosków:. Po pierwsze mimo mojej sympatii do Hagrida dopiero teraz dostrzegłam, że on tak naprawdę jest dość głupiutki. Strasznie mnie w tej historii zmęczył swoim zachowaniem i pierwszy raz od początku serii wiem co czuje Hermiona w stosunku do niego. Sorki Hagrid, wypadasz z grona postaci, które lubiłam.
Po drugie, inaczej patrzę na postać Dumbledora. Kiedyś ktoś o nim napisał, że pod maską starszego dziadziunia kryje się niezły gracz, o wiele większy malipulator niż Voldemort. Wtedy absolutnie się z tym nie godziłam. Ale w Zakonie Feniksa jest kilka takich scen, które ukazały mi Albusa w nieco innym świetle. Ode mnie 10/10. 

8.  Na krawędzi prawdy Victoria Black Wydawnictwo Amare

Na krawędzi prawdy to drugi tom z serii Związani lojalnością. Dla przypomnienia, pierwsza część cyklu Na tropie sensacji została doceniona w moim prywatnym rankingu i zajęła pierwsze miejsce. Przez to, nie dość, że nie mogłam się doczekać kontynuacji, to poprzeczka była zawieszona wysoko, bardzo wysoko. Choćby ze względu na to, że moim ulubionym gatunkiem jest kryminał.
Głównymi bohaterami tej części są Letticia oraz Matteo. Nie chcę za dużo zdradzać, bo te postaci zostały częściowo zarysowane w poprzednim tomie, więc ten kto czytał, mniej więcej ma rozeznanie co się może dziać. Zwłaszcza na początku, kiedy wydarzenia z pierwszego tomu pokrywają się ze sobą, tylko są pokazane z innej perspektywy.
Ta książka nie jest zła. Napisana jest poprawnie pod względem stylistycznym, językowym i fabularnym. Retrospekcje pozwalają lepiej poznać bohaterów, zrozumieć ich motywację i spojrzeć na nich nieco inaczej.
Letticia i Matteo przypominają mi bardzo inną parę, filmową. Mam tutaj na myśli Letty i Dominica z serii Szybcy i wściekli. Matteo zachowuje się momentami kropka w kropkę jak Toretto, dla którego ważna jest przede wszystkim rodzina i zasady. Obydwaj mają podobny charakter, zwłaszcza wtedy, kiedy chodzi o postawienie na swoim.
Autorka wie jak prowadzić fabułę, aby obyło się bez niepotrzebnych przestojów. Tempo akcji zarówno w pojedynczych wątkach jak i w ogólnym całokształcie jest prowadzone na jednostajnym ale szybkim poziomie, co mnie bardzo cieszy, bo stale miałam wrażenie, że coś się dzieje. Nawet w takich scenach, które z boku mogłyby wyglądać na niepotrzebne. Dialogowo, autorce udało się uchwycić realizm wypowiedzi poszczególnych postaci, ich konsekwencje w myśleniu i wysuwaniu własnych tez. To jest bardzo ważne, bo nie lubię kiedy dana postać zmienia swoje zdania tylko i wyłącznie dlatego, że tak jest łatwiej poprowadzić fabułę, a to co bohater myślał wcześniej wysyłane zostaje do kosza.
Tak jak już wcześniej podkreślałam Na krawędzi prawdy nie jest złą książką, ale trochę już na stracie nie miała łatwo, ze względu na moje wysokie oczekiwania. Stety bądź niestety to duet Chiara i Salvatore wygrał w tym rozdaniu. Przy okazji pierwszej części napisałam, że Salvatore jest najlepszym rozpisanym bohaterem z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia w romansie. Nadal podtrzymuje to zdanie. Ode mnie 8/10.

9. Martwy sad Mieczysław Gorzka Wydawnictwo Bukowy Las

Na książki pana Mieczysława miałam ochotę już od jakiegoś czasu. Tym bardziej, że mam z czego wybierać ze swojej prywatnej biblioteczki. Po namyśle zdecydowałam się na Martwy sad, który chyba najdłużej czekał na swoją kolej.
Komisarz Marcin Zakrzewski 30 lat temu stracił brata, który zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. W trakcie prowadzenia śledztwa, podczas pościgu za sprawcą słyszy od niego dziwne zdanie: „Widziałem, jak diabeł chodzi tam na palcach“. Nie dość, że same słowa są niepokojące, to na dodatek wypowiedział je brat komisarza na kilka dni przed zniknięciem.
Zakrzewski postanawia wrócić do sprawy sprzed lat, mając nadzieję, że natrafi na coś, co pomoże mu w końcu rozwiązać sprawę. Szybko okazuje się, że podwrocławska wieś, z której pochodzi, od wojny jest milczącym świadkiem zaginięć także innych dzieci. Co łączy tamtejsze zaginięcia chłopców, z aktualnymi morderstwami kobiet. Czyżby stał za tym ten sam sprawca co 70 lat temu? A może jest jakieś inne wyjaśnienie?
Kiedy zaczęłam czytać Martwy sad, zaczęłam się nieco obawiać fabuły. Już raz miałam do czynienia z bliźniakami w fabule (mam ty na myśli Piętno Piotrowskiego) i wtedy ten motyw mnie nie uwiódł. Ponadto, wkradł się do fabuły element grozy i obawiałam się jakiegoś twistu fabularnego a'la King, w którym za wszystko będą odpowiadać kosmici. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że ta książka jest taka... polska. Nie wiem czy to słowo brzmi jak komplement, ale w tym przypadku powinno mieć takie zastosowanie.
Oczywistym jest, że ta książka napisana jest znakomicie pod względem językowym i stylistyczny. Ale jest jeszcze coś co wyróżnią na tle innych kryminałów. A jest to niewątpliwie pomysł na fabułę. Od samego początku czuć, że autor wiedział co i jak chce napisać. Mam wrażenie, że ta książka napisana tak samo jak jest czytana - jednym tchem.
Komisarz Zakrzewski jest interesującą postacią. Nie ukrywam, że mam słabość do Włochów i polskich gliniarzy z krwi kości, co powoduje, że chętnie pana Marcina umieszczę w rankingu moich ulubionych postaci. Ode mnie 10/10. 

10. Seriale do następnego odcinka Katarzyna Czajka-Kominiarczuk Wydawnictwo WAB

Przed przeczytaniem tej książki, dość chętnie mówiłam o sobie, że jestem serialomaniakiem. W końcu nagminnie oglądam przeróżne serialowe produkcje, mam pozakładane konta na prawie wszystkich platformach streamingowych. Po zapoznaniu się z książką pani Katarzyny, chyba nie do końca mogę tak o sobie mówić.
Jestem domatorem i oglądanie seriali przed tv, traktuję jako coś naturalnego. Jednak zatracanie się w jakiejś czynności to jedno. A posiadanie wiedzy na temat danego zagadnienia to drugie.
Pani Katarzyna ma rozległą wiedzę na temat seriali. Czuć, że to jej pasja, jej świat, co przekłada się na to w jaki sposób dzieli się tym z czytelnikami. Język i styl jakim się posługuje, jest przyjemny, co wpływa na odbiór publikacji.
Pozycja ta zawiera spojlery, o których czytelnik jest informowany z wyprzedzeniem. W większości mnie one nie dotyczyły, bo albo jakiegoś serialu nie znałam, albo jeszcze nie oglądałam i na razie nie mam mam zamiaru tego robić, albo daną produkcję miałam już za sobą i dla mnie spojler okazywał się wtedy atrakcyjną ciekawostką. Mam w planach jeszcze jedną książkę autorki dotyczącą Oscarów. Wierzę, że również będę dobrze się przy niej bawić. Ode mnie 8/10.

11. Jesteś wszystkim, czego pragnę Katarzyna Misiołek Wydawnictwo Filia 

Jesteś wszystkim, czego pragnę to książka, którą zakupiłam tylko i wyłącznie ze względu na okładkę, nie zaznajamiając się wcześniej z opisem. Nie robię tego zbyt często, więc jest to pewne odejście od reguły. Zazwyczaj nie żałuję takiego wyboru. Jak było tym razem?
Carla jest Włoszką, która wraz z mężem postanowiła zamieszkać w Polsce. Problemy związane z zajściem w ciąże, trudności w prowadzeniu lokalu w czasie trwania pandemii, powodują, że Massimo staje się coraz bardziej agresywny. Po którejś kłótni z kolei, kobieta w środku nocy postanawia odejść od męża.
Michał jest chirurgiem, który nie może doczekać się narodzin pierwszego dziecka. Niestety kilka tygodni przed porodem okazuje się, że żona podczas jego nieobecności w kraju zdradziła go, i ojcem dziecka jest ktoś inny.
Zarówno Carla jak i Michał mają za sobą przykre doświadczenia. Kiedy spotykają się przypadkiem na ulicy, żadne z nich nie planuje angażować się w nową relacje. Z czasem jednak, ich uczucia się zmieniają. Czy dadzą sobie szansę na szczęście, mimo przykrych doświadczeń?
Książkę od samego początku bardzo dobrze mi się czytało. Choć wszystko wskazywało na dość schematyczną historię, to nie do końca ona taka była. Oczywiście nie obyło się bez infantylizmu czy przesłodzonych dialogów, ale przymykałam na to oku, mając na uwadze to, jakim językiem posługuje się autorka. Jeden wątek, który nieco mnie irytował, to ten dotyczący pandemii. Tak naprawdę niczego nie wnosił, no może poza tym, że czasami główni bohaterowie nie mieli gdzie napić się kawy ze względu na czerwoną strefę. Jeżeli autorka chciała zwrócić uwagę na chorobę, to za mało o niej wspomniała. Ale jako fabularny zapychacz, sprawdziło się bardzo dobrze. Ode mnie 8/10. Zdecydowanie to dobra książka na ciepłe, letnie dni.

12.  Harry Potter i Książę Półkrwi J. K. Rowling Wydawnictwo Media Rodzina 

Po tym jak Voldemort podjął próbę przechwycenia przepowiedni, która zakończyła się fiaskiem, jest w stanie zrobić wszystko, by zawładnąć magicznym światem. W tym celu jednoczy ze sobą świat czarnej magii, która ma mu pomóc w osiągnięciu celu. W tym samym czasie Dumbledore pomaga Harry'emu poznać przeszłość Voldemorta, by w ten sposób przygotować młodego czarodzieja do walki ze złem.
Czy Harry odkryje na czym polega siła Czarnego Pana? Czy znajdzie informację na temat Horkruksów? No i najważniejsze - czy odgadnie kto jest tytułowym Księciem Półkrwi?
Nie wiem jak to się dzieje, ale każdy następny tom jest dla mnie lepszy od poprzedniego i podoba mi się najbardziej ze wszystkich. Typowy kłopot książkoholika przy konkretnej serii 🤣.
W tomie 6 serii o Harrym najbardziej podoba mi się mrok jaki wydobywa się z fabuły, klimat tajemnicy i zakończenie. Może to źle zabrzmi, ale nie mogę się powstrzymać i chętnie to pisarsko wykrzyczę - Snape górą!!!
Kiedyś wydawało mi się, że najlepiej rozpisaną postacią jest Voldemort. Pewnie przez to, że była to jedna z najbardziej tajemniczych postaci. Patrząc z perspektywy czasu, jest to jednak dość schematyczny. Rowling najlepiej napisała Snape'a. Bądź co bądź to najbardziej nieoczywista postać. Zważywszy na to jak ukazany jest przez większość tomów, a co dzieje się z nim w 7 części. Ode mnie 10/10.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

222. Miesięczne podsumowanie książkowe - lipiec 2019.

223. Kłamca 2 Jakub Ćwiek 88/2019

229. Kłamca 2.8 Jakub Ćwiek 98/2019