130. Amatorskie recenzje - czyli jak tworzę filmowe wpisy.

Pewnie porywam się z motyką na słońce, ale zdałam sobie sprawę, że inaczej nie potrafię. Muszę zarówno sobie jak i wam, wyjaśnić/wytłumaczyć jak przebiega proces powstania recenzji. Na co zwracam uwagę, dlaczego wystawiam recenzowanemu produktowi taką a nie inną ocenę. Poniżej przedstawię wam kilka rad, jakie zdarza mi się stosować.

Zatem zaczynamy.

1. Oglądam filmy o takiej porze, bym mogła na gorąco po seansie podzielić się swoimi wrażeniami. Próbowałam oglądać filmy popołudniami, ale zbyt wiele rzeczy o tej porze mnie rozpraszało. Zastosowałam więc inną taktykę. Nie jestem nocnym markiem, ale zdarza mi się poświęcić kilka dni w tygodniu, by obejrzeć jakiś film po 22. Po zakończonym seansie, kiedy wszyscy śpią, otwieram okno by przewietrzyć głowę, zapalam nocną lampkę, a pomysły sypią się jak z rękawa. Staram się nie robić tego często, by ta chwila nie straciła swojej mocy.

Dzięki takiemu zabiegowi powstały moje 3 ulubione recenzje:

2. Odtwarzam film więcej niż raz. Osobiście, jeżeli mam taką możliwość kupuję film na DVD, ale zdarzyło mi się też obejrzeć to samo dzieło w telewizji, w krótkim odstępie czasu. Dlaczego zwracam uwagę na ilość? Powrót do jakiegoś filmu może spowodować, że na nowo go odkryję. Może zdarzyć się również tak, że to, co mi się w nim podobało, pozostało już tylko wspomnieniem.

3. Jestem wyrozumiała. Nie oceniam filmu po plakacie. ;)

4. Nie recenzuję dzieła, którego nie obejrzałam do końca. Może to dla mnie, i moich odbiorców źle się skończyć.

5. Staram się przed seansem nie oglądać namiętnie zwiastunów, ani tym bardziej czytać komentarzy pod nimi. Kilka razy zdarzyło mi się, natknąć na spojler, co spowodowało, że oglądanie filmu nie sprawiło mi już przyjemności.

6. Staram się być obiektywna. Pamiętam, że recenzja wpływa na moich odbiorców. Dwa razy się zastanawiam zanim wypowiem się na temat tego, co widziałam. Nie piszę, że film był do bani, tylko dlatego, że aktor grający główną rolę rozstał się niedawno z partnerką, której  akurat kibicuję.

7. Sporządzając notatki po seansie, nie pomijam żadnej rzeczy jaka stara się wyjść z mojej głowy. Nawet jeżeli wydaje mi się ona dość absurdalna. Zanim wyślę recenzję w świat, postrzeganie wielu rzeczy może ulec zmianie.

8. Próbuję nie czytać komentarzy zarówno przed jak i po obejrzeniu filmu na portalu Filmweb.pl. Zaglądam tam, kilka dni po dodaniu recenzji, by nie móc już niczego zmienić. Czasem odkrywam tam takie rzeczy, o których niekoniecznie chcę wiedzieć. Czuję się winna temu, jaką ocenę otrzymało ode mnie dane dzieło.


A może i wy macie jakieś rady, którymi możecie się podzielić? Jestem otwarta na każdą sugestię.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

143. #Idealneżycie Minka Kent - 1/2019

190. #Pielęgniarkiscenyzeszpitalnegożycia Christie Watson 40/2019