358. Podsumowanie książkowe - wrzesień 2026.
We wrześniu udało mi się przeczytać 12 książek.
Najmilej wspominam przygodę z tytułem: Bezpieczna przystań.
1. Eleanor & Grey Brittainy C. Cherry wydawnictwo Filia
W tym roku postanowiłam nadrabiać twórczość Brittainy, z czego się bardzo cieszę, bo chyba odkryłam nową, ulubioną autorkę. Eleanor i Grey znaleźli siebie w odpowiednim miejscu i czasie. Niestety los miał wobec nich inne plany. Po latach rozłąki, kiedy Eleanor straciła już nadzieję na spotkanie z miłością swojego życia, niespodziewanie staje się nianią jego córek, które niedawno straciły matkę. Greyson nie jest już tym słodkim chłopcem, na którego Eleanor mogła liczyć w przyszłości. Czy warto walczyć o starą miłość? ,,Nawet jeśli tego nie powiedział, byłam pewna, że on również mnie kochał. Nie trzeba było mówić o miłości, by wiedzieć, że istniała. Nie stawała się prawdziwa tylko dlatego, że ktoś o niej mówił. Nie, miłość tkwiła w mroku nocy, lecząc po cichu nasze złamane serca’’. Gdybym była debiutującą pisarką, chciałabym napisać taką właśnie książkę – nieidealną, taką, która łamie serce i powoduje morze łez. Eleanor i Grey to książka, która nie zostawia czytelnika obojętnym na to, co dzieje się w środku. Mogłaby być w niektórych miejscach fabularnie pogłębiona, ale to niedopracowanie ma w sobie swój urok, bo autorka potrafi zadać tak bolesne ciosy, że reszta się nie liczy. Ode mnie 8/10.
2. Być Britney
Fanką Britney nigdy nie byłam. Znam jej największe hity, chętnie je sobie nucę pod nosem, jak trafię na którąś w radio, ale nie ułożyłabym ulubionej playlisty z jej utworami. Po jej biografię sięgnęłam z ciekawości, chciałam nieco bliżej poznać artystkę, niestety, mimo iż nie śledziłam poczynań autorki w sieci, miałam wrażenie, że niczym nie różni się ta książka do tego, co można w kilka minut znaleźć w Internecie. Mogę jedynie domniemywać, ale książkę napisała osoba, która jest fanką Britney. Nie mnie oceniać, czy to dobrze, czy źle, ale nie lubię jednostronnych biografii, kiedy wystawia się laurkę danej postaci. Zdaję sobie sprawę, że Britney nie miała lekko w życiu, ale fajnie byłoby poznać dwie strony medalu. Ode mnie 5/10.
3. Wakacyjna pomyłka Agata Polte wydawnictwo Niezwykłe
Wakacyjna pomyłka to historia, która przypomniała mi jak uroczy kiedyś wydawał mi się motyw hate-love. Niestety uzmysłowiła mi również jak ta tematyka aktualnie mnie nudzi. Isla Dunbar pracuje wraz z rodzicami w wydawnictwie książkowym. Pewnego dnia podczas podróży służbowej poznaje mężczyznę, który nie przypada jej do gustu. Dziewczyna ma nadzieję, że już nigdy więcej się nie spotkają. Los jednak chciał inaczej. W wyniku splotu różnych wydarzeń Kane Jameson pojawia się w domu Isli. Choć oboje pałają do siebie niechęcią, postanawiają ze sobą zamieszkać. Czy wspólne przebywanie ze sobą pomoże im nawiązać nic porozumienia? Kocham cię, ale cię nie lubię – jak tylko przesłuchałam tę powieść, to pierwsze co pomyślałam. Styl autorki nie przypadł mi do gustu, fabularnie było całkiem nieźle – schematycznie, uroczo, trochę naiwnie, czasami irytująco. Nie wiem czy to się kiedyś zmieni, ale obyczajówkach występują dwa typy mężczyzn: samce alfa, który zabijają wzrokiem, albo grzeczni panowie w okularach, którzy nie skrzywdziliby muchy, którzy nie boją się łez. Jedna i druga charakterystyka mnie drażni bo wpadam z jeden skrajności w drugą skrajność. Czy ktoś może ,,stworzyć’’ w końcu normalnego faceta? To taka mała dygresja, która trochę zahacza o książkę, bo Kane to trochę taka ciepła klucha. W tym przypadku to nie było aż tak irytujące, bo akurat postacią, która mnie denerwowała była Isla. Niepotrzebnie była wulgarna, zbyt infantylna i po prostu irytująca. Ode mnie 5/10.4. Marzenia szyte na miarę Karolina Wilczyńska wydawnictwo Skarpa Warszawska
Bohaterów cyklu Stacja Jagodno miałam okazję poznać sześć lat temu. Ta książka zajmowała i nadal zajmuje wyjątkowe miejsce w moim sercu. Nie wiem, dlaczego tak długo ociągałam się z sięgnięciem po kolejny tom. Zrobiłam poważny błąd, bo już prawie zapomniałam, jak to dobrze jest być w Jagodnie. Choć to dopiero druga powieść pani Karoliny, którą miałam okazję czytać, to już wiem, że rzadko zdarza się, by ktoś za pomocą swoich powieści mocno mnie do siebie przytulał, pokochał i uwrażliwiał na to, co dzieje się dookoła. Dziękuję . Co do fabuły nie chcę za wiele zdradzać, bo tomy serii są ze sobą ściśle powiązane. Mogę zdradzić, że akcja powieści nadal umiejscowiona jest w przepięknej krainie zwanej Jagodno, gdzie babcia Róża raczy wszystkimi swoimi konfiturami i na każdą bolączkę, smutek czy żal zawsze znajdzie jaką radę. Oddałabym mnóstwo, by znaleźć się w tym miejscu, poczuć ten rodzaj spokoju, bezpieczeństwa i miłości, jaki czułam podczas czytania. Fabularnie książka przypadła mi do gustu, jednak ocenię ten tom o jedną gwiazdkę mniej od poprzedniego, bo moim zdaniem za dużo wątków toczyło się jednocześnie i żaden nie miał okazji rozwinąć się w pełni. To jednak maleńka drobnostka w porównaniu do całości. Obiecuję po kolejny tom sięgnąć zdecydowanie wcześniej niż za 6 lat. Ode mnie 9/10.5. Cipher Isabella Maldonado wydawnictwo Świat Książki
Liczyłam przy okazji tego tytułu na dobry kryminał, a dostałam w moim odczuciu średniaczka, który miał fajny punkt wyjścia, średnie rozwinięcie i słabe zakończenie. Bohaterka powieści Nina Guerrera jako szesnastolatka została porwana, jednak udało jej się uciec. Postanowiła zostać agentką, by ścigać przestępców. Po jedenastu latach od tych wydarzeń za sprawą przypadkowego nagrania porywacz znowu obiera sobie Ninę na cel. Czy kobieta zdoła złapać mordercę zanim ten ją dopadnie? Autorka niczego nowego nie wymyśliła, fabuły takie jak tak, znam z filmów i seriali, ale że nic dwa razy się nie zdarza, to i ta książka chociażby była schematyczna do bólu, zawsze ma szansę czymś się wyróżnić. I wyróżniła się dokładnością z jaką autorka opisywała pracę agentów FBI. To było naprawę fajne, ale powodowało również, że fabuła się wlokła i akcja nie była tak dynamiczna jakbym chciała. Przyznaję, że mimo iż współczułam głównej postaci, jakoś nie potrafiłam ani jej współczuć, ani jakoś nawiązać z nią nici porozumienia. Ogólnie książka niezbyt ze mną rezonowała, nie potrafiłam się jej w pełni oddać. A szkoda, bo ogólnie to spoko powieść, ale ja jako fanka kryminałów, która czyta je namiętnie muszę poczuć coś więcej, co spowoduje, że nie będę mogła złapać tchu z wrażenia, nie mówiąc o tym, że zawsze czekam z niecierpliwością, aż dana historia zmiecie mnie z planszy. Tym razem się nie udało, ale myślę, że ta powieść znajdzie swoich fanów, bo jest warta uwagi. Ode mnie 5/10.6. Bezpieczna przystań Nicholas Sparks wydawnictwo Albatros
Do Bezpiecznej przystani zarówno książkowo, jak i filmowo wracam najczęściej, bo to moja ulubiona historia, jaka wyszła spod pióra autora i jaka została zekranizowana. Cieszę się, że w tym roku udało mi się wrócić do powieści, by przypomnieć sobie jak ta historia we mnie i na mnie działa, jak emocjonalnie mnie rozwala, ale też powoduje, że się uśmiecham. Do małego miasteczka przyjeżdża tajemnicza kobieta. Od samego początku wiedzie życie pustelniczki, mieszka daleko od miasta, jest wycofana, cicha i stroni od kontaktów. Jedyną osobą, z którą decyduje się nawiązać kontakt, jest jej sąsiadka. Z czasem Katie za radą przyjaciółki stara się otworzyć na ludzi. W sklepiku, w którym robi zakupy, poznaje Alexa, który jest wdowcem, samotnie wychowującym dwójkę dzieci. Pomiędzy nimi tworzy się nić sympatii. Jednak czy Katie na tyle zaufa mężczyźnie, by zdradzić mu swój sekret i powód, dla którego zamieszkała właśnie tutaj? Autor z dużą wrażliwością, ale z dość mocnym przekazem poruszył temat przemocy domowej. I to w dużej mierze mi się podoba, ale kocham tę powieść za całokształt. Za to, że Katie to odważna kobieta, której udało się uciec od męża tyrana, za to, że Alex to taki normalny, dobry facet, za to, że w tej historii pojawiła się Jo. Mogłabym tak wymieniać nieustannie, bo moje książkowe serce należy do tej powieści i tak już pozostanie. Ode mnie 10/10.7. Miłość bez scenariusza Denise Hunter wydawnictwo Dreams
Po tym, jak Chloe Anderson rozstała się z partnerem, napisała książkę, w której bohater jest idealny. Jej debiut zdobywa sławę, Hollywood postanawia zekranizować jej powieść. Kiedy autorka dowiaduje się, że do głównej roli zamiast Chrisa Evansa wybrano Liama Hamiltona, aktora ze złą reputacją jest załamana. Zgłasza swój sprzeciw, nie zdając sobie sprawy, że jej zastrzeżenia słyszy Liam. Aby rozwiązać złą reputację aktora, jego menadżer wpada na pomysł poprawy wizerunku swojego podopiecznego, promocji książki i filmu. Podczas zdjęć Liam i Chloe mają udawać parę. Oboje, choć niechętni przystają na ten układ. Jak zakończy się ich relacja. Miłość bez scenariusza to kojąca, normalna, urocza, spokojna obyczajówka jak większość książek Hunter. Bawię się przy nich świetnie, ze spokojem czekając na rozwój sytuacji. Polubiłam oboje bohaterów, choć rozumiem Chloe – też bym wolała, aby w ekranizacji mojej książki zagrał Chris Evans. Jak dla mnie było odrobinę zbyt wolne tempo akcji, nie jest to zarzut jedynie moje widzimisię, ale doceniam, że odbyło się bez niepotrzebnych, naciąganych dram. Ode mnie 7/10.8. W zamkniętym kręgu Viveca Sten wydawnictwo Czarna owca
Podczas lipcowego, słonecznego dnia w trackie trwania regat dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest Oscar Juliander, adwokat, wiceprezes Szwedzkiego Królewskiego Klubu Jachtowego. Podczas trwania śledztwa okazuje się, że ofiara nie była tak nieskazitelna, jak się wszystkim wydawało. Kiedy śledztwo staje w miejscu ginie kolejny członek klubu jachtowego. Śledztwo prowadzą Thomas Andreasson i Margit Grankvist. Czy uda się ująć sprawcę, zanim zginie kolejna osoba? Choć nie przepadam za spokojnymi i wolnymi kryminałami, to zaczynam się powoli przyzwyczajać i przekonywać do twórczości pani Sten. Rozwiązania zagadki nie domyśliłam się, z czego się cieszę, bo lubię, kiedy na końcu się mnie zaskakuje. Cieszę się, że obok śledztwa toczy się jeszcze jeden wątek dotyczący koleżanki Thomasa – Nory, której nie układa się w małżeństwie. Jej angażowanie się w śledztwa jest dobrze przemyślanie i przekonujące. Sandhamm ma okazję stać się drugim Sandomierzem – seria ma 10 tomów – jeszcze sporo trupów przed nami ;). Ode mnie 8/10.9. Pieść serca Richard Paul Evans wydawnictwo Znak Literanova
Lubię twórczość pana Evansa, jego książki mnie otulają ciepłem, miłością, nadzieją i wiarą w lepsze jutro. Pieśń serca to ostatni tom z serii Opowieści sprzedawcy marzeń i z przykrością muszę przyznać, że książki z tego cyklu są najsłabsze w dorobku autora. Pokrótce – fabuła opowiada o mężczyźnie imieniem Charles, który przez to, że nie zdążył na swój samolot, który tuż po stracie się rozbił, został uznany za zamarłego. W pierwszym tomie poznajemy tego bohatera, dowiadujemy się, dlaczego tak bardzo gonił za bogactwem i dlaczego tak późno zrozumiał, że stracił, to co w jego życiu było najważniejsze. W drugim tomie jesteśmy świadkami rozpoczęcia jego wędrówki ku odkupieniu win. Trzeci tom finiszuje jego wędrówkę. Pieśń serca nie zachwyciła mnie swoim początkiem. Motyw drogi był zbyt monotonny i nudny. Dopiero druga połowa, kiedy w końcu Charles dotarł do celu, dała mi nadzieję na to, że nie powinnam spisywać ani tej części, ani całego cyklu na straty. I tego nie robię, ale nie była to seria, która jakoś mocno mnie zachwyciła. Sam bohater jego poczynania i zmiana charakteru są bardzo pouczające i można wyciągnąć z tego lekcję, ale dla mnie to nie jest aż tak przekonujące, jak myślałam, że ostatecznie będzie. Jak dla mnie zbyt filozoficzna jest to seria, której myśli przewodnich nie potrafię docenić. Ode mnie 7/10.10. Koniec defilady. W przededniu zmian Ford Madox Ford wydawnictwo Replika
Osiem lat temu ze względu na Benedicta Cumberbatcha w obsadzie obejrzałam serial Koniec defilady. Na tamten moment nie była to produkcja, która trafiła w mój gust. Dopiero po jej obejrzeniu dowiedziałam się, że serial powstał na podstawie książek, których czytanie zamierzałam odłożyć w czasie ze względu na średnie przyjęcie przeze mnie ekranizacji. Tak się w tym odłożeniu zapomniałam, że dopiero niedawno sobie o tej serii przypomniałam. Na szczęście dorwałam książki za parę groszy na książkowym outlecie i tak oto przeczytałam pierwszy tom z tej serii. Seria Koniec defilady składa się z czterech tomów i opowiada o życiu brytyjskiego arystokraty Christophera Tietjensa, tuż przed wybuchem I wojny światowej. Christopher to mężczyzna z zasadami – honor i lojalność są dla niego bardzo ważne. Jego zachowanie bywa momentami irytujące, bo pozwala się krzywdzić w imię swoich ideałów. Jego żona Sylwia, zdradza go, niszczy mu reputację, a on znosi to wszystko w milczeniu, bo uważa, że dżentelmen nie robi skandali. Jego życie zmienia się za sprawą młodej sufrażystki Valentine, w której Christopher z czasem się zakochuje. Czy mężczyzna nie zważają na konwenanse, będzie w stanie poświęcić wszystko dla prawdziwego uczucia? Muszę przyznać, że książka nie do końca wpisała się w mój czytelniczy gust, bo jest trochę przyciężkawa, ale zostałam uwiedziona klimatem tamtych lat, wytwornej, szlacheckiej, dystyngowanej Anglii, która potrafi namieszać w głowie. Dobrze się w tym czułam. Naprawdę. Postawa głównego bohatera na przemian mnie irytowała, ale też wzbudzała we mnie pokłady współczucia. Myślę, że jesteśmy podobni – nieco sztywni, zachowawczy, zasadniczy i naiwnie lojalni wobec ludzi, którzy na to nie zasłużyli. Christopher jest mężczyzną starej daty – dżentelmen z zasadami. Nie dziwię się, że w ekranizacji tę postać zagrał Benedict Cumberbatch, bo jest to postać jednocześnie mocna, jeżeli chodzi o ideały, ale słaba i naiwna, jeśli chodzi o sprawy osobiste i myślę, że te skrajne cechy, które go opisują, były ciekawe do zagrania i aktor wywiązał się ze swojej roli świetnie. Ode mnie 7/10.11. Love, Pamela Pamela Anderson wydawnictwo Luna
Fanką Pameli Anderson nigdy nie byłam. Do niedawna znałam ją jedynie z występów w Słonecznym patrolu, niedawno miałam okazje zobaczyć ją u boku Liama Nessona w Nagiej broni. Nie lubię oceniać czyjego życiorysu, skupiam się je jedynie na własnych odczuciach. Może gdybym sympatyzowała z Pamelą, była jej fanką, zachwyciłabym się tym, co zostałam w środku, a tak to nie mogę napisać, że czuję niedosyt, bo jej życie jakoś mocno nigdy mnie nie interesowało, ale myślałam, że jej autobiografia będzie bardziej ułożona. Miała prawo do tego, by dość wyrywkowo opowiedzieć o swoim życiu, jednymi rzeczami podzielić się nieco szerzej, o innych jedynie napomknąć, ale zrobiła to w sposób infantylny (gdybym miała oceniać treść napisałabym bezkrytyczny). Mam wrażenie że ta pozycja została wydana w pośpiechu, bez planu, bez wykończenia, licząc, że samo nazwisko ’’sprzeda’’ tę książkę. Za brak zdjęć ode mnie 5/10.12. Po nitce do szczęścia Karolina Wilczyńska wydawnictwo Skarpa Warszawska
Po nitce do szczęścia to trzeci tom przygód z cyklu Stacja Jagodno. Myślę, że to tej serii wrócę w przyszłym roku, bo wiosną bądź latem jakoś bardziej mnie te powieści sobą otulają. Niestety na tle poprzednich tomów, ta część podobała mi się najmniej. Zbyt dużo wątków, postaci zwłaszcza kobiece mocno irytujące. To nie oznacza, że książka mi się nie podobała. Bardziej chodzi mi oto, że jakbym miała wybrać, to tę umiejscowiłabym na trzecim miejscu ze względu na poczucia więzi z jakąkolwiek postacią. Nawet babcia Róża nie pomogła. Najważniejsze wątki tej części to: problemy w małżeństwie wójtowej i wójta oraz sprawa angielskiego kuzyna szlachcianek, która zrobi małego zamieszania i odkryje dawno zapomniane tajemnice dworku. Czy mieszkańcom Jagodna uda się dojść po nitce do szczęścia? Doceniam, że na każdą kolejną część jest pomysł, są wątki, które podobają mi się bardziej, inne trochę mniej, nie zmienia to faktu, że bardzo dobrze się czuję czytając tę serię. Chciałabym zamieszkać w Jagodnie, móc doradzić się babci Róży i pooddychać tamtym powietrzem. Ode mnie 8/10.












Komentarze
Prześlij komentarz