348. Podsumowanie książkowe - luty 2026.

W lutym udało mi się przeczytać 15 książek.

Najmilej wspominam przygodę z tytułem Zerwa i Przez trudy do gwiazd. 

Oto pełna lista:

1. Księżniczka z lodu Camilla Läckberg wydawnictwo Czarna owca  

Księżniczka z lodu to pierwszy tom z serii o miejscowości Fjällbacka, która leży na zachodnim wybrzeżu Szwecji. W jednym z domów zostaje znalezione ciało Alexandry Wijkner. Wszystko wskazuje na samobójstwo. Matka ofiary w to nie wierzy i szuka pomocy w przyjaciółce córki z dzieciństwa. Erika Falck wspólnie  z kolegą z dawnych lat policjanta Patrikiem Hedströmem, który aktualnie jest policjantem, postanawiają rozwikłać sprawę. Jak na pierwszy tom serii Księżniczka z lodu wypada całkiem fajnie. Nie był to może kryminał, który rozłożył mnie na łopatki i pozbawił tchu, ale też nie była to porażka. Po prostu jest to dobrze napisany kryminał, bez jakiś większych fajerwerków. Już się przyzwyczaiłam, że nie zawsze to policja wpada na trop sprawcy, ale np. jak w tym przypadku dziennikarka i zaczyna mi to coraz mniej przeszkadzać, choć jednak bliżej mi to fabuł, w których to gliniarze są tymi mądrzejszymi. Mam nadzieję, że Fjällbacka jest trochę większa od Sandomierza, by nie okazało się, że w mieście jest więcej sprawców niż mieszkańców ;). Ode mnie 7/10. 

2. Przełęcz snów Anna Olszewska wydawnictwo Zwierciadło  

Historia dwóch braci, zakochanych w tej samej dziewczynie. Jagna, Staszek i Jędrek od zawsze byli nierozłączni. Aż do czasu kiedy dziewczyna dokonała wyboru… Pewnego dnia przyjaciele wybrali się na wypad w góry, podczas którego zginął Staszek. Od tamtej chwili mija 12 lat. Jędrek pracuje jako ratownik  górski, chcąc odkupić swoje winy za śmierć brata. Jagna żyje i pracuje za granicą. Tajemnicza pocztówka, którą oboje dostają, powoduje, że po raz kolejny przyjdzie im się zmierzyć z tragedią sprzed lat. Co tak naprawdę wydarzyło się przed laty? Jaką tajemnicę skrywa Jagna?Nastawiałam się na obyczajówkę, trójkąt miłosny, a dostałam na doczepkę kryminał z takimi plot twistami, których nie powstydziłby się dobry thriller. I choć brzmi to obiecująco i ciekawie, mnie nie porwało. Z żadną z postaci nie złapałam kontaktu, wręcz przeciwnie, każda z postaci zwłaszcza tych głównych stale mnie irytowała. Ona kochała jego, ale wybrała drugiego, bo myślała, że jej nie kocha. On ją kochał, ale nie potrafił tego okazać. Tylko że jak już się dziecina zdecydowała, na jednego, to się drugi obudził. No i biedaczka skupiała swoją uwagę na dwójce chłopaczków. A jak jeden umarł, to już tego drugiego, co go kochała naprawdę, nie chciała, bo dręczyły ją wyrzuty sumienia. Trudne sprawy. Ode mnie 5/10. 

3. O czym szumią świerki Magdalena Kornak wydawnictwo Lind&Co 

O czym szumią świerki to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Magdaleny, które należy do tych udanych, choć muszę przyznać, że początek historii na to nie wskazywał. Dopiero zakończenie spowodowało, że pozytywniej niż na początku myślę o fabule.
Grupa przyjaciół po 25 latach spotyka się na zjeździe klasowym. Ktoś miał cel, by ściągnąć wszystkich w jedno miejsce, ponieważ przed laty doszło do pewnego wydarzenia, o którym nikt nie chce pamiętać. Między znajomymi dochodzi do napięć i kłótni, które przybierają na sile, kiedy okazuje się, że jeden z uczestników nie żyje. Kto stoi za zaproszeniem na zjazd? Czy ta sama osoba stoi za zabójstwem?
Tak jak wspomniałam wyżej, początek historii nie zwiastował, że zaangażuję się w nią, tak bardzo. Pomyślałam, że będzie to kolejna historia przypominająca klimatem twórczość Agathy Christie, gdzie w jednym miejscu spotyka się kilka osób, jedna z nich wybija wszystkich po kolei, a śledztwo prowadzi uprzejmy detektyw, który wyjaśni: kto? Gdzie? I po co? Nie chcę pisać, że na szczęście tak się nie stało, bo lubię powieści detektywistyczne w tym klimacie, po prostu cieszę się, że tym razem dostałam coś innego. Końcówka daje odpowiedzi na wszystkie pytania, cieszę się, że nie nagromadziło się tam nie wiadomo jak sporo plot twistów, które zepsułyby istotę fabuły. Trochę niepewności mam co do psychologicznej strony postaci, bo traumy, które niektórym zostały zafundowane, nie wiem, czy wystarczająco odzwierciedlają ich stan. W sumie to nie powinnam tego oceniać, bo nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Ode mnie 7/10.

4. Kryształowy deszcz Marek Stelar wydawnictwo Filia 

Akcja powieści toczy się jesienią 1938 roku w Stettinie, w samym środku III Rzeszy, gdy nazistowska władza jest u szczytu swojej potęgi. W jednym z mieszkań zostaje znalezione ciało emerytowanego generała Ernsta von Mannschwitza. Na ścianie wydrapana została Gwiazda Dawida, co ma sugerować motyw antysemicki i winę Żydów. Radca kryminalny Eilhard Kurtz, który został wyznaczony do poprowadzenia śledztwa, nie wierzy w tę wersję wydarzeń i postanawia wraz ze swoim przyszłym Kurtem Klingem prowadzić śledztwo w innym kierunku. Niestety, kiedy dochodzi do aresztowania Kurta, który ze względu na zatajenie swojego pochodzenia zostaje wysłany do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, a Anna – córka Kutza zostaje porwana, Eilhard musi postawić wszystko na jedną kartę, by ochronić bliskich.
Pierwszy tom przygód Kurtza – Ołowiane żołnierzyki, zrobił na mnie takie wrażenie, że przed bardzo długi czas znajdował się w TOP 10 ulubionych książek poprzedniego roku. Walka o miejsce na tej liście trwała praktycznie do samego końca, niestety książka wypadła z tej listy, ale zrobiłam to z ciężkim sercem. Chcę tym wywodem podkreślić, że pierwszy tom z serii był świetny i godny polecenia. Cierpliwie czekałam na drugi tom, nie pozwalając sobie na to, by moje wygórowane wymagania spowodowały, że się zawiodę. I nie zawiodłam się na kontynuacji przygód Eilharda, nie niestety nie czuję już tego, czułam za pierwszym razem. Chyba jednak nie udało mi się tak do końca stłamsić swoich pragnień względem kontynuacji. W tym tomie naprawdę nie ma się do czego przyczepić – jest ciekawy klimat, idealne oddana atmosfera tamtych lat, bohaterowie są dobrze nakreśleni, zwłaszcza Kurtz, zagadka kryminalna budzi zainteresowanie. Wypisz wymaluj – idealny kryminał. Może problem polega na tym, że ideały nie istnieją? Naprawdę nie mam się do czego przyczepić, a jednak czuję, że tym razem tak nie do końca to na mnie zadziałało. Myślę jednak, że moje odczucia moją odejść trochę na bok i trzeba docenić warsztat aktora, jego zdolność do nakreślania fabuły w taki sposób, że chce się z każdym kolejnym rozdziałem wejść głębiej w historię i dowiedzieć się co będzie dalej. Mimo mojego mini braku zachwytu oceniam tę powieść 8/10. Dziękuję wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki. 

5. Twarz bestii Bartłomiej Kowaliński wydawnictwo Dreams 

W przypadku tej serii popełniłam błąd, jeżeli chodzi kolejność sięgania po tomy. Najpierw w 2022 roku sięgnęłam po tom trzeci, który okazał się tym najlepszym, rok temu sięgnęłam po tom pierwszy, by wrócić na właściwe tory, a teraz w końcu zabrałam się za tom trzeci, który podobał mi się niestety najmniej. Nie wiem, czy to skutek zaburzonej chronologii, ale no nie stałam się 100-procentową fanką tego, co przeczytałam.
Paweł Wolski, dziennikarz śledczy dostaje tajemniczego e-maila z prośbą o pomoc od dziewczyny, której nie zna. Postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie. Kiedy dociera do Beskidu Sądeckiego, skąd została wysłana wiadomość, okazuje się, że dziewczyna nie żyje od kilku miesięcy. Paweł decyduje się pozostać na miejscu i pomóc w odkryciu sprawcy.
Po przeczytaniu tej książki jestem trochę niezdecydowana i nieobecna jak główny bohater, który jednocześnie chce pomagać ofiarom i dąży do uzyskania sprawiedliwości, ale zależy mu również na rodzinie, której przez prace poświęca za mało czasu. I ja czuję, że fabuła miała potencjał, ale skakanie od sprawy kryminalnej do życia rodzinnego zaburzały mi odbiór. Wiem, że tak wygląda prawdziwe życie i fajnie jest, kiedy poznajemy prywatną sferę głównych bohaterów, tylko wybijało mnie to z rytmu. W jednej scenie Wolski prowadzi śledztwo, ma trop, a w kolejnej scenie skupia się na tym, by pojechać do domu, bo tęskni. Jak nie ma tych rozterek w książce to mi ich brak, a jak są, to mnie może nie tyle irytują, ile przeszkadzają. Kobiecie nie dogodzisz ;). Niemniej jednak uważam, że sprawa kryminalna była całkiem ok, dlatego też oceniam tę książkę 7/10.

6. Dopóki biegnę Terri Blackstock wydawnictwo Dreams 

Casey Cox jest podejrzana o zabicie swojego przyjaciela. Ucieka, wiedząc, że ci, którzy wrobili ją w zabójstwo, dopilnują, by nie trafiła żywa do więzienia. Oprócz policji, na prośbę rodziny zmarłego, dziewczynę ściga były kombatant, naznaczony zespołem stresu pourazowego Dylan Roberts. Choć mężczyzna nie jest do końca przekonany czy ściga właściwą osobę, bo Casey nie pasuje do profilu sprawcy, postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć, by przekonać się, czy dziewczyna naprawdę jest niewinna, a może tylko taką udaje. Dopóki biegnę to kawał dobrego thrillera. Choć jest tu też miejsce na kryminał, to nie odgrywa on tutaj aż tak dużej roli. Bardziej angażująca jest ucieczka Casey i pościg za nią. Jestem fanką charakterystyki dziewczyny, bo jej zmysł obserwacji, inteligencja połączona z odwagą, dają nam naprawdę ciekawą postać kobiecą do obserwowania. Dylan również jest intrygującym facetem, który zmaga się z własnymi demonami, ale cieszę się, że serce ma po dobrej stronie i ufa swojej intuicji. Zobaczymy, jak to się potoczy w kolejnej części. Ode mnie 9/10. 

7. Poradnik pozytywnego myślenia Matthew Quick wydawnictwo Bukowy Las 

Kiedy miałam bzika na punkcie Bradleya Coopera, dlatego też 9 lat temu obejrzałam Poradnik pozytywnego myślenia, nie wiedząc o tym, że to ekranizacja książki. Film mi się nie podobał, chyba wtedy nie do końca go zrozumiałam. Przypomniałam sobie o nim niedawno i chciałam go sobie przypomnieć i wtedy przypadkowo trafiłam na informację, że film zrobiono na podstawie książki. Stwierdziłam, że teraz powinnam akurat w tym przypadku przesłuchać, powieść, a dopiero później ponownie zajrzeć do filmu. Po zapoznaniu się z książkową wersją już dzisiaj wiem, że wtedy, 9 lat temu powinnam zacząć od książki, bo przynajmniej wiem, o co chodzi w tej całej historii.
Pat Peoples po czteroletnim pobycie w zakładzie psychiatrycznym wprowadza się do rodziców, by tam w spokoju ćwiczyć sprawność fizyczną, nauczyć się jak być życzliwym i pozytywnie myśleć. To ma mu pomóc w powrocie do żony Nikki, która go zdradziła i doprowadziła do załamania nerwowego. Nie będzie to jednak łatwe, bo Pat ma zakaz zbliżania się do żony. Pewnego dnia w życiu mężczyzny pojawia się tajemnicza Tiffany, która zmaga się z depresją po stracie męża. Pat jest dość chłodno nastawiony do dziewczyny, bo zależy mu na żonie. Jego nastawienie zmienia się, kiedy Tiffany obiecuje mu na nawiązanie kontaktu z żoną w zamian za przysługę.
Początek książki był taki sobie. Totalnie nie mogłam wejść w tę opowieść. Nie przeszkadzało mi, że Pat miał już twarz Bradleya a Tiffany Jennifer. Po prostu, choć to zabrzmi dziwie, nie kumałam, o co chodzi. Na szczęście dość szybko klocki wskoczyły na właściwe miejsce i eureka – zaczęłam powoli rozumieć fenomen tej powieści i tak ogromne zainteresowanie, choć akurat nie widziałam w niej potencjału na ekranizację. Też nie pamiętam, jak bardzo film trzyma się książki, i może się okazać, że po raz kolejny ekranizacja mi się nie spodoba, a tym razem będzie to wina książki. Książka jest pokręcona tak samo, jak Pat, ale w tym pokręceniu jest jakiś urok, jest czas na śmiech, na refleksję. Mogłabym się od Pata sporo nauczyć. Może i ja znajdę jakiś system, dzięki któremu nauczę się jak być życzliwym i pozytywnie myśleć. Ode mnie 8/10.

8. Dochodzenie. Na styku Karen Dionne wydawnictwo Marginesy  

Dochodzenia. Na styku thriller kryminalny osadzony w świecie serialu The Killing stanowiący prequel, ponieważ wydarzenia w książce mają miejsce kilkanaście miesięcy wcześniej. Na osiedlu przyczep mieszkalnych dochodzi do wybuchu. Na miejsce zostaje wezwana straż pożarna. Wiele wskazuje na to, że do pożaru doszło podczas wytwarzania metamfetaminy. Stephen Holder tajniak pracujący pod przykrywką ratuje życie synowi ofiary i znika, by się nie zdekonspirować. Okazuje się, że w przyczepie obok zostaje znalezione ciało mężczyzny z raną postrzałową. Na miejsce zostaje wezwana Sarah Linde. Czy obie sprawy coś ze sobą łączy? Nie jestem przekonana czy powstanie tej książki to dobry pomysł. Po sukcesie książek Davida Hewsona i seriali ten prequel, który w sumie niewiele wnosi, ginie po drodze, i nie jest zbyt popularny. Ja trafiłam na tę książkę przypadkowo, bo kiedy kupowałam serię Dochodzenie Hewsona ona była dołączona jako dodatek. Przeczytałam ją, bo byłam ciekawa i liczyłam, że wprowadzę się jeszcze w klimat serii Dochodzenie, jednak pan Hewson zbyt wysoko postawił poprzeczkę. Ode mnie 4/10. Bliższa jest memu sercu Sarah Lund niż Sarah Linde. 

9. Zerwa Remigiusz Mróz wydawnictwo Filia 

Po odrobinie słabszej Deniwelacji przyszedł czas na piąty tom przygód komisarza Forsta, w którym wszystko wraca na właściwe tory.
Na Rysach przy granicy polsko-słowackiej zostają odnalezione zwłoki starszego mężczyzny. Wszystko wskazuje na to, że Bestia powróciła. W mieście wybucha panika. Tymczasem Forst budzi się w zakopiańskim szpitalu, nie pamiętając, co działo się, od kiedy opuścił Polskę. Czy na pewno Bestia powróciła? A może tym razem mamy do czynienia z naśladowcą? Czy Wiktor mimo kłopotów z pamięcią będzie w stanie dopaść sprawcę? Ła ła łi ła co tu się podziało w tym tomie, to ja nie wiem? Znaczy się, wiem, ale się nie spodziewałam. Za każdym razem, kiedy myślę, że Remigiusz Mróz mnie nie zaskoczy, to znowu to robi. I ja wtedy żałuję swojego zwątpienia, obiecuję poprawę, mając nadzieję, że dotrzymam danego słowa. Dałam się znowu nabrać jak małe dziecko, ale cieszę się z takiego, a nie innego obrotu spraw. Przepraszam Wiktorze, że w myślach czasami zwyzywałam cię od naiwnych, zakochanych głupców, ale postaraj się zrozumieć, że czasem lepiej na początku w kogoś zwątpić i przyznać się do tego, niż komuś zaufać, a później się na nim zawieść. Obiecuję, że będę ostrożniejsza i uważniejsza i nie będę starała się, by autor nie wywiózł mnie w pole. Ode mnie 10/10. Dzięki Forściku, że wróciłeś.

10. Przez trudy do gwiazd Anna Rybakiewicz wydawnictwo Filia  

Trwa druga wojna światowa. W 1940 roku siedemnastoletnia Anastazja Zielińska wraz z matką i rodzeństwem zostają wysłani na Sybir. W tym samym wagonie podróżuje z nimi Leon Białowąs z bratem synowie ludzi, którzy donieśli na państwa Zielińskich. Anastazja prowadzi dziennik, zapisując wszystko, co się dzieje i co czuję, oddalając się od domu.
Jest rok 1990. Anastazja doznaje udaru, na skutek którego traci pamięć i potrzebuje opieki. Jej opiekunek zostaje Leon. Kobieta nie jest tym zachwycona, bo przypomina jaką nienawiść żywi do tego człowieka. Kiedy jednak mężczyzna zaczyna czytać jej pamiętnik, wszystko się zmienia…
Pani Ania znowu to zrobiła. Znowu poruszyła, zachwyciła i zauroczyła mnie swoją powieścią. Już na stracie, kiedy wyczułam inspirację „Pamiętnikiem” Sparksa, została kupiona. A jak do tego doszła historia zesłania, to już po prostu zabrakło mi słów. Uwielbiam w twórczości pani Ani oczywiście poza pomysłem na historię, jej wrażliwość, jaką się posługuje wobec swoich bohaterów, jak otula ich ciepłem i miłością, nie pozostawiając nas obojętnymi na to, co się dzieje. Nie ma w jej powieściach oceniającego tonu, autorka zdaję się na inteligencję i emocjonalność czytelnika, pozwalając każdemu indywidualnie i na swój sposób wsiąknąć w daną historię. Będę nudna, ale ode mnie kolejna 10.

11. Więcej krwi Jo Nesob wydawnictwo Dolnośląskie  

Jon Hansen ucieka przed Rybakiem, którego oszukał i zdradził. Decyduje się czasowo ukryć się w wiosce na północy Norwegii. Na czas ucieczki przybiera imię Ulf. Na miejscu poznaje Leę i jej dziesięcioletniego syna Kunta, który pomagają mu się schronić w myśliwskiej chacie. Niestety Rybak tak szybko nie odpuszcza i zrobi wszystko, by odnaleźć dłużnika.Po pierwszym tomie z serii Krew na śniegu, który podobał mi się, ale nie do końca w takim stopniu, w jakim oczekiwałam, sięgnęłam po tom drugi. Tytuł obiecywał, że będzie więcej krwi i czy było? Chyba nie do końca. Okazało się jednak, że z Nesbo to niezły romantyk jest. Książka jest klimatyczna, ale fabuła jest zbyt ociężała jak dla mnie. Lubię zdecydowanie bardziej dynamiczne opowieści. Ode mnie 6.10. Muszę zatrzeć ten niedosyt i w końcu sięgnąć po serię z Harrym Hole. 

12. Pięć lat z życia Dannie Kohan Rebecca Serle wydawnictwo Czwarta Strona 

Z twórczością pani Serle miałam już do czynienia w tamtym roku przy okazji tytułu ''Moja lista gości'', w którym pokładałam wielkie nadzieje. Niestety moje oczekiwania rozmyły się z rzeczywistością, bo choć sam pomysł na powieść był ciekawy, to wykonanie było nudne. Nie poddałam się jednak i sięgnęłam po kolejną książkę autorki i znowu to samo – pomysł na fabułę intrygujący ciekawy, wykonanie nijakie i mało interesujące.
„Nazywam się Dannie Kohan i uważam, że powinno się żyć według liczb”.
Pytanie, gdzie Dannie widzi siebie za 5 lat, nie stanowiło dla niej problemu, ponieważ ma zawsze wszystko zaplanowane. Prysznic i makijaż zajmują jej 36 minut, dodatkowe mycie włosów 43 minuty. Uważa, że zanim para ze sobą zamieszka ich związek powinien trwać 24 miesiące, a 30 lat to idealny wiek na ślub. Pewnego dnia wszystko jednak ulega zmianie, kiedy Dannie zasypia na kanapie i budzi się po pięciu latach w innym miejscu, z innym mężczyzną, którego bardzo kocha. Po godzinie wraca do swojego prawdziwego życia, nie mogą zapomnieć o mężczyźnie ze snu, który był bardzo realny. Niedługo potem okazuje się, że chłopak z jej snu istnieje naprawdę i spotyka się z jej najlepszą przyjaciółką. Co w takim razie jest jawą, a co snem? Czy Dannie przewidziała swoją przyszłość?
Ta książka to ani fantastyka, gdzie występują czary-mary, ani zachwycający romans rodem z najlepszych komedii romantycznych. W sumie to nie wiem, co to jest. Chyba obyczajówka dla ubogich. Mam wrażenie, że autorka sama nie wiedziała do końca, co ma z jej powieści wyjść. Sam punkt wyjścia był bardzo ciekawy. Ktoś nam się śni. Nie dość, że sen wydaje się nam namacalny, to się okazuje, że facet z sennych marzeń istnieje naprawdę. Kto by tak nie chciał? Niestety zbrakło wypełnienia tej powieści czym więcej, bo Dannie, mimo że była poukładaną postacią, to była też przez to bardzo nudna. A wcale tak nie musiało być. Znane są postaci w literaturze, które mają swoje nawyki i zwyczaje i okazują się barwnymi postaciami. Za nudną postacią toczy się nudna fabuła i tak do zakończenia, gdzie następuje punkt kulminacyjny, który nie zrobił na mnie wrażenia. Dla mnie Dannie to emocjonalna kłamczucha i nie chciałabym, aby taka osoba przebywała w moim otoczeniu. Ode mnie 3/10. 

13. Katastrofa w Andach Max Czornyj wydawnictwo Filia 

O katastrofie lotu 571 nigdy wcześniej nie słyszałam. Sięgnęłam więc po książkę nie tyle z ciekawości czy z chęci innego spojrzenia na tę historię, tylko dlatego, że lubię twórczość autora. I chciałam też odczarować złe wrażenie, jakie miałam do tej pory po przeczytaniu książek autora z gatunku true crime poświęconym mordercom, które nieszczególnie zdobywały moją aprobatę. I w końcu się udało, bo uważam, że Katastrofa w Andach jest najlepszą książką autora z tego gatunku.Autor lubi mroczne i brutalne historie, więc nie dziwię się, że zdecydował się wsiąknąć w tę historię. Doceniam pracę autora, który odwalił kawał dobrej roboty, przygotowując materiały do tej historii i cieszę się, że udało mu się zapewne z szacunku do ofiar katastrofy do minimum ograniczyć opisy tego, co się tam wydarzyło. Już to, co dostaliśmy w połączeniu z wyobraźnią działa na czytelnika. Przynajmniej na mnie zadziałało. Ode mnie 9/10. Książka idealnie wpasowała się w wyzwanie czytelnicze z hashtagiem #klubniespokojnejstarosci organizowanym przez @zakurzona.biblioteczka i @lechita92 w kategorii mój przyjaciel kanibal – książka, w której pojawia się motyw kanibalizmu.

14. Histeria Izabela Janiszewska wydawnictwo Czwarta Strona  

Twórczość pani Izabeli lubię, ale akurat z serią, której głównymi bohaterami są Larysa i Bruno niekoniecznie mi po drodze. Pierwszy tom z tej serii przeczytałam pięć lat temu, po drugi sięgnęłam teraz. I to nie tak, że ta przerwa trwała tak długo, bo książka była beznadziejna. Po prostu po tych wszystkich ochach i achach, które wtedy jej towarzyszyły, moje wymagania, które były wysokie, nie pokryły się z rzeczywistością i postanowiłam najpierw odłożyć w czasie czytanie książek tej autorki. Potem postanowiłam jednak sięgnąć po inne książki, by przekonać się, że jednak możemy nadawać na podobnych falach. I im bardziej podobały mi się kolejne pozycje autorki, tym jakoś coraz mniej miałam ochotę na drugi tom z serii, która mnie zawiodła. W końcu się przełamałam i niestety znowu się okazało, że Larysa i Bruno to nie jest duet, za którym będę tęsknić, choć będę nadrabiała jeszcze dwa tomy z tej serii.
Komisarz Bruno Wilczyński nie potrafi pogodzić się z tym, że nie udało mi się złapać psychopatycznego mordercy, którego ścigał w poprzedniej części. Zostaje przydzielony do zabójstwa młodej kobiety, która jak się okazuje podczas trwania śledztwa, psychicznie znęcała się nad własnym dzieckiem. Larysa Luboń po odejściu z redakcji zaczyna prace jako reporterka. Jej pierwszym materiałem okazuje się sprawa tajemniczego mężczyzny z maską zwanego Fantomem, który sieje postach wśród mieszkańców Warszawy. Oczy obie sprawy będą ze sobą jakoś powiązane?
Brawa dla autorki za poruszenie tematu psychicznego znęcania się przez matki nad dziećmi. Szkoda tylko, że lekko ten problem zarysowano, a skupiono się na innych sprawach. Larysa w moim poczucia jeszcze bardziej toksyczna i irytująca niż wcześniej, jedyne co się ostało to Bruno. Powoli chłopina mądrzeje, oby trzymał się z dala od Larysy. Ode mnie 5/10. Ten tom w warstwie kryminalnej jest słabszy od jedynki, która, choć nie powalała, to jednak była fabularnie mocniej zakotwiczona w gatunku. Wolę panią Izabelę w thrillerach, bo jej kryminały mnie niestety nie kręcą.

15. Iluzja Mieczysław Gorzka wydawnictwo Bukowy Las

W jednej z kamienic zostają znalezione zmumifikowane zwłoki kobiety. W międzyczasie dochodzi do serii morderstw, które na pierwszy rzut oka nie są ze sobą powiązane. Czy aby na pewno tak jest? Do sprawy zostaje przydzielony komisarz Marcin Zakrzewski, który myśli o odejściu z policji i dochodzi do wniosku, że będzie to jego ostatnia sprawa. Jak zakończy się śledztwo? Kim okaże się zabójca? Z twórczością pana Gorzki spotkałam się po raz pierwszy cztery lata temu przy okazji książki Martwy sad, która jest pierwszym tomem serii, której bohaterem jest Zakrzewski. Choć pierwszy tom  bardzo mi się podobał, trochę zwlekałam z sięgnięciem po tę pozycję. Dlaczego? Może się bałam, że kolejna część nie sprosta wymaganiom? Najważniejsze, że poszłam po rozum do głowy i wróciłam do tej serii. Muszę przyznać, że Iluzja jest odrobinę słabsza od Martwego sadu. Mam wrażenie, że w pierwszej połowie fabuła jak dla mnie zbyt wolno się toczyła, a przez to miałam wrażenie, że ciągnie się bez końca. Już po przeczytaniu, mając szerszy obraz, znam powód, ale jednak w trakcie czytania wolę nie mieć poczucia rozwlekania historii. Na szczęście druga połowa była zdecydowanie bardziej dynamiczna, a zagadka kryminalna, a zwłaszcza jej rozwiązanie bardzo mnie usatysfakcjonowało. Autor stworzył taką iluzję, że nie sposób domyślić się, kto stoi za morderstwami. I to nie chodzi o to, że to jakiś ufoludek zza krzaka. Co to, to nie. Po prostu autor tak zgrabnie myli tropy, że poznanie sprawcy pod koniec dla mnie było bardzo satysfakcjonujące. Ode mnie 8/10.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

75. Plusy i minusy bycia w związku.

235. Nieodgadniony Maureen Johnson 107/2019

340. Podsumowanie książkowe - sierpień 2025.