301. Podsumowanie książkowe - sierpień 2022

W sierpniu udało mi się przeczytać 10 książek.

Najmilej wspominam przygodę z tytułem Nocny prześladowca, Telefon od anioła, Kamderynder oraz Harry Potter i Insygnia śmierci.

Najbardziej zawiodłam się na tytule We mgle.

Oto pełna lista:

1.  Dopóki starczy mi sił Karolina Klimkiewicz wydawnictwo Novae Res

Po książki dla młodzieży nie sięgam zbyt często. Po prostu nie odnajduję się w świecie dorastających nastolatków. Zdecydowanie można tutaj spokojnie wstawić przysłowie: zapomniał wół jak cielęciem był. Jak widać, jednak zdecydowałam się na książkę z tego gatunku. W tym przypadku zadecydował o tym opis.
Zola Henderson i jej ciotka Camilla od siedmiu lat uciekają, zmieniając miejsce zamieszkania, wygląd i dane osobowe. W końcu zmęczone ucieczką, postanawiają na dłuższą chwilę osiedlić się w Jonesport. Niestety Zola zaczyna się w tym miejscu czuć niemalże jak w domu i krok po kroku odsłania swoją przeszłość, co może się dla niej źle skończyć.
Pani Karolina napisała bardzo fajną historię. Dałam się jej absolutnie porwać. Podobał mi się motyw z ucieczką i ta niepewność związana z tym, przed kim uciekają dziewczyny. Pierwsze dni w nowej szkole, próba aklimatyzacji, zawieranie nowych przyjaźni, nowa miłość - to było tak naturalnie napisane, że czułam, jakby mnie to dotyczyło. Już nie mogę doczekać się drugiej części, tym bardziej, że zakończenie tej, wywołało u mnie rzadko ostatnio spotykane wzruszenie.
,,- Wierzysz w przeznaczenie? - pytam nagle, a z oczu płyną mi łzy, nie jestem w stanie ich zatrzymać.
- Wierzę - mówi zgodnie z prawdą.
- Ja również - staram się uśmiechnąć - a my zawsze byliśmy przeznaczeni do pożegnania''. Ode mnie 8/10.

2.  Nocny prześladowca Chris Carter wydawnictwo Sonia Draga

Trzecia książka Cartera i trzecia 10 - to musi być miłość od pierwszego, drugiego i następnego czytania 😍.
Robert Hunter i Carlos Garcia zostają przydzieleni do nowego śledztwa. Na zapleczu nieczynnego zakładu męskiego zostają odnalezione zwłoki kobiety, która miała zaszyte usta i krocze. Po czasie okazuje się, że w podobny sposób ginie kolejna kobieta. I to jeszcze nie koniec. Seryjny zabójca dopiero się rozkręca. Podczas trwania śledztwa Hunter poznaje prywatną detektyw Whitney Meyers, która poszukuje dziewczyny wyglądem przypominającą poprzednie ofiary. Przypadek? Czas ucieka, a morderca jest nadal nie uchwytny. Co łączy wszystkie porwane kobiety? Czym kieruje się morderca?
Uwielbiam fabuły Cartera. Mroczny klimat, szokujące, mrożące krew w żyłach opisy. Nikt tak jak on nie powoduje, że boję się przewracać kolejną kartkę z obawy przed tym co tam zastanę, jednocześnie chcąc więcej i więcej. Po każdej książce Cartera zaliczam książkowego kaca. Aktualną ofiarą w tej chwili padają Listy zza grobu Mroza. Normalnie połykam tego autora w mig, a aktualnie się z nim męczę, bo brakuje mi emocji i adrenaliny, które miałam przy Nocnym prześladowcy.
Cieszę się, że powoli Robert Hunter się przed nami otwiera. Zauroczyłam się nim już w pierwszym tomie, a teraz to już chyba jestem zakochana 🤭. Ode mnie 10/10.

3. Listy zza grobu Remigiusz Mróz wydawnictwo Filia 

Nie od dziś wiadomo, że Remigiusz Mróz jest moim ulubionym autorem jeżeli chodzi o polskich twórców. Każda jego książka do tej pory przeze mnie przeczytana, podobała mi się. Niestety w końcu musiał nadejść ten moment, w którym uległo to zmianie.
Ojciec Kai Burzyńskiej umarł 20 lat temu. Od tego momentu kobieta dostaje od niego listy, które z czasem tracą na znaczeniu. Wszystko zmienia się, kiedy do miasta po długiej nieobecności sprowadza się Seweryn Zaorski i w domu rodzinnym Kai podczas remontu odnajduje zamurowaną skrytkę, która rzuca nowe światło na listy zza grobu.
Byłam pozytywnie nakręcona na tę książkę, bo bardzo zaintrygował mnie motyw listów. Przypomniało mi się jak za dzieciaka za pośrednictwem wskazówek i mapy szukałam skarbów. Obudził się we mnie instynkt poszukiwacza, który dość szybko został spacyfikowany nie do końca zrozumiany przeze mnie koncept. Chyba byłam za głupia na zagadki, które pojawiły się w fabule. O liczbach Catalana to ja usłyszałam pierwszy raz w życiu i choćbym chciała się pobawić w detektywa amatora, to nie bardzo by mi się to udało. Dystansując się na chwilę od fabuły, nawet jeżeli historia mi nie siada, to zawsze znajdzie się bohater, którego polubię. W tym przypadku również się to nie sprawdziło, bo zarówno Seweryn jak i Burza nie przypadli mi do gustu. Pomysł na Zaorskiego był słaby, bardzo słaby. Naprawdę nie mógł być zwykłym patomorfologiem z dwójką dzieci? Każdy ma jakąś przeszłość, ale akurat jego niepotrzebnie była tak zagmatwana. Burza to dla mnie jak na razie postać bez wyrazu. Mam nadzieję, że z czasem coś się zmieni, bo potencjał jest. Nie do końca jestem pewna w którym momencie, ale po drodze autor się wysypał przez co z każdą stroną nabierałam coraz większej pewności jak historia się zakończy. No i skończyła się tak jakoś nie mrozowo. Zabrakło mi #mrozopierdolnięcia. Ode mnie 5/10. Mam nadzieję, że to pierwsza i ostatnia tak słaba ocena dla książki tego autora.

4.  We mgle Lisa Gray wydawnictwo Burda Książki 

Nie wiem co mną kierowało przy zakupie tej książki. Prawdopodobnie opis, który mnie zaintrygował.
Bohaterką tytułu We mgle jest Jessica Shaw, która jest prywatnym detektywem. Pewnego dnia ktoś anonimowo podsyła jej wiadomość o zaginionej przed 25 laty dziewczynce, która okazuje się być nią. Jessica postanawia przeprowadzić własne śledztwo, dzięki któremu dowiaduje się, że w noc jej porwania zamordowano jej mamę. Czy na dręczące ją pytania będzie w stanie odpowiedzieć Jason Pryce - policjant, którego widziała na pogrzebie ojca?
Może to źle o mnie świadczy, ale nie przepadam za kobietami w mundurze. Wyjątkiem jest Tracy Crosswhite najlepiej rozpisana policjantka. Czasami jednak, jak widać daję szansę paniom detektyw, kiedy czuję, że drzemie jakiś potencjał w historii czy w samej postaci. Pani Jesscia nie przypadła mi do gustu. Jak dla mnie była niestety strasznie nijaka. Ale seria ma trzy tomy, więc mam nadzieję, że się rozkręci. Ode mnie 4/10.

5.  Oskarżenie Remigiusz Mróz wydawnictwo Czwarta Strona 

Po tym jak Listy zza grobu nie do końca mi podeszły, postanowiłam sięgnąć po pewniaka jakim jest Chyłka. W ręku mam dopiero 6 tom 🙈. Tak wiem, tempa czytania tej serii to nawet żółw by mi nie pozazdrościł. Ale spokojnie, nadrobię.
Chyłka z pasożytem w brzuchu, postanawia wyciągnąć z więzienia działacza opozycyjnego z czasów PRL, który został oskarżony o 4 brutalne morderstwa. W międzyczasie musi również zatroszczyć o Zordona, który trafił do paki i chcąc nie chcąc czeka go spotkanie z Gorzymem. A wszystkiemu z boku przygląda się ulubieniec tej dwójki - Langer.
Sprawa kryminalna była bardzo ciekawa. Do samego końca trudno było mi dojść do tego, kto rzeczywiście jest zabójcą. Jednak to co zajmowało mnie najbardziej to sama Chyłka. Podobała mi się w tym nieco spokojnym usposobieniu. Chciałabym żeby już nie zaglądała do kieliszka. Jeżeli zaś chodzi o Kordiana - nie popisał się chłopak tym razem. Tak jak przez poprzednie tomy praktycznie był gdzieś z boku i w sumie nie miałam nic do niego, tak w tym mnie irytował i... w sumie nawet przeszkadzał. Ode mnie 9/10.

6. Guillaume Musso Telefon od anioła wydawnictwo Albatros

Madeline i Jonathan przypadkowo wpadają na siebie na lotnisku na skutek czego zamieniają się telefonami komórkowymi. Kiedy zdają sobie sprawę z pomyłki, jest już za późno, ponieważ dzieli ich tysiące kilometrów. On jest słynnym kucharzem, który stracił dorobek życia i żonę; teraz prowadzi skromne bistro we włoskiej dzielnicy San Francisco. Ona jest paryską kwiaciarką, wcześniej pracującą w policji. Oboje decydują się zajrzeć do nie swoich komórek. Okazuje się, że oboje mieli do czynienia z tą samą osobą, która odmieniła ich życie.
Dopóki nie przeczytałam tej książki, nie miałam pojęcia, że właśnie takiej historii mi trzeba. Musso jest mistrzem skrywania pod płaszczem obyczajówki, takich spraw kryminalnych, które mogłyby niejednego autora kryminałów pozytywnie zaskoczyć. I fana takiej literatury również, czego ja jestem przykładem. Gdyby ktoś mnie zapytał co mnie bardziej w tej fabule urzekło - strona obyczajowa czy zagadka kryminalna, naprawdę nie potrafiłabym wybrać. To było tak zgrabnie napisane, tak ze sobą idealnie współgrało, że obcowanie z tą książką było czystą przyjemnością. Ode mnie 10/10.
Nigdy tego nie robię, ale historia tych dwoje tak bardzo mnie poruszyła, że od razu sięgnęłam po drugi tom. Nie idzie on od początku po mojej myśli jeżeli chodzi o obyczajówkę, ale zagadka kryminalna znowu stoi na wysokim poziomie.
 

7. Piotr Głuchowski Alert wydawnictwo Agora

Alert to czwarta część cyklu o nazwie Robert Pruski, która wyszła spod pióra Piotra Głuchowskiego. Nie czytałam poprzednich części, więc nie jestem w stanie ocenić jak mocno są one ze sobą związane. Zapewne dobrze jest znać poprzednie części, choćby ze względu na to, by oswoić się z głównym bohaterem i mieć możliwość porównania chociażby stylu autora.
Robert Pruski jest wydawcą lokalnego serwisu, którego zainteresował dość mocny temat. Otóż w jednym z toruńskich nocnych klubów dochodzi do wykorzystywania nastolatek. Kiedy pewnego dnia znika jedna z dziewczynek Pranka Polak, Romka, która jest dość mocno powiązana z tym miejscem, dziennikarz postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie, którą policja łagodnie mówiąc olewa. Ojciec dziewczyny po otrzymaniu nagrania z torturami córki, nie mogąc znieść bezczynności policji, podpala się. W tym samym czasie Gelerda Gast - niemiecka reporterka, bada rynek pornografii, którą rozpowszechnia romska mafia. Czy pochodzenie dziewczynki ma w tej sprawie jakieś znaczenie? A może to jedynie przypadek?
Jak pewnie wiecie, uwielbiam mroczne klimaty w książkach. Pewnie też dlatego zdecydowałam się na przeczytanie tej pozycji. Jednak po zapoznaniu się z fabułą, doszłam do wniosku, że jeżeli chodzi o mocne klimaty, to mogę znieść prawie wszystko. Nie robią na mnie wrażenia makabryczne opisy zwłok, miejsc zbrodni czy opis tortur. Ale totalnie wymiękam jak się okazało przy temacie jakim jest pornografia dziecięca i wykorzystywanie małoletnich. Autor podjął się trudnego tematu i akurat w tej sferze bardzo dobrze prowadził fabułę, choć mam zastrzeżenia do jednej, dziwnej postaci, w której obecność trudno było mi uwierzyć. Chyba moja wyobraźnia nie sięga aż tak daleko. Co w takim razie mi się nie spodobało, skoro oceniłam tę książkę jedynie na 5? Niestety styl autora nie przypadł mi do gustu. Ja wiem, że temat poruszany w historii był ciężki i trzeba było do tego dobrać odpowiedni język. Jednak dla mnie było zbyt ciężkawo i przez niektóre fragmenty trudno było mi przejść.
Niemniej jednak myślę, że książka jest warta poświęcenia jej czasu. Tym bardziej kiedy zna się poprzednie części.

8.  Guillaume Musso Apartament w Paryżu wydawnictwo Albatros

Gdyby nie @kasiachrzescijan nie wiedziałabym, że Telefon od anioła ma swoją kontynuację w postaci Apartamentu w Paryżu. Seria jest ze sobą ściśle powiązana, bo już na początku dowiadujemy się co aktualnie dzieje się u Madeline.
Otóż kobieta na drugie imię powinna mieć przypadek. W pierwszym tomie przypadkowo doszło do zamiany telefonów, tym razem kobieta przypadkiem wynajmuje ten sam apartament co dramatopisarz Gaspard. Skazani na swoje towarzystwo, postanawiają przyjrzeć się życiorysowi poprzedniego lokatora, znanego malarza Seana Lorenza, którego ostatnie dzieła zniknęły w tajemniczych okolicznościach.
Musso w warstwie kryminalnej znowu się spisał. Zagadka kryminalna, którą wymyślił bardzo mi się podobała. Momentami zastanawiam się dlaczego autor nie zajmuje się pisaniem kryminałów, ale wtedy zabrakłoby kogoś, kto zgrabnie połączyłby to z obyczajówką. Niestety obyczajowe tło fabuły nie do końca przypadło mi do gustu. Wydawało mi się, że autor za bardzo kombinuje w tej warstwie, a wcale nie musiał. Poza tym Madeline jako bohaterka praktycznie do samego końca mnie drażniła. Szkoda, że jej przemiana poszła w takim kierunku, chociaż staram się ją zrozumieć. Niemniej jednak książkę czytało mi się bardzo dobrze. I tym samym z ręką na sercu mogę ocenić ją 8/10.

9.  Kamerdyner Marek Klat i inni Wydawnictwo Agora

Cztery lata temu próbowałam otworzyć się na audiobooki. Moim pierwszym wyborem był właśnie Kamerdyner. Przesłuchałam dwa rozdziały i stwierdziłam, że nigdy, przenigdy nie zaufam formie audio. Później bardzo chciałam obejrzeć film i kiedy pojawił się w końcu na jednej z platform streamingowych zasnęłam po 15 minutach. Także początki z Kamerdynerem nie należały do najłatwiejszych. Na szczęści zrobiłam drugie podejście i książkę przyswoiłam w formie audiobooka, co okazało się być czystą przyjemnością.
Rzadko sięgam po powieści historyczne , więc pewnie moje słowa mówiące o tym, że to jedna z piękniejszych historii z jaką przyszło mi się zmierzyć, nie na wiele się zdadzą, ale chcę żebyście mieli to na uwadze. Tytuł na okładce nie kłamie, to w fabule mamy wszystko - miłość, dwie wojny i zbrodnie. Całość zrobiła na mnie przeogromnie wrażenie. Kilka fragmentów w książce tak bardzo mną poruszyły, że musiałam nabrać kilku głębszych oddechów, by to wszystko przetrawić. Książka do łatwych nie należy, ale jest napisana piękną polszczyzną, co wcale nie jest takie oczywiste. Polecam. Ode mnie 10/10.

 

10.  Harry Potter i Insygnia śmierci J.K. Rowling Wydawnictwo Media Rodzina

W tym roku postanowiłam przeczytać wszystkie siedem tomów przed swoją 30. Dość dobrze mi szło, byłam przekonana, że wyrobię się do 7 lipca, ale jakoś tak z tym siódmym tomem się ociągałam, że przeczytałam do dopiero teraz. Nigdy nie byłam, i już raczej nie będę przygotowana na wydarzenia, które dzieją się w Insygniach śmierci. Niestety w tym tomie trup ściele się gęsto, a wśród nich znajduje się osoba, której śmierć przybija mnie najbardziej. I zawsze mam wyrzuty sumienia względem tej postaci, bo zbyt późno rozumiałam jak blisko charakterologicznie ze sobą byliśmy.
Nie wiem co ja sobie kiedyś myślałam uważając Albusa za bohatera. Przecież w tym tomie on się koncertowo podkłada. Miałam cię chłopie za poczciwego staruszka, a okazałeś się kimś zupełnie innym. Doceniam chęć zmiany, ale już zawsze będę żałować, że ci kiedykolwiek zaufałam.
Harry Potter to 1/3 mojego życia. Ta seria nigdy mi się nie znudzi i zawsze będę wracała do niej z radością, mimo absurdów na jakie po drodze trafiam. Nic nie jest w stanie zabić miłości do tej serii. Ode mnie 10/10.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

62. Spóźniam się życiowo - czyli recenzja filmu ,,Bez twarzy''.

85. ,,Czasy ostateczne: Pozostawieni'' - opinia na temat filmu.

67. Recenzja filmu ,,Przeczucie''.