351. Podsumowanie książkowe - maj 2026.

W maju udało mi się przeczytać 10 książek.

Najmilej wspominam przygodę z: Adwokatem diabła i Obroną. 

Oto pełna lista:

1. Adwokat diabłów Paweł Matyja wydawnictwo Otwarte 

Thrillery prawnicze to coś, co lubię oglądać i czytać. Zwłaszcza na punkcie seriali mam obsesję. W garniturach czy Sposób na morderstwo, to produkcje, które z ręką na sercu mogę polecić. Jeżeli chodzi o literaturę, lubię książki Grishama i Cavanagha. Jednak to wszystko, co wymieniłam to fikcja literacka bądź ekranowa. Tym razem w moje ręce wpadło coś, co to fikcją nie jest. Mam tu na myśli książkę pana Pawła Matyja o tytule Adwokat diabłów. Już tytuł wywołuje dreszcze, to dopiero początek. Autor książki jest adwokatem. Był między innymi pełnomocnikiem Tomasza Komendy, dzisiaj reprezentuje m.in. Ryszarda Boguckiego skazanego za zabójstwo Pershinga, Leszka Pękalskiego okrzykniętego Wampirem z Bytowa czy Roberta Majchera polskiego Hannibala Lectera. Choć są to nazwiska znane, ja jedynie znam sprawę Tomasza Komendy, która szokuje mnie po dziś dzień
"Nazywają mnie adwokatem diabłów. Moimi klientami są seryjni zabójcy, mordercy na zlecenie, szefowie najbrutalniejszych mafii, królowie narkobiznesu, gwałciciele, a nawet kanibale. To często najbardziej poszukiwani przestępcy w Europie, ludzie znienawidzeni przez społeczeństwo. Ich sprawy to historie z samego dna piekła. W tej książce opowiem o nich po raz pierwszy, pokazując ich prawdziwe oblicza".
Myślę, że cytat z początku książki, dość jasno pokazuje, o czym będzie mowa w środku. Teraz czas na moje przemyślenia i odczucia po przeczytaniu książki. Kiedy słyszy się o takich sprawach jak Tomasz Komendy, wiara w system sprawiedliwości zostaje zachwiana. Pan Piotr rzuca w swojej książce pyta: "Dlaczego ze spraw takich jak ta Tomasza Komendy, nie wyciągnięto zadnych wniosków"? To pytanie jest bardzo zasadne, ale chyba trudno znaleźć na nie odpowiedź. Nie każdy skazany jest winny, nie każdy winny zostaje doprowadzony przez wymiar sprawiedliwości. I tak to się kręci. Wracając do winy, bądź niewinności. Każdy oskarżony ma prawo do obrony, czy nam się to podoba, czy nie. I dzięki temu pan Paweł, ze względu na wykonywany zawód ma co robić. Podziwiam tę profesję, bo wydaje mi się, że miejsca na satysfakcję jest w niej mało. Co do samej książki, jest napisana lekko, ciekawie i emocjonująco. Trudno było mi się oderwać od czytania i to nie ze względu na ciekawość, a właśnie język, jakim została napisana. Jest to wartościowa książka, skłaniająca do myślenia.
"Czy się boję? Czy mam sumienie i czy dręczy mnie ono, gdy moi klienci wychodzą na wolność? Czy czasem nimi gardzę? Dlaczego w ogóle podaję im rękę, a w wigilijny wieczór odwiedzam ich w celi i łamię się z nimi opłatkiem? Jakim prawem patrzę w oczy rodzinom ofiar i zarzucam im kłamstwa? Czy śpię potem spokojnie i czy mogę patrzeć na siebie w lustrze? Czy nie jestem osamotniony w swojej pracy ratowania diabłów? I wreszcie...czy przypadkiem nie jestem gorszy niż oni?"
Pozwoliłam sobie przytoczyć dwa cytaty z książki, bo myślę, że one najlepiej oddają klimat książki i mogą przekonać was do jej przeczytania. Ja mogę jedynie zachęcić was poprzez moje słowa, ale myślę, że to, co myśli, czuje i z czym chciał się autor książki podzielić z czytelnikami, mocniej rezonuje i zachęca do przeczytania. Ode mnie 10/10. Dziękuję wydawnictwu Otwarte za możliwość przeczytania książki. 

2. Idealna randka Sue Watson wydawnictwo Filia 

Hannah niedawno rozstała się z chłopakiem. Postanawia na jakiś czas odpocząć od facetów i cieszyć się z tego, co ma. Jednak pewnego dnia, za namową koleżanki z pracy, korzystając z aplikacji randkowej, jej życie zmienia się o 180 stopni, kiedy poznaje Alexa, idealnego faceta, który lubi tę samą muzykę, marzy o gromadce dzieci, psie i domku na plaży. I to wszystko na pierwszej randce. Przyjaciele Hannah nie są przekonani co do Alexa, jednak dziewczyna ignoruje wszystkie dobre rady i angażuję się w tę relację coraz bardziej. Czy Alex to rzeczywiście idealny kandydat na męża? A może skrywa jakiś sekret, którego ujawnienie może okazać się niebezpieczne dla Hannah.
Jednak miłość to najgorsza choroba – od razu kładzie ludzi do łóżka. Ileż ja się nadenerwowałam podczas czytania tej książki. Stale w mojej głowie odzywały się głosy-dziewczyno ależ ty głupia jesteś, nie istnieje coś takiego jak idealna randka czy idealny facet. Uciekaj dziewczyno daleko od tego gościa. Hannah niestety nikogo nie słuchała i dostała, to co chciała. Żeby nie było, nie wszystko jest takie oczywiste, jakim się wydaje. Autorka zasadziła się na plot twist pod koniec i mam wrażenie, że tym strzeliła sobie w kolano, bo przekombinowała. Rozumiem, że chciała czytelnika zaskoczyć, żeby nie myślał, że już od początku wie, o co chodzi w książce, ale jak się komuś wmawia, że obok jest jabłko i można po nie sięgnąć, a potem okazuje się, że muszę się objeść smakiem, bo to była jedyne atrapa to mam takie – chciałaś zażartować, ale mnie oszukałaś nieładnie. I czuję się podobnie. Chcę jednocześnie bić brawo, za to, jak nas autorka oszukała, ale też mam ochotę krzyczeć ze złości, że nie zostawiła tego takim domyślnym. Może i przez to historia byłaby nudnawa i zbyt łatwa do przewidzenia, ale może przez to lepsza. Nie wiem, akurat mnie to zaskoczenie nie przekonało. Czasem lepsze jest wrogiem dobrego. Ode mnie 5/10.
Książka idealnie wpasowała się w wyzwanie czytelnicze z hashtagiem #klubniespokojnejstarosci organizowanym przez @zakurzona.biblioteczka i @lechita92 w kategorii Władca pościeli – książka, w której pojawia się motyw uwodzenia lub bohater jest tzw. Casanovą.

3 . Obrona Steve Cavanagh wydawnictwo Albatros  

Eddie Flynn przed laty był zawodowym oszustem, potem został prawnikiem. Minął rok, od kiedy Eddie przysiągł sobie, że jego noga nie postanie w sali sądowej. Niestety jego plany uległy zmianie, kiedy okazało się, że boss rosyjskiej mafii Oleg Wołczek porwał jego dziesięcioletnią córkę, po to, by Eddie wszedł do sądu z bombą w celu przerwania procesu. Flynn ma 48 godzin na to, by uratować córkę. I zrobi wszystko, by wygrać proces i uchronić niewinnych ludzi przed wybuchem bomby.
Tę serię rozpoczęłam dwa lata temu od czwartego tomu, który był ekstra. Trochę się bałam tego, co zastanę w tej części, bo nie zawsze wprowadzenia do serii są udane, ale się udało. Kocham Steve’a, kocham Eddiego, kocham thrillery prawnicze. Tu co prawda było więcej sensacji, ale kilka ciekawych momentów na sali sądowej się znalazło. Jak to dobrze, że Eddie był kiedyś oszustem i wykorzystuje to w starciu z silniejszymi od niego. Nie do końca to pochwalam, ale ciekawie spędza się czas, obserwując tak barwną postać, jaką jest Flynn, który z każdym tomem się rozkręca, co widziałam już w czwartym tomie. Ileż dobrego jeszcze przede mną. Ode mnie 10/10.

4. Kiedyś były tu wilki Charlotte McConaghy wydawnictwo Filia 

To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Charlotte i… jestem tak pozytywnie zaskoczona, że trudno mi zebrać myśli, by napisać coś sensownego, by polecić wam tę powieść. Postaram się jednak, bo zależy mi na tym, by zachęcić do przeczytania tej książki. Inti i Aggie to siostry bliźniaczki. Razem z grupą biologów przybywają do Szkocji, by wprowadzić tam czternaście wilków szarych, by odrodzić populację i uleczyć umierający krajobraz. Inti ma również nadzieję, że jej siostra w nowym otoczeniu poradzi sobie z traumą i tajemnicami, które skrywa. Kiedy wszystko na pozór zaczyna się układać, w okolicy zostaje znalezione ciało rolnika. Podejrzenia padają na wilki, które od samego początku nie były tutaj mile widziane. Czy Inti zrobi wszystko by je ochronić? W opisie książki jest informacja o tym, że to poruszająca opowieść o siostrzanej więzi, o granicach, które jesteśmy w stanie przekroczyć, by ocalić tych, których kochamy. To prawda. Najbardziej jednak trafne jest dla mnie stwierdzenie, że to powieść o uważności na otaczający nas świat. Jest to tak świetne podsumowanie tego, co zastałam w środku, że trudno to czymkolwiek przebić. Jest w tej książce wiele wątków – wcześniej wspomniana wieź między siostrami, sprawa morderstwa, miłosna przygoda, ale mam wrażenie, że najważniejszą rolę odgrywa tutaj natura. Taką czułość wobec przyrody czułam, kiedy czytałam książkę ''Gdzie śpiewają raki''. Kilka razy poczułam się niezręcznie i głupio, kiedy dotarło do mnie, że jestem za mało empatyczna, za mało wrażliwa na to, co nas otacza. Nie mam tu na myśli, tylko zwierząt, ale też rośliny. Kiedy jestem w lesie czy w parku, powinnam zachwycać się drzewami, zieloną trawą, roślinnością, a gdzieś w tym bałaganie, ciągłej gonitwie nie zauważam prostych, zwykłych rzeczy. Brak mi tej uważności, ale dzięki tej powieści to do mnie dotarło. Starałam się bardzo uważnie czytać tę książkę, by mieć czas na to, by każda scena mogła pojawić się w mojej głowie, by móc znaleźć się tam, gdzie wszystko nabiera innego znaczenia. Bycie tam jedynie myślami, już dało mi więcej, niż mogłam przypuszczać. Ode mnie 9/10. Dziękuję wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania książki. 

5. Nie uwierzysz kto zabił Max Czornyj wydawnictwo Filia 

Ufacie tytułom książek? Jeżeli nie warto to zmienić, bo tym razem tytuł to nie pusty slogan, tylko najprawdziwsza prawda. Kiedy się dotrze do zakończenia, trudno uwierzyć w to, kto zabił. I tu nie chodzi o to, że to postać wyciągnięta jak królik z kapelusza. O nie! To wszystko jest sprawką prowadzenia fabuły. Nie wiem, ile mogę zdradzić, by niczego nie zasugerować, ale zaczęło się od ciekawej zagadki kryminalnej. Taka mała podpowiedź – opis książki to dopiero początek, radziłabym się jednak sugerować tytułem. Niewiele więcej mogę zdradzić, bo chciałabym, aby każdy, kto sięgnie po tę książkę, już na stracie dał się zaskoczyć tak jak ja. Nie chcę nikomu odbierać tej chwili. Po Śmierciologii, która jest najlepszą książką autora, bałam się, że będę każdą kolejną powieść równała właśnie do niej. I pewnie tak poniekąd będzie, ale staram się pamiętać o tym, by jednak oddzielać od siebie tą ulubioną i każdą następną książkę autora i traktować je jako osobne byty, i skupiać się tylko na tej jednej, konkretnej fabule. I udało się to zrobić. Muszę się jednak przyznać do tego, że mimo iż cieszyłam się z tego, że autor mnie zaskoczył, to niestety miałam takie momenty, kiedy czułam, że nie potrafię się tak do końca osadzić w fabule, bo nie wiedziałam, czy mogę do końca zaufać autorowi. Niepotrzebnie kierowałam się nieufnością, bo autor dobrze wiedział, co chce osiągnąć takim prowadzeniem historii i jaki efekt uzyskać. Ode mnie 9/10. Nie dałam dychy, tylko dlatego, że plot twist trochę mnie przerósł. Nie mogę napisać więcej, bo każdy powinien na sobie sprawdzić tę powieść, ale zakończenie na pewno nikogo nie pozostawi obojętnych. Jest taki film z Kevinem Baconem, który trzymał równe tempo aż do zakończenia, w którym jeden plot twist pokrywał się z drugim. I tego typu zaskoczenia są ok, kiedy ma człowiek czas, by je przyswoić. Kiedy jednak w krótkim odstępie czasu następuje jedno zaskoczenie po drugim, trudno się tym cieszyć i dać się zaskoczyć. Żeby nie było, to jedynie taka moja maleńka dygresja. Już zazdroszczę tym, którzy dopiero odkryją prawdę. Dziękuję wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania książki.  

6. Zanim powiesz żegnaj Reese Witherspoon Harlan Coben wydawnictwo Albatros

 Kiedy w zapowiedziach, pojawiła się książka tego duetu, byłam podekscytowana, bo choć nie mogę nazwać się fanką Reese, to lubię ją oglądać na ekranie, a powieści Cobena totalnie uwielbiam. Po przeczytaniu tej książki jestem niestety rozczarowana tym, co ten duet stworzył i zastanawiam się, na co komu to było? W posłowiu jest wyjaśnienie, że to Reese potrzebowała wsparcia przy swojej pierwszej powieści, bo myślę, że Harlan bez jej pomocy sprzedałby swoją historię na luzie. Zadałam to pytanie, które w zamyśle miało być retoryczne, bo jestem czytelniczo zawiedziona. Bardzo zawiedziona.
Maggie McCabe jest wojskowym chirurgiem, tracą jakiś czas temu prawo do wykonywania zawodu. Gdy jest w finansowym dołku, były kolega po fachu, prosi ją o przysługę. Maggie podejmuje się operacji rosyjskiego oligarchy i jego partnerki. Podczas operacji dostrzega na ciele dziewczyny taki sam tatuaż, jaki miał jej zmarły mąż. Lekarka nieświadomie wkracza w niebezpieczny świat, pełen bogactwa, przepychu i kłamstw. Czy będąc tysiąc kilometrów od domu, uda jej się ocalić życie i dowiedzieć się co tak naprawdę stało się z jej mężem?
Przypuszczam, że zamysł powieści wyszedł od Reese, Harlan trochę ją dopieścił, jeżeli chodzi o warstwę kryminalną i suspensową. Można by gdybać, jak ta powieść finalnie wyglądałaby bez jego wsparcia, ale jeżeli przy jego udziale wyszło średnio, to nie chcę nawet myśleć o finalnym zakończeniu bez jego pomocy. Mogę się jedynie domyślać, co chciano tą powieścią uzyskać, miała ona swoje mocne i słabe momenty, jednak niektóre fabularne rozwiązania mnie do siebie nie przekonały. I nie chodzi tu nawet o to, czy coś było mniej lub bardziej wiarygodne, bo na to jeszcze czasem można przymknąć oko. Za dużo było pomieszania z poplątaniem i miałam wrażenie, że za bardzo chciano uzyskać efekt wow, nie pozwalając tej historii po prostu płynąć. Wystarczyło jedno zasiane ziarenko wątpliwości, jedno małe kłamstewko i fabuła mogła mieć całkowicie inny wydźwięk. Świetny pomysł z aplikacją. Coś nowego, co fajnie przez pewien czas napędzało fabułę. A potem się uparto, że Maggie będzie Bondem w spódnicy i efekt mamy, jaki mamy. Ode mnie 5/10. +1 za to, że Coben dopilnował, że nie wyszła z tego większa klapa.
Książka idealnie wpasowała się w wyzwanie czytelnicze z hashtagiem #klubniespokojnejstarosci organizowanym przez @zakurzona.biblioteczka i @lechita92 w kategorii American Friend’s Story – książka napisana przez osobę urodzoną w USA.

7. Zielona mila Stephen King wydawnictwo Albatros  

Z twórczością Kinga nie mam najlepszej relacji. Nie trafiłam jeszcze na książkę, która spełniłaby moje wymagania. Czułam, że Zielona mila jest ostatnią szansą na poprawę naszych relacji, ale po wielokrotnym obejrzeniu ekranizacji, bałam się, że książka mnie nie zachwyci. Zrobiłam sobie przerwę od ekranizacji, do której wracałam często, bardzo często i w końcu sięgnęłam po książkę. Cieszę, że w końcu to zrobiłam. Bo choć nie zostałam oczarowana tak, jak ma to miejsce, kiedy oglądam film, to po praz pierwszy mogę przyznać, że książka Kinga przypadła mi do gustu. Nareszcie!!!
Akcja powieści dzieje się w Ameryce w latach 30. Paul Edgecombe zajmował się nadzorem nad mordercami, czekającymi na ostatni spacer zieloną milą – korytarzem, który prowadził do sali z krzesłem elektrycznym. Pewnego dnia do przebywających w więzieniu Cold Mountain skazańców dołącza John Coffey, potężny czarnoskóry mężczyzna, który oskarżony jest o zabicie dwóch małych dziewczynek. Im dłużej mężczyzna przebywa w więzieniu, tym pracownicy przekonują się, że John to wrażliwy człowiek o dobrym sercu, który ma nadprzyrodzone zdolności. Paul Edgecombe przekonany o niewinności Coffeya postanawia mu pomóc. Czy mu się uda?
Jako mól książkowy z bólem serca przyznaję, że jedynie minimalnie, ale to film jest lepszy od książki. Ileż ja łez wylałam podczas oglądania filmu, to moje. Tego wzruszenia zabrakło mi podczas czytania, ale to nie tak, że nic nie czułam. Po prostu emocje były niego inne. Wzruszenie zamieniłam na żal, niedowierzanie, smutek i złość. Jeżeli chodzi o książkę, zbędne wydały mi się powtórzenia, czasami miałam wrażenie, że to błąd druku, ale już teraz wiem, że tak to miało wyglądać. Trochę uwierała mnie empatia wobec skazanych. Może to ja byłam niepotrzebnie przeczulona na tym punkcie, ale miałam poczucie niepotrzebnego współczucia kierowanego względem tych osób. Ode mnie 9/10.
PS. Czy King napisał jakąś normalną powieść? W sensie chodzi mi o to, czy jakaś jego powieść może obejść się bez nadprzyrodzonych motywów? Nawet z pozoru normalna Zielona mila dostała prezent w postaci Johna, który ma zdolności nadprzyrodzone.

8. Zwierzę ofiarne Henrik Fexus wydawnictwo Czarna owca 

Po tym, jak Mentalista zrobił na mnie ogromne wrażenie, postanowiłam sięgnąć po samodzielną powieść pana Henrika, by móc ponownie rozsmakować się w wymyślonej przez niego fabule. Może nie objadłam się smakiem, ale też nie najadłam się do syta. Niestety. Może przez to, że miałam większe wymagania, niż powinnam.
Dawid nie pamięta pierwszych dwunastu lat swojego życie. Kiedy kontaktuje się z nim e-mailowo kobieta, która twierdzi, że zna jego sekrety z dzieciństwa, mężczyzna mimo obaw co może odkryć, decyduje się poznać prawdę. Niedługo potem kobieta znika, a Dawid zostaje pierwszym podejrzanym. Jego adwokatką zostaje Florence, z którą planował stworzyć coś więcej. Niestety ich relacje prywatne muszą na razie poczekać, bo mimo iż udało mu się oczyścić z zarzutów, okazuje się, że ktoś poluje na niego i bliskie osoby z nim związane. Czy odzyskanie pamięci pomoże Dawidowi uratować siebie i swoich bliskich? Motyw z brakiem pamięci bardzo fajny, ciekawie się patrzyło pod tym kątem na rozwój fabuły. Rozczarowało mnie jedynie to tajne stowarzyszenie, którego osadzenie w fabule mnie nie do końca przekonało. Mam wrażenie, że robi się z grona tych ludzi straszniejsze osoby, niż w rzeczywistości są, a za sznurki pociąga jedna osoba. Kto? Mam nadzieję, że tę tajemnicę odkryje nam drugi tom. Ode mnie 8/10.

9.  Zaginiona dziewczyna Gillian Flynn wydawnictwo Czarna owca 

Kiedy obejrzałam po raz pierwszy Zaginioną dziewczynę kilka lat temu, nie wiedziałam, że to ekranizacja powieści. Potem jak już wiedziałam, to jakoś nie ciągnęło mnie do książki, ale do filmu już tak i widziałam go kilka razy i za każdym razem mnie szokuje, choć znam zakończenie. Po książkę w końcu zdecydowałam się sięgnąć, bo był to już mój taki wyrzut sumienia, który bardzo mi ciążył. Cieszę się, że już sobie tę pozycję odhaczyłam, bo czuję ulgę. Niestety książka nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, bo za bardzo lubię jej ekranizację, ale mam z tyłu głowy, że to od papierowej wersji wszystko się zaczęło, więc nie będę taka sroga w ocenie końcowej.
Nick i Amy obchodzą piątą rocznicę ślubu. Zanim zdążą się tym nacieszyć, Amy znika. Podejrzenia z marszu padają na męża, a on swoim zachowaniem i kłamstwami jeszcze bardziej rzuca na siebie podejrzenia. Razem z siostrą próbuje oczyścić swoje dobre imię. Niestety nie będzie to takie łatwe, bo ktoś bardzo dobrze się przygotował, do tego, by wszystkie dowody wskazywały na Nicka. Czy uda mu się dowieść swojej niewinności?
Jeżeli ktoś jeszcze nie widział filmu, niech najpierw sięgnie po książkę, bo pomysł na fabułę jest genialny. Po obejrzeniu filmu już nie potrafię z takim zachwytem patrzeć na to, co działo się w książce, ale doceniam pomysł i wykonanie. Nie dziwę się, że ktoś dostrzegł potencjał do ekranizacji. Casting jak najbardziej również udany, nawet nie wiem, czy nie lepszy, jeżeli chodzi o rolę kobiecą, bo filmowa Amy przeraża mnie bardziej niż ta książkowa. Ode mnie 8/10.
Książka idealnie wpasowała się w wyzwanie czytelnicze z hashtagiem #klubniespokojnejstarosci organizowanym przez @zakurzona.biblioteczka i @lechita92 w kategorii Żona na odstrzał – książka, w której główną rolę odgrywa żona z piekła rodem.

10. Pędrak i Petrine. Źrebak o imieniu Fiona Kirsten Sonne Harrild 

Rzadko sięgam po literaturę dziecięcą, ponieważ nie mam dzieci i też nie do końca odnajduję się w takiej stylistyce. Dla kolejnej części przygód Pędraka i Petrine zrobiłam wyjątek, bo ta książka wpasowała się w jedno z wyzwań książkowych, w którym biorę udział.
Jeżeli chodzi o fabułę, była to dość prosta historia, z fajnym, dobrym zakończeniem, które przypadnie dzieciom do gustu. Jako fanka koni, ucieszyłam się, że główna bohaterka również je lubi, ale jakoś szczególnie nie zaangażowałam się w całą historię, bo jakoś nie potrafiłam obudzić w sobie dziecka. Ode mnie 6/10. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

75. Plusy i minusy bycia w związku.

223. Kłamca 2 Jakub Ćwiek 88/2019

235. Nieodgadniony Maureen Johnson 107/2019