340. Podsumowanie książkowe - sierpień 2025.
W sierpniu udało mi się przeczytać 18 książek.
Najmilej wspominam przygodę z tytułem: brak
Oto pełna lista:
1. Gdy powrócą kanarki Laura Barrow wydawnictwo Literackie
W wyzwaniu organizowanym przez Empik Go pod nazwą 12 książek w rok z Empik Go wylosowałam tego audiobooka. Początkowo byłam zadowolona, że trafiła mi się powieść, o której wcześniej nie słyszałam. Opis też przypadł mi do gustu, ale jak się później okazało, niestety nie zażarło do końca. Trzy siostry Savannah, Rayanne i Sue Ellen to trzy siostry, które przez lata nie potrafiły pogodzić się z zaginięciem siostry Georgii. Po dwudziestu ośmiu latach postanowiły w rodzinnym domu odkopać kapsułę czasu i rozliczyć się z przeszłością. Czy im się to uda? Nie czuję nic po przeczytaniu tej powieści – ani żalu, ani poczucia zmarnowanego czasu, ani zachwytu czy niedosytu. Choć wiem, że można przez to zrozumieć, że zobojętniałam na tę historię, to nie do końca tak jest. Po prostu nie wkręciłam się w nią tak mocno, bo wydała mi się taka normalna, prosta, niezbyt skomplikowana. Po tematyce, wynikającej z opisu, myślałam, że ta powieść rozniesie mnie na kawałki, zostawi we mnie trwały ślad, a tak się nie stało. Wierzę, że autorka miała jak najlepsze chęci i jestem przekonana, że ta opowieść znajdzie zwolenników, do których w sumie też należę, ale tylko połowicznie. Ode mnie 5/10.
2. Pod powierzchnią Lynn H. Blackburn wydawnictwo Dreams
Leigh Weston jest pielęgniarką onkologiczną, która decyduje się zamieszkać w Carrington uciekając tym samym od złych wspomnień dotyczących jej pacjenta, który ją stalkował. Kiedy w jeziorze nieopodal domu Leigh zostają znalezione zwłoki mężczyzny, a niewiele później zostają przecięte hamulce w jej samochodzie, kobieta zaczyna się obawiać, że prześladowca powrócił. Obiema sprawami zajmuje się detektyw z wydziału zabójstw Ryan Parker, kolega ze szkolnych lat. Między tym dwojgiem zaczyna iskrzyć, odżywają dawne wspomnienia. Czy miłość w tym przypadku nie będzie stała na przeszkodzie w odnalezieniu sprawcy? Romans + wątek kryminalny + religia = coś nie pykło. Zauważyłam jedną prawidłowość – to już kolejna z książek wydawnictwa Dreams, w której jest mowa o Bogu. Jestem osobą wierzącą, nie przeszkadza mi to, ale nie zawsze pasuje to do klimatu powieści. Mam wrażenie, że na siłę starano się tu wepchać religijność i wyszło to nienaturalnie. Co to wątku miłosnego i kryminału – lubię takie połączenie, bo ma w sobie coś romantycznego. Tylko tym razem taki duet średnio wyszedł, bo nie wiem, co miało być w tej historii ważniejsze – zagadka czy romans. Warstwa kryminalna jako fanka gatunku mnie rozczarowała. Kryminał miał być tylko tłem dla budującego się uczucia głównej pary i był moim zdaniem nie do końca dopracowany. Zabrakło mi napięcia na każdej płaszczyźnie. Ode mnie 4/10.
3. 48 Andreas Gruber wydawnictwo Papierowy Księżyc
''Jeżeli w ciągu czterdziestu ośmiu godzin odgadniesz, dlaczego uprowadziłem tę kobietę, zostanie ona przy życiu. W przeciwnym razie – zginie'' – taką informację dostają osoby, podejrzewając, że został uprowadzony im ktoś bliski. Monachijska policjantka Sabine Nemez jest zaangażowana w tę sprawę podwójnie, ponieważ jedną z ofiar porywacza była jej matka. Sabine nie spocznie, dopóki nie dopadnie sprawcy. W śledztwie pomaga jej Holender Marteen S. Sneijder – profiler. Sprawca nie ma żadnych skrupułów – głodzi swoje ofiary, wlewa im atrament do płuc, muruje je żywcem, obcina palce… Czy śledczym uda się złapać mordercę nim minie 48 godzin Niedawno miałam do czynienia z niemieckim kryminałem o tytule Ptaszydło i nie do końca spełnił on moje wymagania. Dlatego starałam się nie mieć wymagań względem pozycji 48. Udało się, bo przeczytałam kawał naprawdę dobrego, mięsistego kryminału, który przy opisywaniu zbrodni skojarzył mi się z twórczością Cartera. Żałuję, że w Polsce nie wyszły kolejne tomy, bo Marteen i Sabine to dość ciekawy duet i myślę, że kolejne części ich przygód mógłby być równie ciekawe, jak ta. Ode mnie 8/10.
4. Piąta ofiara J. D. barker wydawnictwo Czarna owca
Wszystko zaczęło się od Elli Reynolds, która zaginęła przez trzema tygodniami, a jej ciało zostało właśnie znalezione pod powierzchnią skutego lodem jeziora. Na sobie miała ubranie dziewczyny, która właśnie zaginęła. Wszyscy wokoło twierdzą że stoi za tym Zabójca Czwartej Małpy. Jednak Sam Porter uważa inaczej i rusza na poszukiwanie mordercy, którego wcześniej nie złapał. Czwarta małpa to był sztos. Nie spodziewałam się wtedy, że pozytywne opinie dotyczące tej pozycji się sprawdzą. Miałam przez to względem Piątej ofiary przeogromne wymagania, które nie do końca się sprawdziły. Kontynuacja Czwartej Małpy jest naprawdę dobrą książką, ale tylko dobrą. Jest ciekawa sprawa, którą z zainteresowaniem śledziłam do samego końca. Jednak trochę jestem zawiedziona Samem Porterem i jego pościgiem, bo trochę przez to mamy dwie osobne sprawy, które się łączą ze sobą, jakoś mi to tak nie do końca siadło. Chciałabym, aby wybrzmiało, że ja się naprawdę dobrze bawiłam podczas czytania, ale towarzyszy mi też niedosyt, bo mimo dużej ilości stron nadal zostało sporo pytań bez odpowiedzi. Myślałam, że będzie więcej budowania napięcia, że będzie jazda bez trzymanki. Wydaje mi się że drugi tom to takie zwolnienie po dość intensywnej jedynce i cisza przed burzą, jaką zastaniemy w trzecim tomie. Ode mnie 8/10.
5. 1984 George Orwell wydawnictwo WAB
Akcja powieści 1984 George’a Orwella rozgrywa się w Oceanii, gdzie Partia pod wodzą Wielkiego Brata sprawuje absolutną władzę nad ludźmi poprzez totalitaryzm, kontrolę obywateli, manipulację historią i prawdą. Partia kieruje się hasłem: ''Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość''. Główny bohater powieści Winston Smith buntuje się przeciwko systemowi i w imię miłości decyduje się walczyć o wolność. Czy mu się to uda? Za mną już Folwark zwierzęcy, teraz 1984 – po obu powieściach zbieram szczękę z podłogi, bo wbija mnie w fotel to, jak bardzo mimo upływu lat obie historie były, są i zawsze będą aktualne. Muszę jednak przyznać, że Folwark zwierzęcy miał większą siłę rażenia jak dla mnie. Myślę, że przez wątek miłosny, który jest opisany dość sztywno, ta historia aż tak bardzo ze mnie nie rezonowała. Trzeba jednak oddać cesarzowi co cesarskie i po prostu przeczytać przynajmniej te dwie powieści autora. Ode mnie 7/10.
6. 31 kości Morgan Cry wydawnictwo Harde
Daniella Coutston mieszka w Glasgow, nie utrzymując bliższych kontaktów z matką, która mieszka w Hiszpanii. Kiedy jej matka umiera na zawał serca, kobieta przyjeżdża na pogrzeb. Na miejscu okazuje się, że Effie poza prowadzeniem baru wpakowała się w przekręt na rynku nieruchomości a oszukani wierzyciele i szemrane typy żądaną spłaty długów. Tymczasem lokalny detektyw prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Effie i jest przekonany, że jej córka wie więcej, niż mówi. Czy Daniella wyjdzie cało z tej afery? Mam problem z historią pana Morgana, bo tak do końca nie wiem, z czym miałam do czynienia. Ani nie było w tej powieści mrożącej w krew żyłach morderstwa, jak sugeruje to okładka, nie wyczułam też, bym miała do czynienia z obyczajową powieścią. W opiniach natrafiłam, że najlepiej zaklasyfikować tę książkę jako komedię kryminalną. Też nie wiem, czy to tak do końca dobre zaklasyfikowanie, bo nie czułam komediowego klimatu, ale skoro jest zbrodnia, to musi być kryminał i na tym poprzestańmy. Nie jest to powieść, która mi się podobała, mimo że osadzona została w lokalizacji, do której mnie ciągnie – Hiszpanii. Jestem fanką mocniejszych, mroczniejszych kryminałów, lżejsze opowieści z tego gatunku mi nie leżą. Dam jeszcze szansę drugiej części, mając z tyłu głowy nienastawianie się na coś mocnego i może wtedy bardziej mi się spodoba to, co przeczytam. Ode mnie 4/10.
7. Zmuszona by zabić Rachel Abbott wydawnictwo Filia
Zmuszona by zabić to moje pierwsze spotkanie z twórczością Rachel. Jest ono udane, jednak liczyłam na zdecydowanie więcej.
Mark po śmierci swojej żony nie potrafił znaleźć sobie miejsca. Nawet
wsparcie siostry mu nie pomogło. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka
Evie, z którą połączył go gorący romans, w wyniku którego urodziła im
się córka. Wydawało się, że ich relacja jest oparta na miłości i
zrozumieniu. Wszystko zmienia się, kiedy przyjaciele dostrzegają ślady
przemocy na ciele kobiety. Zaczynają podejrzewać Marka, który mimo
pozornego szczęścia mógł nadal nie pogodzić się, ze śmiercią żony i
wyżywa się na swojej obecnej partnerce.
Wszystko zmienia jeden wieczór. Sierżant Stephanie King zostaje wezwana
do rezydencji, w której doszło do morderstwa. Evie zabiła Marka. Czy
zrobiła to umyślnie? A może nie mogła znieść życia z tyranem i zabiła go
w obronie własnej? Wszyscy wokoło bronią Evie, która stała się
jednocześnie winną i ofiarą całego zajścia. Tylko Cleo – siostra Marka
nie wierzy w to, że jej brat mógłby się znęcać nad swoją partnerką. Jak
zakończy się ta sprawa?
Autorka stworzyła ciekawą historię, która okazała się fajnym duetem
kryminalno-thrillerowym. Mieszała tropy, udowadniała, że nie wszystko
jest takim, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. Wszystko dobrze,
tylko wolałabym, aby to bohaterka cyklu Stephanie King grała tu pierwsze
skrzypce. Wolałabym, aby skupiono się w tej powieści na prowadzeniu
śledztwa, a nie na rozprawie sądowej, która również była ciekawa, ale
nie dostarczyła mi takiej dawki emocji, jakiej bym oczekiwała. Niestety w
zakończeniu doszło do poplątania z pomieszaniem, King niczym feniks z
popiołów pojawiając się sporadycznie w tej historii, nagle wie co, kto i
jak. Autorka chciała utrzymać aurę tajemniczości do samego końca i
chyba w tej ostatniej fazie nieco się pogubiła. Z boku to może wydać się
satysfakcjonujące i zaskakujące i pewnie takie jest, ale ja chyba tak
nie do końca to kupiłam. Ode mnie 6/10. Na pewno sięgnę po kolejne
części, bo chcę poznać Stephanie bliżej.
8. Siódemka Erica Spindler wydawnictwo Edipresse
Po raz pierwszy z cyklem Strażnicy światła miałam
do czynienia dwa lata temu. I wtedy napisałam taką opinię: Bardzo lubię
twórczość Ericy.
Zdałam sobie sprawę, że ostatnio ją zaniedbałam, więc na cel obrałam sobie
pierwszy tom z serii, która zalega na mojej półce od dawna.
W pierwszą sobotę lipca dochodzi do zaginięcia młodej kobiety. Na drzwiach jej
domu wyryto siódemkę. Przypadek? Do sprawy zostaje przydzielona detektyw Micki Dare
doświadczona policjantka, której w prowadzeniu śledztwa pomoże detektyw Zach
Harris, świeżo upieczony stróż prawa, który brał udział w eksperymentalnym
programie szkoleniowym FBI. Początkowo relacje między tą dwójką nie układają
się najlepiej, zwłaszcza po tym, jak Micki otrzymuje polecenie czuwania nad
bezpieczeństwem Zacha,
podczas kiedy to on będzie się wykazywał swoimi zdolnościami. Z czasem oboje
przekonują się do siebie i do swoich metod pracy, a to powoduje, że będą mieli
większe szanse na przeciwstawieniu się złu, które nadchodzi.
Początek fabuły był obiecujący. Ciekawie zarysowana zagadka kryminalna, główne
postaci intrygujące. Byłam przekonana, że magia, z jaką będę miała do
czynienia, będzie opierać się jedynie na symbolach. Niestety dla mnie zatoczyła
ona szersze kręgi, co mi nie przypadło do gustu. Ten rodzaj fantastyki mnie
wzbudził mojej sympatii i powodował, że mimo dużej ilości dialogów i krótkich
rozdziałów, trudno było doczytać tę książkę do końca. Wolę Ericę
w „normalnych” powieściach. Ode mnie 4/10.
Zdecydowałam się wrócić do tego cyklu, by móc go dokończyć, chciałam sobie
odświeżyć pamięć, bo nie do końca byłam pewna, jak pewne sprawy się potoczyły.
Cieszę się, że to zrobiłam, bo książka podobała mi się o wiele bardziej niż za
pierwszym razem. Może wiedząc, z czym będę miała do czynienia, inaczej do tego
podeszłam. Nadal wolę autorkę w powieściach sensacyjno-kryminalnych, bo
połączenie kryminału z mocami nadprzyrodzonymi nie do końca mi pasuje. Ode mnie
7/10.
9. Skrzywdzona Max Czornyj wydawnictwo Filia
Max Czornyj
od swojej pierwszej nie jest mi obojętny. Choć nie jestem w stanie być na
bieżąco z jego twórczością, zawsze towarzyszy mi podekscytowanie na wieść o
nowej książce. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia miałam możliwość
przeczytania przedpremierowo najnowszą powieść autora, z czego bardzo się
cieszę.
Bohaterkami książki ‘‘Skrzywdzona’’ są przyjaciółki: Kinga oraz Lola. Ta
pierwsza została oskarżona o zabicie swojego dziecka. Mimo iż po roku udało jej
opuścić areszt, nadal nie pamięta jak z kochającej matki, stała się
dzieciobójczynią. Aktualnie zależy jej na tym, by odzyskać drugie dziecko. Lola
z kolei jest oddaną matką i żoną. Jej szczęśliwe życie zmienia się za sprawą
tajemniczej przesyłki, której nadawca zna sekret z przeszłości kobiety. Choć
obie kobiety sporo różni, łączy je jedno – dla swoich dzieci są w stanie zrobić
wszystko.
To, jak autor poprowadził mnie przez historię Kingi i Loli przeszło moje
najśmielsze oczekiwania. Jednak muszę przyznać, że na początku trochę gubiłam
się w życiorysach obu postaci, nie weszłam zbyt dobrze w fabułę, miałam przez
chwilę poczucie, że zbyt chaotyczna jest ta powieść i jak tak dalej pójdzie, to
nie doczytam jej do końca. Na szczęście we właściwym momencie wszystko
wskoczyło na właściwe tory i wtedy poczułam, że mam do czynienia z historią Maxa
Czornyja,
który po raz kolejny nie bierze jeńców. Nie obszedł się ze mną jako
czytelnikiem delikatnie, fundując mi taki rollercoaster emocji w głowie, że mam
ciarki, jak sobie przypomnę, z czym i z kim miałam do czynienia. Jak sobie
pomyślę, że książka napisana została na podstawie prawdziwych wydarzeń, to włos
jeży mi się na głowie. Ode mnie 8/10.
10. Wszystko, czego nie mówią ci przed ślubem Eliza Kuna wydawnictwo Otwarte
Tematyka ślubna nie dotyczyła mnie, aktualnie nie
dotyczy i myślę, że jeszcze bardzo długo dotyczyć nie będzie. Mimo tego, kiedy
wydawnictwo Otwarte zaproponowało mi zrecenzowanie książki, zgodziłam się, bo
kojarzę autorkę – pani adwokat Elizę Kunę, chociażby z programu Sprawa dla
reportera, cienię sobie jej wiedzę i merytoryczne podejście do spraw, i
wiedziałam, że nie pożałuję sięgnięcia po ten poradnik.
Pani Eliza w swojej książce dość jasno i wyraźnie stawie sprawę informując
czytelnika, że nieznajomość prawa i brak wiedzy szkodzi. Jeżeli decydujemy się
na podjęcie ważnego kroku w naszym życiu – bierzemy ślub, musimy się liczyć z
tym, że kiedy nie wszystko pójdzie po naszej myśli i dojdzie do rozstania,
musimy być świadomi konsekwencji, jakie poniesiemy. Pani Eliza dzieli się też w
swojej książce historiami par, które zapłaciły wysoką cenę za to, jak
lekkomyślnie ze strony prawnej podeszły do tematu i zamiast polubownego
zakończenia sprawy walczą w sądzie o majątek, czy opiekę nad dziećmi,
zapominając o wzajemnym szacunku i poprawnych relacjach między sobą.
Żeby nie było, ta książka nie została napisana po to, by kogoś odwodzić od
małżeństwa, bo można odnieść takie wrażenie. W środku autorka porusza wiele
tematów, które dotyczą ślubu, ale można je odnieść do spraw z życia
codziennego, chociażby kwestia dziedziczenia, która jakiś czas temu dotyczyła
mnie i gdybym miała tę książkę pod ręką, wiedziałabym, co zrobić, dokąd się
udać i zaoszczędziłabym sobie sporo czasu, nerwów i pieniędzy. Ode mnie 8/10.
11. Szóstka Erica Spindler wydawnictwo Edipresse
Szóstka to bezpośrednia kontynuacja Siódemki, przygód Micki Dare
i Zacha
Harrisa, który tym razem rozwiązują sprawy brutalnych naruszeń miru domowego. Z
pozoru napadniętych rodzin nic nie łączy. Jednak kiedy najlepszy duet policyjny
w Nowym Orleanie kopie głębiej, okazuje się, że sprawy mają drugie dno. Czy uda
się powstrzymać złe moce, zanim dotrą do tego, co dla nich najcenniejsze?
Zaczynam powoli się przekonywać do paranormalnej odsłony Ericy,
jednak to nadal nie jest tym, w czym czułabym się dobrze tak na 100%. Ciekawa
zagadka kryminalna zakrywana jest nadprzyrodzonymi mocami. I jakby z tym nie
mam problemu, tylko brak proporcji i pomysłu na moce z innego świata trochę
załamuje ciekawy klimat. Czytanie ludzi, ich uczuć, sny zwiastujące przeszłość,
to bardzo interesujące, ale nie tak efektowne, jak posiadanie księgi zaklęć i
władanie różdżką. Ode mnie 6/10. Jak na razie historie z obu części są na takim
samym poziomie.
12. Piątka Erica Spindler wydawnictwo Edipresse
Pierwsza część Strażników Światła podobała mi się.
Druga już trochę mniej, wobec trzeciej części zwanej Piątką nie miałam wysokich
oczekiwań. Może dzięki temu aż tak bardzo się nie zawiodłam, choć nadal
odczuwam niedosyt.
Podczas przyjęcia zorganizowanego na cześć otwarcia luksusowego hotelu, z
balkonu skacze jego właściciel. Choć zajście zostaje zaklasyfikowane jako
samobójstwo, Micki Dare
i Zach Harris zostają przydzieleni do prowadzenia śledztwa, oboje czując, że
nie wszystko jest takim, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. W trakcie
trwania śledztwa okazuje się, że sprawa śmierci dewelopera jest podobna do
sprawy z przeszłości, nad którą pracowała Micki ze swoim partnerem, który zmarł
podczas trwania tamtego śledztwa. Czy mimo trudnych wspomnień z przeszłości uda
jej się obronić tych, których kocha?
Jak już się zaczęłam przyzwyczajać do paranienormalnej
serii, to się okazało, że kontynuacji losów Micki i Zacha
brak. No nic, muszę pozostać z tym, co mam, mając nadzieję, że kiedyś sytuacja
ulegnie zmianie. Fabuła w tym tomie okazała się ciekawsza spośród wszystkich
dotychczasowych przeczytanych przeze mnie tomów. Tylko problem polega na tym,
że jest to napisane wszystko zbyt prostym językiem. I nie wiem, czy to wina
oryginału, a przekład polski i tak wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i
to uratował, czy to wina naszego tłumaczenia. Magia w kryminałach mi nie
przeszkadza, tylko akurat w przypadku Strażników Światła ich moce są mało
atrakcyjne jak dla mnie. Ode mnie 5/10. Jak pojawią się kolejne części, chętnie
do nich zajrzę, bo jak się teraz okazało mam słabość do duetu Dare
– Harris.
13. Punkt zero Thomas Enger Jorn Lier Horst wydawnictwo Smak słowa
Po książki pana Horsta, zwłaszcza serię z Williamem Wistingiem chciałam sięgnąć już od dłuższego czasu, ale ciągle odkładałam to na później. Myślę, że pod koniec roku się zmobilizuję, by przeczytać, chociażby jedną książkę z tego cyklu. Dzięki wyzwaniu, którego organizatorem jest portal Lubimy czytać pod hasłem: przeczytam książkę z liczbą w tytule, zdecydowałam się poznać twórczość pana Jorna w duecie. Dziewiętnaście lat temu inspektor Alexander Blix zastrzelił zabójcę – ojca pięcioletniej dziewczynki. Do dzisiaj dręczą go wspomnienia związane z tamtą akcją. Jest rok 2018 – Blix zostaje przydzielony do prowadzenia śledztwa w sprawie zaginięcia sportsmenki Sonji Nordstrøm, która nie pojawiła się w programie śniadaniowym na promocji swojej autobiografii. W prowadzone śledztwo zostaje wmieszana blogerka Emma Ramm, która w dniu zaginięcia odwiedziła dom Sonji, zastając na miejscu ślady walki i przyczepiony do telewizora numerek startowy z liczbą 1. Zaczyna się wielkie odliczanie, ponieważ giną kolejne znane osoby. Czy duet Blix i Ramm wpadną na ślad mordercy i złapią go, zanim ten doliczy do końca? Punkt zero to ciekawa pozycja, ale nie zaspokoiła w pełni mojego książkowego głodu. Pomysł na fabułę intrygujący, ale zabrakło mi pogłębienia portretu psychologicznego zabójcy. Choć znam jego motywacje, nie wiem, czy w sposób, w jaki ją przedstawiono, do końca mnie satysfakcjonuje. Zabrakło mi również budowania napięcia. Po prostu nie czułam tego dreszczyku emocji, który towarzyszy mi przy najlepszych książkach z tego gatunku. By nie kończyć swojej opinii negatywnie, dodam coś pozytywnego. Na plus zdecydowanie wypada duet Blix i Ramm. To, co ich łączy, mocno mnie zszokowało i z zaciekawieniem obserwowałam ich relacje mająca ogromny potencjał na kolejne ich wspólne przygody. Ode mnie 7/10.
14. Nasze ostatnie spojrzenie Rachel Abbott wydawnictwo Filia
Często i gęsto powtarzam, że lepiej się czuję,
kiedy daną serię czytam chronologicznie. Czasami zdarza się, że robię wyjątki i
wspominam o tym nie bez powodu przy okazji najnowszej powieści Rachel Abbott,
ponieważ nie dalej jak dwa tygodnie temu skończyłam czytać pierwszy tom z serii
o Stephanie King, a teraz zabrałam się za tom czwarty. Czy tomy z serii można
czytać wyrywkowo – gdybym napisała, że nie wyszłabym na hipokrytkę, ale jeżeli
ktoś chce sobie zaoszczędzić ogromnego spojleru,
lepiej, żeby trzymał się chronologii (chodzi tu przede wszystkim o prywatne
losy bohaterki cyklu)?
Celia,
Juliette i Nadia to kobiety, które sporo dzieli, ale jedno łączy – znają Elissa
Cobaina, znanego filantropa, medialnego gwiazdora, których ich skrzywdził. Gdy
pewnego dnia przypadkiem spotykają się w jednym miejscu, planując zemścić się
na Ellisie,
szantażując go. Niestety coś musiało pójść nie tak, ponieważ rano mężczyzna
zostaje znaleziony martwy na swoim jachcie. Kobiety zaczynają się wzajemnie
podejrzewać, niepewne tego, co zaszło poprzedniej nocy. Muszą milczeć, bo
inaczej jedna pociągnie resztę za sobą. Do akcji wkracza Stephanie King. Czy za
morderstwem stoi zdradzona żona albo któraś z niezaspokojonych kochanek? A może
to żadna z nich?
Pierwszy tom przygód Stephanie King pod kątem fabularnym przypadł mi do gustu,
jednak miałam zastrzeżenia co do zakończenia i do tego, że bohaterce cyklu
poświęcono bardzo mało czasu. Nie wiem, jak z czasem w drugim i trzecim tomie,
ale w czwartym Stephanie ostro zapierdzielała, aby znaleźć sprawcę. Pomysł na
fabułę bardzo mi się podobał, choć od początku wiedziałam, że autorka do samego
końca będzie mylić tropy, by czytelnik przez cały czas zastanawiał się, kto
jest winny. Czy zakończenie mnie usatysfakcjonował? I tak i nie. Tak, bo nie
spodziewałam się takiego obrotu spraw, a nie bo uważam, że niepotrzebna była
śmierć na końcu. Wiem, że czasami fajnie jest z przytupem zakończyć tom, by
czytelnik zbierał szczękę z podłogi, ale wydaje mi się, że ostatni akt był
nieco naciągany. To mógł być po prostu spokojny kryminał, bez fajerwerków.
Takie jest moje zdanie. Ode mnie 8/10.
15. Otok Michalina Remisz wydawnictwo Darwin
Twórczość Michaliny Remisz poznałam za sprawą jej debiutu Camgirl, który bardzo mi się spodobał. Cieszę się, że do moich rąk trafiła jej najnowsza powieść, tym razem w gatunku, który bardzo mi leży, czyli kryminał. Na chorwackiej wyspie Čiovo bez śladu giną kobiety. Policja jest bezradna, nie mają żadnego punktu zaczepienia. W tym samym czasie na wyspę przyjeżdża detektyw Artur Kurkowski z narzeczoną Klarą i przyjaciółką Moniką, by skorzystać z uroków pięknego miejsca i odpocząć od szarej codzienności. Ich plany burzą się, kiedy Monika po kłótni z przyjaciółmi znika, a na plaży Artur znajduje zwłoki młodej kobiety. Sprawą zajmują się komisarz Dragan Petrušić i jego świeżo upieczona partnerka Jelena Babić. Czy tym razem uda się odnaleźć sprawcę, zanim ten uderzy ponownie? Nigdy nie byłam w Chorwacji, chyba że liczy się skakanie palcem po mapie. Fajnie, że dzięki autorce, która pięknie opisała okolicę, mogłam, choć na chwilę przenieść się w ten region i pooddychać tamtejszym powietrzem. Gdybym ja wybrała się na wakacje w takie miejsce i przyszłoby mi się zmierzyć z zagadką kryminalną, cieszyłabym się przeogromnie. Leżenie na plaży to nie jest moja ulubiona aktywność, zdecydowanie wolę działać. Jeżeli chodzi o fabułę, jako fance kryminałów, bardzo spodobało mi się to, co przeczytałam. Ostatnio widziałam fantastyczny francuski serial Vortex i zbrodnia na plaży, zabójstwa pięknych kobiet i tak jakoś obie pozycje mi się ze sobą skojarzyły. Jest to jak najbardziej pozytywne skojarzenie. Otok poza kryminałem zawiera odrobinę fantastyki. Jest ona kluczowa w zakończeniu i choć wiem, że nie zawsze takie połączenie jest satysfakcjonujące, tym razem nie ma się czego obawiać – wszystko w tej powieści ma ręce i nogi. Ode mnie 8/10.
16. 6 ran Morgan Cry wydawnictwo Harde
Na początku miesiąca przeczytałam pierwszy tom z serii z Daniellą Coulstoun w roli głównej. Łagodnie mówiąc, nie odnalazłam się w tamtej powieści, ale kiedy pierwsze spotkanie z danym autorem nie idzie po mojej myśli, tak łatwo się nie poddaję i zdecydowałam się zrobić drugie podejście, które okazało się odrobinę lepsze, ale nadal nie jestem fanką tego cyklu.
Po śmierci matki Daniella Coulstoun decyduje się nadal prowadzić ze swoimi przyjaciółmi pub Se Busca. Pewnego dnia w piwnicy zostają znalezione zwłoki gangstera, a podejrzenia padają na Daniellę. Aby oczyścić się z zarzutów, musi znaleźć prawdziwego zabójcę. Czy jest nim właściciel konkurencyjnego pubu, a może któryś z bywalców Se Busca? A może w grę wchodzą gangsterskie porachunki?
Cykl z Daniellą Coulstoun to podobno komedia kryminalna. Piszę podobno, bo ja się ani razu podczas czytania nie zaśmiałam. Na pewno jest to kryminał o lżejszym zabarwieniu, a ja raczej za takimi nie przepadam. U mnie albo mocne tąpnięcia, krew, pot i łzy, albo zabawa do rozpuku. Nie dostałam ani jednego, ani drugiego, więc oceniam tę część 5/10, o jedno oczko więcej niż część pierwszą, bo mam wrażenie, że była lepiej dopracowana pod względem fabularnym.
17. Siedem mężów Evelyn Hugo
Parę lat temu za namową nie pamiętam już kogo,
zakupiłam książkę Taylor Jenkins Reid „Na zawsze, ale z przerwą”. Odłożyłam ją
na półkę, przykryłam innymi książkami, aż o niej zapomniałam. Przypadkiem
mignęło mi przed oczami nowe wydanie powieści „Siedmiu mężów Evelyn
Hugo”, książki, którą spore grono osób mi polecało. Zdecydowałam się po nią
sięgnąć i przypomniałam sobie wtedy, że moja przygoda z twórczością autorki
mogła się zacząć znacznie wcześniej. Jak mawiał klasyk, nie ma przypadków, są
tylko znaki. Tak więc oto poznałam sławną Evelyn
i nie dość, że nie wiem, co powiedzieć po spotkaniu z nią, to jeszcze bardziej
nie wiem, co napisać, bo buzują we mnie sprzeczne emocje.
Monique
dostaje propozycję przeprowadzenia wywiadu z aktorką, gwiazdą Hollywood – Evelyn
Hugo. Kobieta ma jednak jeden warunek: rozmowa nie może zostać opublikowana
przed jej śmiercią. Evelyn
opowiada dziennikarce o tym, jak trafiła na sam szczyt popularności, wyjaśnia,
dlaczego brała ślub aż siedem razy, kogo tak naprawdę kochała i jaką cenę
przyszło jej zapłacić za sławę i pieniądze. Podczas trwania rozmowy między
kobietami nawiązuje się przyjazna relacja, którą zniszczyć może tajemnica, jaką
skrywa gwiazda kina.
Po lekturze tej powieści aż się wierzyć nie chce, że Evelyn
Hugo nie istnieje naprawdę. To jest tak barwna, charyzmatyczna osoba, opisana
przez autorkę w takich detalach, jakby to była żyjąca osoba. Bardzo podobał mi
się pomysł na fabułę, tj. opisywanie czyjegoś życia na podstawie miłosnych
przygód. To był świetny zamysł, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach,
osadzony w klimacie, który mnie totalnie uwiódł. Mogłabym się tak zachwycać bez
końca, a jednak mam jakieś ale. Nie wiem do końca czy rola Monique
w tej przygodzie mi do końca odpowiada. To mógł być zwykły wywiad, który ma w
sobie ogrom niezwykłości za sprawą życia Evelyn.
A jednak autorka zdecydowała się jeszcze podsycać atmosferę wielką tajemnicą,
która ma swoje rozwiązanie w końcówce. I nie żeby mi się to jakoś szczególnie
ze sobą gryzło. Tylko mam wrażenie, że to było niepotrzebne. Tajemnica ujrzała
światło dzienne i co i nic. Czuję jednocześnie niedosyt, ale jest też we mnie
miejsce na ogromną satysfakcję z tego, co przeczytałam. Jest to powieść godna
polecenia. Ode mnie 8/10.
18. Krzycz jeśli żyjesz Cyryl Sone wydawnictwo Znak koncept
Miesiąc temu zaginęła młoda dziewczyna Weronika Zatorska,
której zwłoki odnalazł spacerujący z psem dryfujące w wodzie. Sprawę poprowadzi
prokurator Konrad Kroon
– gdański, najbardziej błyskotliwy ze wszystkich śledczych. Śledztwo dość
szybko zostaje zamknięte z uwagi na to, że sekcja zwłok nie wykazała, by do
śmierci dziewczyny przyczyniły się osoby trzecie. Gustaw Kolasa student prawa i
praktykant Konrada, przeglądając akta sprawy, zauważa na przedramieniu tatuaż
ze słowami „krzycz
jeśli żyjesz” taki sam, jaki znajduje się na jego ciele.
Wspomnieniami wraca do niezapomnianych wakacji, podczas których poznał Julię,
która tak samo niezwykła, jak i niebezpieczna. Gustaw stara się przekonać
wszystkich wokoło, że śmierć Weroniki nie jest przypadkiem. Czy prokurator
zdecyduje się mimo braku śladów kontynuować śledztwo?
Cieszę się, że swój debiut zaliczył w kategorii kryminał, bo jak wspomniał w
posłowiu, na początku jego myśli błądziły wokół książki o miłości, co może nie
byłoby złe, ale jestem #teamkryminały
i cieszę się z takiego obrotu sprawy. Mam mieszane uczucia względem tej
powieści. Sam pomysł na fabułę, na tajemniczą bohaterkę zwaną Julią bardzo mi
się podobały. Gonienie za króliczkiem, który jest za każdym razem na
wyciągnięcie ręki, jest pobudzające. Chyba jednak nie do końca podobała mi się
konstrukcja powieści. To tylko moje wrażenie i może być ono mylne, ale miałam
poczucie, że do tej powieści wkradł się nieuporządkowany bałagan. Skakanie z
wątku na wątek, z przeszłości w teraźniejszość – momentami bardzo się gubiłam i
nie czułam się z tym do końca komfortowo. Liczyłam też, że skoro cykl opiera
się na prokuraturze, będzie więcej smaczków związanych z tym zawodem, bo choć
nałogowo czytam kryminały, cały czas otaczam się policjantami i detektywami.
Lubię słuchać wywiadów z autorem książki, wiem, że debiut to pierwsze koty za
płoty, stąd ode mnie 7/10. Wierzę, że pan Cyryl dotrzyma słowa i kolejna
książka będzie lepsza.
Komentarze
Prześlij komentarz