304. Podsumowanie książkowe - listopad 2022.

 

W listopadzie udało mi się przeczytać 12 książek.

Najmilej wspominam przygodę z tytułem Nie ma, Ty będziesz następna, Za horyzont i Niepamięć.

Najbardziej zawiodłam się na tytule Nie ma światła w ciemności.

Oto pełna lista: 

1. Nie ma Mariusz Szczygieł Wydawnictwo Dowody na istnienie

Nie ma, to najtrudniejsza książka z jaką przyszło mi się zetknąć w moim czytelniczym życiu. Tyle, ile w niej było subtelności, czułości, wrażliwości, prawdy i miłości... Nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Cieszę się, że w końcu nadszedł ten czas, bo mogłam poprzez historie zawarte w środku, coś przeżyć, coś zrozumieć, czegoś doświadczyć. Dziękuję 🙏.
To nie jest łatwa książka, ale zdecydowanie warta przeczytania.

,,Nie ma problemu kogoś. Nie ma czegoś. Nie ma przeszłości. Nie ma ojca. Nie ma pamięci. Nie ma widelców do sera. Nie ma miłości. Nie ma życia. Nie ma penisa. Nie ma fikcji. Nie ma koloru. Nie ma właściwej odmiany optymizmu. Nie ma komisji. Nie ma grobu. Nie ma siostry. Nie ma klamek. Nie ma niebieskich tulipanów. Nie ma".

2.  Moja droga Emmie Blue Lia Louis Wydawnictwo Burda Książki

Pewnego dnia szesnastoletnia Emmie Blue, postanowiła, stojąc na szkolnym boisku wysłać list balonem. Znalazł go Lucas mieszkający we Francji. Najpierw napisał do niej wiadomość, później wymienili się e-mailami, paczkami, aż w końcu spotkali się na żywo i tak narodziła się ich przyjaźń. A może coś więcej? To musi być przeznaczenie, skoro mają urodziny tego samego dnia. Kiedy w dniu jej 30 urodzin, spotykają się w swojej ulubionej knajpce, Emmie głęboko wierzy, że Lucas odwzajemni jej uczucia. Jakie będzie jej zdziwienie, kiedy zamiast tego zaprosi ją na swój ślub. Początek książki był mi bardzo bliski. Sama w wieku 16 lat byłam na tyle romantyczną osobą, że motyw z balonem czy listem w butelce idealnie by do mnie pasował. Szkoda, że się na to nie zdecydowałam.
Wrażliwość Emmie i jej naiwność również były i są nadal mi bliskie, ale udaje mi się je skrzętnie ukrywać. Jeżeli się człowiek za bardzo odkryje, bardzo łatwo go zranić. Jeżeli chodzi o rozwinięcie historii, oraz jej zakończenie, nie do końca się w tym odnalazłam. Nie przeszkadzała mi przewidywalność, ani lekkie przesłodzenie. Po prostu kolejny raz, dałam się nabrać temu co kryje się pod słowem przyjaźń. Między mężczyzną a kobietą coś takiego nie istnieje. Zawsze ktoś coś czuje więcej. I albo dojdzie do zerwania więzi, albo jedna z osób będzie żerowała na emocjonalności tej drugiej, by uzyskać coś dla siebie, wykorzystując naiwność tej drugiej.
Moja droga Emmie Blue - zasługujesz zdecydowanie na więcej. Piszę to ja Iwona z Polski. Ode mnie 6/10.

3.  Sztuka ścigania się w deszczu Garth Stein Wydawnictwo WAB

Jak dobrze wiecie, psy to moje ulubione zwierzaki. To powoduje, że bardzo chętnie sięgam po literaturę, w której te zwierzęta grają pierwsze skrzypce. Po pozycjach W. Bruce Camerona, przyszedł czas na spojrzenie przez innego autora na świat psimi oczami.
Enzo to pies, który głęboko wierzy w to, że w kolejnym wcieleniu stanie się człowiekiem, dlatego stara się wnikliwie obserwować otaczający go świat. Jego właściciel Denny, jest dobrym ojcem, mężem i przyjacielem, dla którego Enzo zrobiłby wszystko. Kiedy żona Denny’ego umiera, a jemu samemu grozi, że straci prawa do opieki nad córką, pies postanawia pomóc swojemu przyjacielowi. To nie była zła historia. Przede wszystkim dzięki temu, że pies, który mnie przez nią prowadził, nie był ani zbyt mądry, ani zbyt głupi. Wiem, że to źle brzmi, ale mam nadzieję, że rozumiecie co chcę przez to powiedzieć. Może gdybym tę książkę przeczytała jako jedną z pierwszych przygód psa, moje wymagania były inne. A tak niestety mam wrażenie, że to kolejna historia oparta na tanich schematach. Mam wrażenie, że autor poszedł na łatwiznę i zamiast poszukać w sobie wrażliwości i empatii, skupił się na sprawdzonych motywach, które miały zachwycić czytelnika, wzruszyć go i spowodować, że uroni kilka łez. Mnie akurat to nie przekonało, ale ja to jestem ja. Trudno jest mi dogodzić. Ode mnie 6/10. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku, albo na początku przyszłego uda mi się zobaczyć film.

4. Samotna Lisa Gardner Wydawnictwo Albatros

Przygodę z książkami Lisy Gardner chciałam rozpocząć już dawno, ale jakoś nie było nam zawsze po drodze. Na szczęście się to zmieniło. Sięgnęłam po pierwszy tom serii o pani detektyw D.D. Warren i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo ten wybór okazał się być strzałem w dziesiątkę.
Bobby Dodge jest snajperem policji stanowej, który jest świadkiem wydarzeń z domu naprzeciwko. Uzbrojony mężczyzna mierzy z pistoletu do przerażonej żony i dziecka. Bobby ma zaledwie sekundę na podjęcie decyzji, która zawarzy na losie jego i tej rodziny.
Dla Catherine Gagnon to nie pierwszy koszmar z jakim przyszło się jej zmierzyć. 25 lat temu jako mała dziewczynka została porwana przez psychopatę, który bił ją i gwałcił.
Detektyw D.D. Warren postanawia przeprowadzić własne śledztwo, z którego wynika, że strzał snajpera wcale nie był przypadkowy. Ponadto, ktoś zaczyna zabijać osoby związane z Catherine. O co w tym wszystkim chodzi? Kto tak naprawdę jest ofiarą, a kto sprawcą?
Lisa Gardner pozytywnie zaskoczyła mnie sposobem prowadzenia akcji i trzymania czytelnika w napięciu do samego końca. Naprawdę, zaczynając przygodę z tą książką nie spodziewałam się fajerwerków. Mam jednak zastrzeżenia do jednej rzeczy. Żałuję, że mało czasu poświęcono detektyw Warren. Skoro to ona jest bohaterką cyklu, nie rozumiem dlaczego, nie jest główną postacią tej historii. Być może czepiam się niepotrzebnie i pewnie taki był zamysł autorki, ale umiecie sobie wyobrazić pierwszy tom Chyłki Mroza w którym ona nie gra pierwszych skrzypiec? Ode mnie 9/10. Już nie mogę się doczekać kolejnych tomów z tej serii.

5.  Ty będziesz następna Jennifer Hillier Wydawnictwo Muza

Po książce Jennifer nie spodziewałam się tak naprawdę niczego. Trochę z góry założyłam, że będę miała po prostu kolejny kryminał do przeczytania. Sama sobie muszę podziękować za brak jakichkolwiek oczekiwań, bo dzięki temu mam wrażenie, że przeczytałam jeden z lepszych kryminałów w tym roku.
Czternaście lat temu zaginęła Angela Wong. Nikt, nawet jej najlepsi przyjaciele Georgina oraz Kaiser nie domyślali się nawet co mogło się z nią stać. W końcu nadszedł czas, kiedy zwłoki dziewczyny się znalazły. Okazało się, że padła ona ofiarą seryjnego mordercy Calvina Jamesa, nazywanego przez policję Dusicielem ze Sweetbay. Dla Kaisera, który aktualnie jest stróżem prawa Calvin to niebezpieczny psychopata. Dla Geo to ukochany mężczyzna, z którym była w czasie liceum w dość burzliwym związku. Dziewczyna przez 14 lat wiedziała co stało się z jej koleżanką, jednak niczego nie zdradziła do czasu procesu. Dlaczego tak postąpiła? Co jeszcze ma do ukrycia?
Ależ ja kocham takie kryminały jak te, w których fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się banalna i czytelnikowi wydaje się, że jak nie wpadł na rozwiązanie zagadki przy pierwszym rozdziale to na pewno uda mu się to zrobić przy kolejnym i z tą myślą wędruje przez całą książkę, aż do zakończenia, które i tak wywraca wszystko do góry nogami i powoduje, że czytelnik zostaje pod wrażeniem misternie uknutej zagadki kryminalnej, której trudno się domyślić. Zostałam kupiona w 100%. Tym bardziej, że w tym gatunku naprawdę trudno mnie zaskoczyć. Ode mnie 10/10.

6. Ślub Nicholas Sparks Wydawnictwo Albatros

Nicholas Sparks jest jednym z moich ulubionych autorów, który swoimi powieściami obyczajowymi pobudza wrażliwość, którą na co dzień skrywam oraz przywraca wiarę w miłość. Ślub to kolejna książka autora, wobec które nie potrafiłam przejść obojętnie.
Bohater książki Wilson Lewis, prawnik, uważa, że jest dobrym ojcem i mężem. Kiedy jego relacje z żoną i dziećmi pogarszają się, nie potrafi tego zrozumieć. Wszystko pogarsza się jeszcze bardziej w momencie, kiedy mężczyzna zapomina o 29 rocznicy ślubu. Aby wszystko naprawić, Wilson postanawia prosić o radę swoje teścia, który żył w szczęśliwym związku przez 50 lat. Tym razem mężczyzna zrobi wszystko, by 30 rocznica ślubu była wyjątkowa.
W tej historii Sparksa najbardziej podobało mi się, że to, że autor chociaż postawił na romantyzm, to nie spowodował, że historia jest przesłodzona. Prawdziwi ludzie, prawdziwe emocje = szczera opowieść. W takim wydaniu autora uwielbiam najbardziej. I choć aktualnie jego twórczość nie do końca mi pasuje, to zawsze pozostanie we mnie sentyment do jego pierwszych powieści. Ode mnie 9/10.

7. Rtęć. Paradoks cnót P.K. Farion, Mateusz Gostyński Wydawnictwo ReWizja

Książkowe duety dość rzadko goszczą na mojej półce książek do przeczytania. Akurat w tym przypadku, bez zastanowienia sięgnęłam po historię tego duetu, bo znam pióro @pkfarion i wiedziałam, że się nie zawiodę. Maja Nowicka to policjantka, dla której najważniejsza jest praca. Artur Konop to gangster, który szuka zemsty na ludziach odpowiedzialnych za śmierć jego żony. Pewnego dnia drogi Mai oraz Artura się przecinają. Co wyniknie z tej relacji? Czy angażowanie się policjantki w znajomość z przestępcą jest dobrym pomysłem? Kiedyś bardzo lubiłam w historiach przecinanie się świata policjantów z gangsterami, zwłaszcza wtedy, kiedy wiadomo, że dojdzie między głównymi bohaterami do czegoś więcej. W duetach najczęściej obawiam się braku spójności i zaburzenia proporcji. Zdarzyło mi się zaobserwować duże rozbieżności stylistyczne między twórcami. Czasami nie jest to widoczne na etapie pracy. Bywa też tak, że ktoś z sympatii zaproponuje komuś współpracę, nie zdając sobie sprawy, że pisarski język w tym wypadku doprowadza do większych lub mniejszych dysproporcji. Wspominam o tym, bo w przypadku tego duetu nic podobnego się nie zdarzyło. Ta dwójka tak dobrze się dobrała, że nie odczuwałam żadnej pisarskiej przepaści. Historia w Rtęci przedstawiona jest z perspektywy dwóch postaci. Gdyby ktoś zapytał mnie, kto pisał czyją partię, nie potrafiłabym jednoznacznie odpowiedzieć. Naprawdę nie czuć, że kobietę pisała autora, a mężczyznę autor. I nie jest to wada. Wręcz przeciwnie, zaleta. Świadczy to tylko i wyłącznie o dobrej współpracy i dobrym flow między twórcami. Przy początkowej fazie fabuły, bardzo mocno kibicowałam Mai. Po czasie jednak moja sympatia przerzuciła się na Artura, ze względu na ten fragment: ,,Artur Konop urodzony w lipcu dziewięćdziesiątego drugiego...''. Mam urodziny w lipcu, urodziłam się w '92, więc sami rozumiecie :). Ode mnie 8/10.

 8. Nie ma światła w ciemności  Claire Contreras Wydawnictwo Kobiece

Książkę ze zdjęcia miałam od dawna w planach, ale jakoś niespecjalne mi się nie śpieszyło do niej. Po przeczytaniu wiem dlaczego.
Blake jako mała dziewczynka została uprowadzona. Nie pamięta, co się dokładnie stało, co skutkuje tym, że co noc śnią się jej koszmary. Po tym jak trafia do rodziny zastępczej i poznaje w niej Cole'a, wierzy, że wszystko się jakoś ułoży. Niestety ich relacja nie należy do najłatwiejszych. Oboje nie chcą się przyznać, że coś do siebie czują, przez co pakują się w inne relacje, co skutecznie ich od siebie oddala. Czy Blake i Cole otworzą się w końcu na siebie i uwierzą w to, że mogą siebie pokochać.
Początek książki bardzo mi się podobał. Porwanie, zagadka kryminalna, moje klimaty. Potem niestety pojawił się wątek miłosny, który może wszystkiego nie zepsuł, ale był niestety dość tandetnie napisany, co się odbiło na całej fabule. Niestety relacja przysłoniła najważniejszy wątek, czyli odkrywanie przeszłości głównej bohaterki. Autorka w swojej powieści zadała sporo pytań, nie dając zbyt wiele materiału do tego, by odpowiedzieć, chociażby na kilka z nich. Zapewne wszystko wyjaśni się w drugim tomie, tylko nie wiem, czy ja będę chciała znać odpowiedzi. Poniekąd rozumiem, jaki zamysł miała autorka. Chciała połączyć kryminał z romansem. I to byłby fajny duet, gdyby historia była przemyślana, a nie spisana na kolanie. Potencjał w tej historii był, ale niestety zabrakło większego zdecydowania, w jakim kierunku powinna pójść ta historia, przez ci wkradło się za dużo chaosu. Ode mnie 3/10.

9. Pozwól, że ci opowiem... bajki, które nauczyły mnie, jak żyć Jorge Bucay Wydawnictwo Replika

Dawno nie byłam tak ciekawa książki, jak właśnie tej pozycji. Zdecydowałam się w tym przypadku nie zapoznawać z opisem, ufając tytułowi. Na przyszłość muszę trzymać się swoich nawyków i czytać blurb, aby uniknąć niespodzianek, których fanką nie jestem.
Pozwól, że Ci opowiem... to bajek, przypowieści z różnych stron świata i tradycji: od hinduskich po chrześcijańskie, mające na celu lepsze zrozumienie naszych lęków, pragnień czy nadziei, oraz pogłębianie wiary w to, że świat nie jest taki zły, a wszystko zależy od tego, jak pokierujemy swoim życiem.
Bohaterem książki jest Demian, który szuka sensu w swoim życiu. Aby go znaleźć, postanawia udać się do terapeuty o imieniu/pseudonimie Gruby, który postanawia zastosować pewną metodę leczenia.
Ta książka ma ogromny potencjał i wierzę, że wiele osób po zapoznaniu się z treścią będzie mogło powiedzieć, że dana bajka, bądź zbiór opowieści zmieniły ich podejście do życia. Ja niestety nie jestem w stanie tego teraz przyznać. Chyba forma, w jakiej zostały przedstawione te przypowieści, utrudniła mi przyswojenie. Niestety czułam się jak na kozetce u psychologa, który za bardzo chciał mnie naprostować. Mnie to niestety może nie tyle odrzucało, ile nie pozwoliło docenić wiedzy, jaką powinnam zaczerpnąć z opowiadanych mądrości. Gdyby te bajki były rzucane mimochodem, w sytuacjach mniej krępujących możliwe, że dotarłyby do mnie bardziej. Ode mnie 7/10. 

10. Obiecaj, że mnie kiedyś odnajdziesz Anna Ficek Wydawnictwo Novae Res

Powieści historyczne czytać lubię, ale je sobie dawkuję, ze względu na bagaż emocjonalny, jaki ze sobą niosą. Po tytule debiutu literackiego Anny Ficek, czułam, że będzie bardzo emocjonalnie. I nie pomyliłam się.
Bohaterka powieści Hania ma tylko jedno marzenie, chce, aby wojna się skończyła. Każdego dnia wyczekuje na wieści od ojca i brata, którzy ukrywając się w pobliskich lasach, walczą w partyzantce. Kiedy zaczyna wydawać się jej, że przywykła do życia w ciągłej niepewności i zobojętniała na widok śmierci, jej świat załamuje się, kiedy traci bliskiego przyjaciela. Jakby tego było mało, w jej życiu pojawia się Hans, przyjaciel z dzieciństwa, który aktualnie stoi po złej stronie barykady, ponieważ jest oficerem niemieckiej armii. Czy przyjaźń, jaka wytworzyła się na początku ich znajomości, która aktualnie przeradza się w głębsze uczucie, ma szansę przetrwać?
Pani Anna Ficek napisała bardzo fajną powieść historyczną, która chwyta za serce, bo pokazuje, ile trzeba poświęcić, kiedy idzie się za głosem serca, a ile się traci, kiedy słucha się rozumu. Bardzo podobała mi się charakterystyka głównych postaci, które konsekwentnie były prowadzone od samego początku do końca na takim samym poziomie. Co przez to rozumiem? Czasami twórca niepotrzebnie nagina charakter postaci, a tak naprawdę nic się za tym nie kryje. Pani Ani udało się tego uniknąć, co skutkuje tym, że nie pojawił się bałagan ani w zakresie charakterystyki jak i fabuły. Ode mnie 8/10.

11. Za horyzont Tomasz Kieres Wydawnictwo Filia

Za sobą mam już 5 książek pana Tomasza Kieresa. Każda z nich zrobiła na mnie dobre wrażenie, bo w każdej z jego powieści mogłam znaleźć coś dla siebie. Zawsze jednak miałam problem z wystawieniem końcowej oceny, bo nie chciałam, by to, co piszę, sprowadzało się jedynie do ilości gwiazdek, które nie zawsze pokrywały się z tym co napisałam. Dzisiaj ze spokojem mogę napisać, że moje wrażenia odzwierciedlenie mają nie tylko w recenzji, ale i w ocenie. Iga jest początkującą aktorką, której udało się zaczepić w jednej z polskich telenoweli. Nie jest to jej szczyt marzeń, ale ciągle wierzy, że już niebawem jej właściwy moment w końcu nadejdzie. Adam z zawodu jest nauczycielem. Jego życie nieco się zmienia, kiedy na podstawie jednego z jego scenariuszy powstaje serial. Jak można się domyślić, ta dwójka spotyka się na planie filmowym. Ona jest po długoletnim, dość medialnym związku z aktorem. On natomiast jest wrażliwym mężczyzną, który po kilku nieudanych związkach szuka stałości w swoim życiu. Czy ludziom z dwóch różnych światów uda się stworzyć związek? Staram się wystrzegać takich słów w opiniach, bo mnie samej często takie sformułowania odstraszają, ale muszę to napisać, bo właśnie przeczytałam w tym roku jedną z lepszych, jeżeli nie najlepszą powieść obyczajową, która zostanie już ze mną na zawsze. W poprzednich powieściach autora czułam lekki niedosyt. W tej historii od początku do końca wszystko mi grało, od charakterystyki postaci, po fabularne rozwiązania. Podobało mi się w tej książce najbardziej to, że tym razem to od mężczyzny biło więcej uczuciowości i wrażliwości. Wbrew pozorom nie jest łatwo nakreślić męską postać w takim oto wydaniu. Do Adama było mi też najbliżej, bo mam w sobie tyle samo naiwności i wrażliwości co on. Ode mnie 10/10. 

 12. Niepamięć Marek Stelar Wydawnictwo Filia

Do książek Marka Stelara zabierałam się już od dawna. Postanowiłam się zmobilizować i przeczytać chociaż jedną jego książkę w tym roku. Zdecydowałam się na Niepamięć, z czego bardzo się cieszę, bo mój wybór okazał się strzałem w 10. Tym sposobem coraz ciaśniej robi się w moim top 10 najlepszych książek 2022 roku.
Podinspektor Dariusz Suder wyjeżdża służbowo do Berlina, przy okazji zabierając ze sobą córkę i żonę. Dwa miesiące później policjant budzi się w berlińskiej klinice. Okazuje się, że cierpi na amnezję na skutek postrzału w głowę, a jego żona i córka zginęły na parkingu przy autostradzie, przy podberlińskiej miejscowości. Jakby tego było mało, akcja przejęcia narkotyków zorganizowana we współpracy z niemiecką policją zakończyła się strzelaniną i wybuchem, w którym zginęło wielu policjantów i członków gangu.
Suder prowadzący śledztwo na własną rękę, trafia na trop, który go nie zadowala. Czyżby to jego córka zleciła jego zabójstwo i była zamieszana w nieudaną akcję. A może to on sam wszystko zaplanował?
Jeżeli wszystkie książki pana Marka są tak dobrze napisane, to mogę śmiało napisać, że w moim odczuciu, mam do czynienia z mistrzem kryminału. Nie chcę nikogo w ten sposób skrzywdzić, ale muszę napisać, że tak dobrze napisanego kryminału, który trudno było mi odłożyć. Jak widać, bardzo dużo czytam, zwłaszcza kryminałów. I nie dość, że trudno mnie zaskoczyć, to czasami czuję, że autor/autora próbują zrobić ze mnie idiotkę na różnych płaszczyznach. W przypadku pana Marka ani na moment nie odczułam, że zza krzaka wyskoczy podejrzany, którego nikt nie jest w stanie się domyślić, bo wzmianka na jego temat nie pojawiła się ani w jednym zdaniu. Po prostu autor napisał kawał dobrej powieści kryminalnej, którego zakończenia nawet ja nie potrafiłam się domyślić. I to bez mylenia tropów. Chapeau bas. Ode mnie 10/10.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

85. ,,Czasy ostateczne: Pozostawieni'' - opinia na temat filmu.

62. Spóźniam się życiowo - czyli recenzja filmu ,,Bez twarzy''.

184. Głodny królik skacze - opinia na temat filmu ,,Bóg zemsty''.