349 . Podsumowanie książkowe - marzec 2026.

W marcu udało mi się przeczytać 12 książek.

Najmilej wspominam przygodę z tytułem Jutro, Mentalista i Śmierciologia. 

Oto pełna lista:

1. Jutro Guillaume Musso wydawnictwo Albatros 

Matthew Shapiro nie może otrząsnąć się po śmierci żony. Przy życiu trzyma go jedynie czteroletnia córka. Emma Lovenstein jest sommelierką w renomowanej nowojorskiej restauracji. Niestety nie ma szczęścia w miłości. Pewnego dnia na wyprzedaży garażowej Matthew kupuje laptopa, który według sprzedawcy został dokładnie wyczyszczony. Okazuje się, że jednak nie. Mężczyzna znajduje w folderze zdjęcia właścicielki komputera i jej e-maila. Od razu wysyła wiadomość, a ona mu odpowiada. I tak rozpoczyna się znajomość dwóch samotnych ludzi, która nieraz ich zaskoczy. Musso znowu to zrobiłeś. Oczarowałeś mnie, zabrałeś w podróż, która dla mnie mogłaby się nie kończyć. Historia z Jutra jest tak lekko i przyjemnie napisana, występuje w niej magia, której trudno się oprzeć, a jednocześnie to, co się dzieje w tej historii, jest takie normalnie, przyziemne. Autor postarał się, by w jego powieści sporo się działo i za te emocje, które mi dostarczył, bardzo dziękuję. Ode mnie 10/10. 

2. Kruk Piotr Górski wydawnictwo Harper Collins Polska 

Na plaży w Jelitkowie znaleziono skórzany worek, z którego wystawała ludzka dłoń. Do sprawy zostaje przydzielona prokurator Marta Krynicka, która nalega, by śledztwo poprowadził komisarz Sławomir Kruk, za którym ciągnie się opinia agresywnego gliny. Niedoświadczona pani prokurator sądzi, że zaangażowanie Kruka pomoże w tym, by o sprawie było głośno. Kruk jako nieustępliwy i charakterny policjant stara się za wszelką cenę dotrzeć do prawdy. Z czasem okazuje się, że na jego drodze do rozwiązania zagadki oprócz sprawcy, staje ktoś, dla kogo ważne jest, by komisarz nie dotarł do prawdy. Mam mieszane uczucia względem tej książki. Z jednej strony jest to po prostu dobry kryminał, z ciekawą zagadką z potencjałem. A drugiej strony dostałam w pakiecie irytującą prokuratorkę i komisarza, do którego na razie nie zapałałam sympatią. Musimy się po prostu bliżej poznać. Mając na uwadze, że to debiut daję 6/10 i liczę, że kolejne tomy będą bardziej satysfakcjonujące. 

3. Lalkarka Max Bentow wydawnictwo Dolnośląskie 

Z twórczością pana Maxa miałam do czynienia w ubiegłym roku przy okazji tytułu Ptaszydło. Nie był to może porażający kryminał, ale zagadka kryminalna była bardzo interesująca. Liczyłam na to, że druga część nieco bardziej mi się spodoba. Niestety się nie udało.
W piwnicy w jednym z mieszkań zostają znalezione zwłoki młodej kobiety w sarkofagu z pianki poliuretanowej. Sprawę prowadzi komisarz Nils Trojan, który podczas śledztwa trafia na sprawę podobną do tej, w której lalkarka Josephin Maurer przeżyła. Podejrzany zginął w wypadku samochodowym? Czy policja ma do czynienia z naśladowcą? A może prawdziwy sprawca wciąż żyje?
Opis książki – bajka. Max Bentow lubi szokować jak Chris Carter w swoich powieściach, tylko niestety za tym nie idzie nic więcej. Postaci są bezbarwne, styl autora niestety nie przypadł mi do gustu, mam wrażenie, że w tym tomie wszystko jest wymuszone, pozbawione lekkości. Literatura niemiecka wcale nie musi być taka „twarda”, co świetnie udowadnia Sebastian Fitzek. Wierzę, że pan Max się stara i zależy mu, by jego książki były atrakcyjne, ale mnie akurat tym tomem nie przekonał. Ode mnie 3/10.

4. Ławrusznik Paulina Jurga wydawnictwo Otwarte 

Igor od dzieciństwa nie doświadczał miłości. Od najmłodszych lat znał tylko przemoc i uczony był brutalnych zasad. To doprowadziło do tego, że wstąpił do gruzińskiej mafii. Sofia od śmierci rodziców błąkała się po domach dziecka. W końcu wylądowała na ulicy. Nie jedząc od trzech dni, postanowiła wejść do restauracji i szczęśliwym trafem udało jej się podać numer pokoju, pod którym ktoś mieszkał. Tym kimś okazał się groźny Igor. Co wynikło z ich spotkania. Ostatnio jak ktoś wrzuca recenzje romansu bądź erotyku, ja do znudzenia powtarzam, że to nie mój klimat. Postanowiłam zluzować gacie i powrócić do motywu mafijnego, który kiedyś mi się podobał. Słowo kiedyś ma tu kluczowe znaczenie, bo okazało się jednak, że znowu wydam się nudna, ale romanse już nie robią na mnie wrażenia. Ławrusznika najpierw zaczęłam czytać, ale dość opornie mi szło, dlatego przerzuciłam się na audiobook, który okazał się lepszym wyborem, bo dzięki lektorom popatrzyłam na tę historię łaskawiej. Nie oznacza to jednak, że jestem zachwycona tą historią. Jestem gdzieś tak pośrodku. Jest to na pewno klimatyczna, charakterna i mocna historia, osadzona w mafijnym charakterze. I to z pewnością fanom przypadnie do gustu. Postaci również są nakreślone pod klimat, bo strasznie mnie irytowały, a to dobry znak w tym przypadku. Nie ważne, jaka mafia, w każdej znajduje się samiec alfa, który pod większym lub mniejszym przymusem zaczyna władać sercem zadziornej, ale jednocześnie skromnej dziewczyny, której po dwóch dniach zakochuje się w swoim oprawcy/wybawicielu, bo jest dla niej dobry. A że na boku torturuje i zabija – w końcu to jego praca. Ironizuję, bo inaczej nie potrafię. Dlatego też z szacunku dla danego autora i jego książki z daleka trzymam się od takiej literatury, która mnie nie zadowala. Ode mnie 5/10. 

5. Mentalista Henrik Fexeus Camilla Lackberg wydawnictwo Czarna Owca 

W centrum Sztokholmu zostaje znaleziona skrzynia ze zwłokami młodej kobiety przebitej mieczami. Policja nie jest do końca pewna czy jest morderstwo, czy nieudana magiczna sztuczka. Prowadząca śledztwo Mina Dabiri, prosi o pomoc Vincenta Waldera, który jest mentalistą, ekspertem od mowy ciała i iluzji. Czy wspólnymi siłami uda im się rozwiązać sprawę morderstwa? Ależ to był kawał dobrej historii – dosłownie i w przenośni. Ponad 600 stron kryminału mnie początkowo przeraziło. Jednak im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym mocniej przekonywałam się, że nudy nie będzie. Świat iluzji, magii i wszystkiego, co go otacza, zawsze dość szybko mnie uwodzi i myślę, że dlatego też dałam się zawładnąć tej opowieści. Mina za sprawą swoich nawyków nazwana przeze mnie została w myślach Monkiem w spódnicy, ponieważ niemalże od razu jej zamiłowanie do czystości skojarzyło mi się z jedną z moich ulubionych serialowych postaci. W pakiecie nie otrzymała spostrzegawczości Adriana, ale może to i dobrze, bo od tego w tej historii był Vincent. Co prawda nie łączył kropek zbyt szybko, ale to nie 45-minutowy serial, lecz dość potężny książkowy kryminał i trzeba było trochę wydłużyć dojście do prawdy, naciągając inteligencję tej postaci. Kiedy pod koniec tajemnica wyszła na jaw, pomyślałam sobie, że jednak jestem głupia, nie domyślając się rozwiązania, które może nie było podane na tacy, ale było w zasięgu wzroku. Jednak potem doszłam do wniosku, że może czasem nie warto ścigać się z autorem i dać się mu wygadać i czekać cierpliwie na rozstrzygnięcie. Ode mnie 10/10. Trochę myślałam nad końcową oceną, wahałam się między 9 a 10, ostatecznie stawiając na tę drugą opcję, bo jednak nie zawsze książkowe duety aż tak zachwycają. Poza tym świetnie się bawiłam i to powinno być ostatecznym argumentem. Książka idealnie wpasowała się w wyzwanie czytelnicze z hashtagiem #klubniespokojnejstarosci organizowanym przez @zakurzona.biblioteczka i @lechita92 w kategorii Skazani na otyłość – książka, która ma więcej niż 600 stron. 

6. Nawiedzony dom na wzgórzu Shilery Jackson wydawnictwo Replika  

Choć stale powtarzam, że jestem osobą bojaźliwą i unikam horrorów jak ognia, to jednak od jakiegoś czasu mam w planach serial Netlifxa – Nawiedzony dom na wzgórzu. Wstrzymywałam się z jego obejrzeniem do czasu przeczytania, w zasadzie w tym przypadku przesłuchania książki, co w końcu udało mi się uczynić. Do starego domu na wzgórzu, o którym mówi się, że jest nawiedzony, przybywają cztery osoby: znawca okultyzmu doktor Montague wraz z asystentką, młoda kobieta, posiadająca wiedzę na temat duchów Eleanor oraz przyszły spadkobierca rezydencji – Luke. Czy odgłosy samoistne zamykających się drzwi, niewytłumaczalne odgłosy są w stanie przerazić mieszkańców zamku? A może legenda o tym miejscu i miasteczku, w którym mieści się,  ponury dom jest bardziej przerażająca? Nie znam się na horrorach, nie pamiętam, abym jakiś w ostatni latach czytała, częściej (raz na rok) jakiś obejrzę sobie jakiś film, który mieści się w kategoriach horroru i okazuje się, że te „prawdziwe” horrory robią na mnie mniejsze wrażenie niż mocny thriller czy kryminał. Bardziej przeraża mnie to, do czego zdolni są ludzie, niż to, że w jakimś domu straszy (choć to też jest na swój sposób przerażające). Może trafiałam na złe pozycje z gatunku grozy i nadal trafiam, bo Nawiedzony dom na wzgórzu nie zrobił na mnie wrażenia. Wynudziłam się przeokropnie podczas słuchania. Brakowało mu budowania napięcia, postaci były tak denerwujące, że odbierały mi chęć do poznania ich, a tym samym do zainteresowania się tym, co spowodowało, że akurat te osoby zdecydowały się przyjechać do tego domu. Dotrwałam do końca, bo czytałam w opiniach, że dopiero tam dzieje się najwięcej i to właśnie zakończenie jest najmocniejszym punktem tej historii. Niestety nic tam takiego się nie działo, co by sprawiło, że się wystraszyłam, bądź moja ciekawość została zaspokojona. Ja i aktorka i jej pomysł na książkę, nie spotkaliśmy się w połowie drogi. Szkoda. Ode mnie 2/10. Książka idealnie wpasowała się w wyzwanie czytelnicze z hashtagiem #klubniespokojnejstarosci organizowanym przez @zakurzona.biblioteczka i @lechita92 w kategorii Wioska cudów – książka o małym miasteczku, w którym dzieją się dziwne rzeczy. 

7. Ona Adrian Bendarek wydawnictwo Amare  

Adrian Bednarek słynie z tego, że jego postaci są bardzo wyraziste i dość często przynajmniej ja, nie potrafię z nimi sympatyzować. Jednak ciągnie mnie do takich bohaterów i ciekawi mnie jak zakończy się historia danego bohatera.
Piotr nie miał łatwego dzieciństwa. Jego toksyczna relacja z matką wpływała na jego zachowanie. Wyśmiewany w szkole ze względu na swój wygląd, niemający przyjaciół, wpada w obsesję. Podgląda swoją sąsiadką atrakcyjną sąsiadkę Alicję, śledzi ją, potajemnie odwiedza jej pokój, by ukraść jej bieliznę. Dziewczyna się wyprowadza, ale obsesja chłopaka nie mija. Postanawia zmienić swój wygląd i z pulchnego nastolatka, zmienia się w wysportowanego mężczyznę. Podrywa przyjaciółkę Alicji i czeka, aż szczęście się do niego uśmiechnie. Kiedy Alicja wraca do Częstochowy po pobycie za granicą. Piotr nie posiada się z radości. Wierzy, że dzięki wyglądowi i nabraniu pewności siebie Alicja zapragnie z nim być. Nie przewidział jednak tego, że wybranka jego serca wkrótce wychodzi za mąż. Do czego posunie się mężczyzna, by w końcu zdobyć, to co w jego mniemaniu mu się należy?
Ona to bardzo gęsty, mięsisty, sugestywny thriller erotyczny. Na co dzień unikam erotyków, ale nawet tam nie ma takiej intensywności, jeżeli chodzi o opis scen erotycznych, co mnie trochę przytłoczyło. Brak sympatyzowania z głównym bohaterem pewnie też zrobił swoje, bo to jak się zachowywał, co myślał, napawało mnie obrzydzeniem. I o to w tym właśnie chodziło. Tak to miało wyglądać i choć mi się to nie do końca podobało, weszłam w ten klimat. Mam trochę problem z fabułą. Bo o ile to wszystko się ładnie zaczęło, było dynamicznie, niepokojąco i obsesyjnie, czyli tak jak być powinno, to trochę przy tak intensywnym początku dość blado wypada zakończenie. Ono nie jest złe, ale odrobinę za spokojnie jak na to, co działo się wcześniej. Takie erotyczne pif-paf bez oddania strzału na koniec. Ode mnie 8/10.

8. Archipelag Marek Stelar wydawnictwo Filia 

W Świnoujściu niedaleko granicy zostają znalezione zwłoki mężczyzny, ojca miejscowego policjanta. Sprawę wyjaśnia aspirant Gośka Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld. Gdy na promie do Ystad ginie znany przedsiębiorca, a śmierć w wyniku pożaru ponosi matka dziewczynki zaginionej w latach 90’, śledczy odkrywają, że ofiary łączy pewne zdarzenie sprzed lat. Czy policja rozwiąże zagadkę zanim zginie kolejna osoba? Mam ogromną słabość do twórczości pana Marka, na każdą jego książkę czekam z wypiekami na twarzy. Archipelag to powieść, która mnie nie zawiodła. Choć opis może na to nie wskazywać, to miałam wrażenie, że fabuła jest prowadzona w szwedzkim klimacie. Może to kwestia umiejscowienia fabuły, a może to miejscowość Ystad w opisie, która kojarzy mi się z jednym szwedzkim stróżem prawa o imieniu Wallander, którego odkryłam za sprawą serialu, ale czułam takie klimatyczne połączenie. Duet Podrzycka – Szenfled choć starsi stażem przypominali mi parę praktykantów z serialu, który wymieniłam powyżej, którzy dobrze byli dobrani pod kątem charakteru, podobnej energii i zapału do pracy. Długo zastanawiałam się nad oceną i ostatecznie nie daję 10, bo w mojej prywatnej klasyfikacji umiejscowiłam inne powieści autora na samej górze. Myślałam nad oceną między 8 a 9, zdecydowałam się na tę wyższą przeczytawszy notkę od autora na samym końcu, dzięki której zyskałam szerszy obraz na wątek kryminalny, zrozumiałam co kierowało autorem, by postawić akcent akurat w to miejsce i w to zagadnienie, a dzięki temu wszystkie puzzle wskoczyły na swoje miejsce. Dziękuję wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania książki. 

9. Śmierciologia Max Czonyj wydawnictwo Filia 

Bardzo długo miałam problem z książkami pana Maxa, które wychodziły spod serii: Filia na faktach. Nie przerażały mnie brutalne opisy czy szokujące wydarzenia opisywanie w książkach. Po prostu nie odnajdywałam się i pewnie jeszcze przez długi czas nie odnajdę się w książkach poświęconym psychopatom, których życiorysy mało mnie obchodzą i uważam, że nie zasługują na mój czas i uwagę. Miałam już nie sięgać po książki z tej serii, ale trafiłam na Katastrofę  w Andach i przepadłam. Po Śmierciologię sięgnęłam z dziką rozkoszą, podskórnie czując, że to może być nie tylko dobra książka z serii na faktach, co najlepsza  w dorobku autora. I tak właśnie jest. „Na ziemi żyje obecnie nieco ponad osiem miliardów ludzi, którzy depczą po prochach poprzednich pokoleń”. Jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach tytuł najnowszej powieści autora, zaczęłam przytakiwać głową, a w głowie pojawiła się jedna myśl, że to tylko Max Czornyj mógł zająć się tematem śmierci i napisać tak obszerną powieść. I zrobił to, nie wiem, jak, nie wiem, ile pracy go to musiało kosztować, ale dzięki swojej determinacji i wiedzy przeprowadził nas czytelników poprzez tematykę, która, choć tak blisko nas jest, nam mam wrażenie cały czas obca. Autor poruszał różne wątki od rozkładu zwłok, poprzez dziwne zagadkowe zgony aż po ciekawe śledztwa. Łączył historyczne zagadnienia z ciekawymi przypadkami zgonów, o których ja nie miałam pojęcia. Nie zgłębiałam nigdy tej tematyki tak dokładnie. Dla mnie ta powieść była książkową ucztą i myślę, że znajdzie się dla niej miejsce w TOP 3 najlepszych książek tego roku. Ode mnie 10/10. Dziękuję wydawnictwo Filia za możliwość przeczytania książki. 

10. Dziewczyna niczyja Virginia Roberts Giuffre wydawnictwo Otwarte 

Nazwisko Epstein zostało już odmienione przez wszystkie przypadki. Nie miałam i nadal nie mam zamiaru poświęcać temu człowiekowi swojej uwagi. Kiedy wydawnictwo Otwarte zwróciło się do mnie z propozycją przeczytania i podzielenia się swoją opinią na temat książki Virginii Roberts Giuffre, wahałam się, bo nie byłam pewna czy chcę otworzyć drzwi do świata, który może mnie psychicznie przetrzepać. Przespałam się z tą propozycją i zdecydowałam się przeczytać tę książkę z szacunku dla ofiary i jej przeżyć.
Virginia Roberts Giuffre nie była mi wcześniej znana, bo tak wspomniałam wyżej, afera związana z Epsteinem nie zajmowała mojego czasu i zajmować nie będzie. Bardzo współczuje wszystkim tym, którzy padli ofiarą tego człowieka, jednak to z historią Virginii miałam okazję się zaznajomić i to na niej się skupię. Doceniam jej odwagę, bo mogę jedynie się domyślać, jak trudno było się jej zmierzyć z przeszłością i podzielić swoją historią z całym światem. Pierwszym momentem, który mnie przeraził we wspomnieniach Virginii, nie były opowieści o tym, jak ją wykorzystano, chociaż to też trafia w samo w serce i totalnie boli. Ten moment nastąpił wtedy, kiedy autorka napisała, dlaczego zdecydowała się opowiedzieć o tym, jak od najmłodszych lat zostawała wykorzystywana zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Urodzenie córki uruchomiło w niej pokłady siły i chęć do walki z całym światem, by w przyszłości jej najmłodsza latorośl mogła być bezpieczna. Nawet nie wyobrażam sobie, co Virginia czuła, patrząc na córkę. Mieszanina miłości i strachu musiała towarzyszyć jej na każdym kroku.
Gdyby ktoś miał wątpliwości, które mi towarzyszyły, to mogę tych, którzy nie są żądni sensacji i nie chcą czytać tej książki ze względu na zaspokojenie ciekawości, uspokoić informując, że Dziewczyna niczyja wykracza poza kontekst „sprawy Epsteina”. Muszę jednak dodać, że jest to biografia, która nie oszczędza czytelnika. Autorka już na starcie pozbawia nas złudzeń i daje nam odczuć, że nie jest to książka czytana dla przyjemności. Choć to może głupie co napiszę, ale nieco lżej się przez opowieść Virginii przechodzi ze względu na język, jaki została napisana. Może czytam między wierszami, a może coś sobie dopowiadam, ale pomimo cierpień, jakie przeszła Virginia przez to, jak opowiada swoją historię, poza bólem i cierpieniem przebija się coś dobrego, miłość i nadzieja na lepsze jutro. Szkoda tylko, że Virginia odebrała sobie życie. Po tylu latach walki z samą sobą, ze światem, musiała czuć się bardzo zmęczona.
Choć jak na początku wspomniałam, nie byłam do końca przekonana do tej książki, to po jej przeczytaniu jej mogę napisać jedno – są takie książki, które się ocenia, i są takie, które po prostu trzeba przeczytać. Dziewczyna niczyja należy do tej drugiej kategorii.
PS. Gdyby ktoś czuł, że nie jest w stanie przeczytać tej książki, a lubi słuchać, to mogę polecić audiobook czytany przez Julię Kamińską. Jej kojący głos spowoduje, że słuchająca osoba poczuje się otoczona opieką.
Dziękuję wydawnictwu Otwarte za możliwość przeczytania książki.

11. Podszept Jacek Łukawski wydawnictwo Czwarta Strona 

W ubiegłym roku po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością pana Jacka przy okazji książki Odmęt pierwszego tomu z serii Krąg Painera, która mi się podobała. Trochę zwlekałam z przeczytaniem drugiej części, ale w końcu się udało. I niestety muszę przyznać, że tym razem nie jestem w pełni usatysfakcjonowana. Podczas transmisji live umiera młoda influencerka. Sprawa zostaje przydzielona prokuratorowi Arkadiuszowi Painerowi, który nie do końca jest obeznany w tym świecie. Na szczęście z pomocą przychodzą mu policjanci- Dorota Kowalska i Dariusz Kryński. Niestety, zanim śledztwo rozpocznie na dobre, giną kolejne osoby ze świata Internetu. Sprawę utrudnia fakt, że sprawca wyprzedza policję o krok. Czy uda się odnaleźć sprawcę, zanim ten uderzy ponownie? Nie znam się na policyjnych procedurach, a mimo to, co zastałam w Podszepcie, wydało mi się mało wiarygodne i naciągane. Fikcja literacka rządzi się swoimi prawami i często można coś naciągnąć dla dobra tempa czy ogólnego wyrazu historii, ale ja tego nie kupiłam. I może gdyby tylko to mi przeszkadzało, to bym jeszcze jakoś to przebolała, ale przepaść między dobrym pierwszym tomem a tym, jest znaczna. I już nie chodzi o zagadkę kryminalną, bo była ona całkiem ciekawa. Irytowały mnie nagminne dygresje i zależności pomiędzy postaciami. Wątek Doroty i Dariusza był mega irytujący. W ogóle to wszystkie postaci były wkurzające i mało rozgarnięte. Nie wiem, co się stało, nie wiem, gdzie został popełniony błąd, ale nie spodziewałam się tak niskiego poziomu tej historii. Ode mnie 4/10. 

 12. Tam i z powrotem + trzy metry Sebastian Orszulik wydawnictwo Novae Res 

Sebastian Orwicz kieruje budową nowego skrzydła miejskiego szpitala. Tam poznaje Annę Jagier, która jest pielęgniarką neonatologiczną. Ich relacja nabiera rozpędu. Niestety śmierć męża Anny, z którym kobieta od dawna nie żyła w zgodzie, wszystko komplikuje. Ze względu na romans Anny, jej kochanek Sebastian staje się pierwszym i jedynym oskarżonym w tej sprawie. Czy mężczyźnie uda się dowieść swojej niewinności? Kto w takim razie stoi za zabójstwem męża Anny?
Tam i z powrotem + trzy metry to debiut literacki pana Sebastiana. Jest to bardzo dynamiczna opowieść, bardzo filmowa (za sprawą postaci Sebastiana) napisana bardzo dobrym i przyjemnym językiem. Choć z opisu może wydawać się, że mamy do czynienia z kryminałem, ja jednak skłaniam się ku erotykowi z domieszką thrillera. Myślę, że autor spokojnie może pójść w kierunku erotyki, bo sceny erotyczne bardzo działały na wyobraźnię i były najlepiej prowadzone i napisane na tle całej historii. Być może autor najlepiej czuje się w takich klimatach. Jeżeli chodzi o postaci, nie wiem dlaczego, ale z żadną jakoś szczególnie się nie polubiłam, choć myślę, że do Anny byłoby mi najbliżej. Co do Sebastiana to trochę nie wiem co myśleć. Bo gdyby taka postać jaką on się stał pojawiła się w filmie pewnie nie miałabym z nią problemów, bo jakoś na ekranie więcej rzeczy uchodzi. A jakoś w książce bohater, który jest zwykłym budowlańcem nagle zamienia się w uciekiniera, by w imię miłości i oczyszczenia się z zarzutów żyć ze swoją ukochaną, jakoś tak na mnie nie robi aż takiego wrażenia. W filmie taką postać spokojnie mógłby zagrać Jason Stahtam. On lubi grać niewyróżniających się fachowców, pszczelarzy, który potem ratują cały świat. Wychodzę teraz na hipokrytkę, ale no taki jest mój aktualny punkt widzenia. Choć moja opinia może nie do końca przekonywać do przeczytania tej książki (nawet gdybym przekonywała to i tak każdy zrobi, jak uważa), to myślę, że warto dać jej szansę, zwłaszcza kiedy ktoś dobrze czuję się, czytając literaturę erotyczną, bo naprawdę w tej kwestii autor dał czadu. Każdy się musi jakoś rozgrzać, autor zaliczył swój debiut, teraz już pójdzie tylko z górki. Ode mnie 6/10.
Dziękuję wydawnictwo Noave Res za możliwość przeczytania książki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

75. Plusy i minusy bycia w związku.

223. Kłamca 2 Jakub Ćwiek 88/2019

235. Nieodgadniony Maureen Johnson 107/2019